Sebastian Majtczak skazany za tragiczny rajd na A1. Spędzi kilka lat w więzieniu

Redakcja Redakcja Sądownictwo Obserwuj temat Obserwuj notkę 20
Sebastian Majtczak został przez sąd w Piotrkowie Trybunalskim uznany winnego w doprowadzeniu do śmiertelnego wypadku we wrześniu 2023 r. na autostradzie A1. W wyniku tragedii i szaleńczego rajdu kierowcy zginęła cała rodzina. Majtczak usłyszał maksymalny wyrok w tych sprawach - 8 lat bezwzględnego pozbawienia wolności. Z pewnością wróci dyskusja o zaostrzeniu kar dla piratów drogowych, którzy pozbawiają życia innych ludzi.

Z artykułu dowiesz się:

  • Jaki zapadł wyrok dla Sebastiana Majtczaka
  • Z jaką prędkością poruszało się BMW tuż przed uderzeniem w samochód ofiar
  • O co w ostatnim słowie oskarżony apelował do sądu
  • Przeczytaj o emocjonalnym wystąpieniu matki ofiary

Maksymalny wymiar kary za tragedię na A1

Miejscowy sąd orzekł wobec Sebastiana Majtczaka karę ośmiu lat bezwzględnego pozbawienia wolności. To maksymalny wymiar kary przewidziany w tej kwalifikacji prawnej. O to apelowała prokuratura. Aleksander Duda z Prokuratury Okręgowej w Katowicach domagał się również 15-letniego zakazu prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych. Wnioskował też, by Majtczak mógł ubiegać się o przedterminowe zwolnienie dopiero po odbyciu co najmniej trzech czwartych kary. Prokuratura żądała ponadto 2,2 mln zł zadośćuczynienia dla rodzin ofiar.

Wyrok został ogłoszony w piotrkowskim sądzie w środę po godzinie 12. Decyzja wymiaru sprawiedliwości zamyka pierwszy etap postępowania w jednej z najgłośniejszych spraw drogowych ostatnich lat.

Przerażająca prędkość i płomienie na autostradzie

Do tragicznego wypadku doszło 16 września 2023 roku na autostradzie A1, na wysokości miejscowości Sierosław koło Piotrkowa Trybunalskiego. Auto oskarżonego, BMW model M850i, poruszało się przed zderzeniem z prędkością od 315 do 329 km/h. Z potężną siłą uderzyło w tył samochodu Kia Proceed.

Uderzona Kia wpadła na bariery energochłonne i natychmiast stanęła w płomieniach. W pożarze zginęła na miejscu cała podróżująca pojazdem rodzina z Myszkowa, wracająca z urlopu nad morzem. Śmierć ponieśli 39-letni Patryk, 37-letnia Martyna oraz ich pięcioletni syn Oliwier. 


Majtczak przepraszał i prosił o uniewinnienie

W trakcie procesu Sebastian Majtczak w swoim ostatnim słowie przeprosił bliskich ofiar tragedii i przyznał, że poruszał się po drodze z niedozwoloną prędkością. Jednocześnie do samego końca nie przyznał się do winy w spowodowaniu śmiertelnego wypadku. Poprosił sąd o uniewinnienie - relacjonuje portal brd24.pl. 

Podobne stanowisko zajęła obrona mężczyzny. Reprezentująca Majtczaka mecenas Katarzyna Hebda wniosła w mowie końcowej o wydanie wyroku uniewinniającego. Przypomnijmy, że po wypadku Majtczak opuścił Polskę. Służby ujęły go 4 października 2023 roku w Zjednoczonych Emiratach Arabskich na podstawie czerwonej noty Interpolu. W maju 2025 roku sprowadzono go do kraju w ramach ekstradycji.

"Ten człowiek zabił trzy nasze rodziny”

Na sali rozpraw ogromne poruszenie wywołały wystąpienia najbliższych ofiar wypadku. Wstrząsające oświadczenie wygłosiła Elżbieta Duda, matka zmarłej Martyny.

– Człowiek siedzący na ławie oskarżonych nie tylko złamał przepisy, on swoim egoizmem, szpanerstwem i brakiem wyobraźni doprowadził do męczeńskiej śmierci mojej córki Martyny, zięcia i wnuczka Oliwierka – mówiła w sądzie Elżbieta Duda, cytowana przez brd24.pl. – Mieli swoje plany i marzenia, chcieli mieć drugie dziecko. Chcieli, żeby Oliwier miał rodzeństwo. Nigdy ich już nie poprzytulamy, nie poczujemy ich obecności. Nigdy Oliwier nie wpadnie już do domu i nie powie swoim głosikiem: „Babcia, już przyjechałem do ciebie!”. Ten człowiek zabił trzy nasze rodziny – podkreślała kobieta przed ogłoszeniem wyroku.  


Red. 

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj20 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (20)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo