Nie wyrzucił Morawieckiego z lokalnej uroczystości. Teraz sam może wylecieć z KO

Redakcja Redakcja Głos Regionów Obserwuj temat Obserwuj notkę 75
To parodia polityki. Burmistrz podwrocławskich Prusic ma być wyrzucony z Koalicji Obywatelskiej, bo na otwarcie nowej szkoły przyjechał… Mateusz Morawiecki - opisuje Marcin Torz.

Prusice. Niewielka miejscowość na Dolnym Śląsku, niedaleko Wrocławia. Od kilku kadencji niepodzielnie rządzi tu burmistrz Igor Bandrowicz, od 20 lat związany z Koalicją Obywatelską. Samorządowiec jest chwalony przez mieszkańców, którzy zauważają rozwój swojej gminy. Bandrowicz, w teorii, robi też dobrą polityczną robotę dla swojej partii: w Prusicach do KO zapisanych jest blisko 100 osób i jest to jeden z najlepszych wyników na całym Dolnym Śląsku.  

Otwarcie nowej szkoły. "Nieproszony" gość

Ale Bandrowicz niedawno popełnił bardzo poważny błąd, a przynajmniej nie dochował rewolucyjnej czujności. I za to może zapłacić poważną cenę: wyrzucenie z partii. Co takiego się wydarzyło? Proszę sobie wyobrazić, że kilka tygodni temu, z wielką pompą, otwartą w gminie (miejscowość Skokowa) nową szkołę. I to nie byle jaką, tylko nowoczesny gmach, który kosztował 45 milionów złotych. To największa inwestycja w historii gminy. Dlatego też Bandrowicz chciał, aby uroczystość miała wyjątkową oprawę, na co miała się składać obecność znamienitych gości, najważniejszych polityków dolnośląskiej Koalicji Obywatelskiej. Z informacji, do których dotarliśmy wynika, że do Skokowej zaproszeni zostali m.in. były marszałek Sejmu i wicepremier Grzegorz Schetyna, były poseł, marszałek województwa i obecnie radny Dolnego Śląska Marek Łapiński, wiceminister resorty rozwoju i technologii, szef dolnośląskiej KO Michał Jaros, czy posłanka Jolanta Niezgodzka. Niestety, ostatecznie z najważniejszych polityków KO pojawiła się tylko Niezgodzka i powiatowy radny oraz dyrektor szpitala dla psychicznie chorych w jednej osobie – Robert Adach.

Ważna uwaga: zaproszenia do swoich partyjnych kolegów wysyłał osobiście burmistrz Bandrowicz. Ale, jak się okazało, nie tylko on miał wpływ na listę gości. Niestety dla Bandrowicza, swoje zaproszenia wysłał też dyrektor szkoły. I ten, w sposób skandaliczny ośmielił się zaprosić – z punktu widzenia KO - prawdziwego diabła w ludzkiej skórze, czyli samego... Mateusza Morawieckiego! Dlaczego? Bo szkoła była wybudowana z funduszy Polskiego Ładu.

Jakby tego było mało, pojawiła się też posłanka Rozwoju Plus Mirosława Stachowiak-Różecka, a co więcej, radny wojewódzki PiS Tytus Czartoryski odczytał list od personifikacji zła, czyli Jarosława Kaczyńskiego.  


Morawiecki w szkole, więc KO rozlicza

Szybko okazało się, że w Koalicji Obywatelskiej nie ma akceptacji dla takich zachowań. Co prawda to nie Bandrowicz stał za zaproszeniami dla "pisowców", ale to oczywiście nie oznacza, że jest niewinny. Michał Jaros, szef dolnośląskich struktur, po prostu nie wybacza. Dlatego Bandrowicz najpierw został zawieszony w prawach członka partii, a następnie z niej wyrzucony decyzją sądu koleżeńskiego pierwszej instancji. Z naszych informacji wynika, że Bandrowicz nawet zapytał sądu „no to co miałem zrobić, jak ten Morawiecki przyjechał? Miałem go wyrzucić?”.

W odpowiedzi usłyszał, że przynajmniej mógł kazać byłemu premierowi usiąść na samym końcu sali, w której odbywały się uroczystości albo poniżyć go nie wyczytując nazwiska podczas przywitania gości. Niestety dla siebie nie zrobił tego, więc musi teraz zostać przykładnie ukarany – tak, aby represje wobec burmistrza Prusic były swoistą przestrogą dla innych członków partii Donalda Tuska.

Ale mało czujne zachowanie Bandrowicza to nie wszystko. Czarę goryczy przelał fakt, że informacja o obecności Morawieckiego we wsi pod Wrocławiem trafiła do programu Szkło Kontaktowe! No tego to już było za wiele! We wniosku o wyrzucenie minister Jaros przypominał też, że Morawiecki niszczył wymiar sprawiedliwości i uderzał w finanse samorządów i dlatego nie można go legitymizować.  


Bandrowicz liczy na "ułaskawienie"

Bandrowicz liczy, że sąd drugiej instancji cofnie wyrok i nie będzie musiał opuszczać szeregów KO. Burmistrz popierany jest przez grono partyjnych samorządowców, którzy podpisali się pod apelem o pozostawienie go łonie partii. W piśmie zaadresowanym do Jarosa ostro protestują przeciwko tak radykalnym decyzjom.

Sam Bandrowicz nie chce komentować sytuacji. - Wypowiem się dopiero wtedy, gdy zapadnie decyzja sądu drugiej instancji. Na razie nie chcę w żaden sposób się wypowiadać na ten temat – powiedział nam polityk. 

Ta sytuacja, choć z pozoru zabawna, jest niestety bardzo smutna. Jasno pokazuje, że przez polaryzację, jawną wrogość podzielonego społeczeństwa dochodzi do takich, zupełnie niepotrzebnych zdarzeń. Czy to takie straszne, że na otwarcie szkoły przyjechał (rodzinnie zresztą związany z tymi okolicami) Morawiecki? No i czy ktoś zabronił przyjechać notablom z partii Donalda Tuska? 

 

Fot. Mateusz Morawiecki/East News

Marcin Torz

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj75 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (75)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo