Dzisiaj z ekranu telewizora spłynął na mnie aksamitny głos europosła Ryszarda Czarneckiego (obecnie PiS). Poseł Czarnecki odnosił sie w swoim krótkim wywodzie do zarzutów, iż wystąpienie Jarosława Kaczyńskiego podczas krakowskiego Kongresu nosi znamiona populizmu. Jednakże poseł Czarnecki nie miażdżył zaciekle tych insynuacji. Powiem nawet - wręcz przeciwnie. Poseł, od dzisiaj Największy Językoznawca w PiS, wywiódłszy z łacińskiego źródłosłowu pochodzenie słówka 'populizm', wskazał autorytatywnie, iż oznacza ono nic innego jak działanie dla dobra ludu, mówiąc ogólnie. Ten cudownie akrobatyczny wywijas interpretacyjny stawia jednak pod znakiem zapytania niedawny wpis blogowy posła Czarneckiego (z 29 stycznia 2009r.) zatytułowany: Zmniejszenie parlamentu: realizm PiS i populizm PO. Z którego to wpisu wynika nieco inne ujęcie 'populizmu' niż obecna, krakowska interpretacja Największego Językoznawcy. Coż, wiedza lingwistyczna europosła żywa jest, plastyczna i zmienna podobnie jak nasz język ojczysty.
Zresztą, ostatnie blogowe wpisy Ryszarda Czarneckiego niezbyt pasują w tonie do ponoć pojednawczych wypowiedzi krakowskich Prezesa PiS, a i rzeczona interpretacja populizmu nie mnoży PiSowi plusów, których można by się spodziewać po tak błyskotliwej interpretacji posła Czarneckiego. Pamiętając zaś połamańce RyCza w jego ostatnich miesiącach pobytu w Samoobronie, które na celu miały jedynie wymoszczenie sobie miejsca wygodnego lądowania po prowokowanym przez niego samego zabanowaniu jego obecności w partii przez Andrzeja Leppera, należy obecne zachowanie Czarneckiego uznać za kolejny podobny manewr - manewr bezpiecznego i zaplanowanego opuszczania PiS. Dokąd? Tego jeszcze nie wiadomo, niemniej życzę europosłowi w jego trudach samych sukcesów. Naprzód Ryszardzie, Naprzód... !!??


Komentarze
Pokaż komentarze (2)