Tusk wyjechał w Dolomity. Trwają zakłady o to, co zgodnie z coroczną tradycją przerwie mu urlop tym razem.
"Zaczyna się mówić na mieście", że sprawa odejścia Bondaryka z ABW, to nie różnica w poglądach na temat przyszłości agencji, jak to przedstawia strona rządowa, lecz odmowa jej szefa na zamiecenie pod dywan kolejnej afery z udziałem polityków partii rządzącej. Afery być może dużo większej niż Amber Gold.
http://fakty.interia.pl/polska/news/rzeczpospolita-nieoficjalne-motywy-odejscia-bondaryka,1879273
http://wiadomosci.onet.pl/kraj/dlaczego-bondaryk-musial-odejsc-spekuluje-sie-o-gr,1,5386738,wiadomosc.html
Być może apel sędziego Tulei , aby nie ścigać i prześladować aferzystów, czy łapowników wpisuje się także w ten scenariusz.
Jak widać zachowania aferalne polityków rządzących ostatnio w Polsce to zjawisko nagminne, czy wręcz chorobliwe, a chorobę jak wiemy należny leczyć, a nie stosować represje.
Czyżby Tusk znając sytuację próbował po raz kolejny schować głowę w piasek i uchronić aferzystów z własnych szeregów przed kompromitacją i sprawiedliwością?
Zwolnienie Bondaryka i jednoczesna deklaracja o zatrudnieniu go w innym charakterze przez premiera może to sugerować.
Nowy szef ABW "wyczyści sprawę", a stary z racji "dalszego zatrudnienia" będzie miał ograniczone możliwości ujawnienia danych.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)