Do przepychanek między kupcami a ochroną doszło dziś w podziemiach przy Dworcu Centralnym w Warszawie. Kupcy chcieli przekazać żywność trzem osobom przebywającym w jednym z pawilonów handlowych - uniemożliwiła im to ochrona.
Kupcy nie chcą opuścić lokalu w proteście wobec podwyżki czynszu, jaką latem wprowadziła zarządzająca podziemiami spółka Warszawskie Przejścia Podziemne (WPP). Lokal w ubiegłą środę został zasłonięty płytą z reklamą księgarni, która ma go - zgodnie z prawem - zająć. Wejścia do pawilonu nie zostały zablokowane.
A ja w tym momencie nieśmiało zapytam, czy ci kupcy stanęli kiedykolwiek w interesie innych?
Swoją krzywdę zauważyli wtedy, kiedy ich dopadło?
To dotyczy nas wszystkich.
Udało im się nas podzielić i pojedynczo nas załatwią, a jeden za drugim się nie ujmie, bo to "nie jego sprawa". To siła każdego totalitaryzmu i władzy absolutnej.
Demokracja w Polsce stała się już tylko fasadą do walki ze społeczeństwem w imię interesów grup biznesowych powiązanych z władzą.
"Kiedy przyszli po Żydów, nie protestowałem. Nie byłem przecież Żydem.
Kiedy przyszli po komunistów, nie protestowałem. Nie byłem przecież komunistą.
Kiedy przyszli po socjaldemokratów, nie protestowałem. Nie byłem przecież socjaldemokratą.
Kiedy przyszli po związkowców, nie protestowałem. Nie byłem przecież związkowcem.
Kiedy przyszli po mnie, nikt nie protestował. Nikogo już nie było."



Komentarze
Pokaż komentarze (5)