Tak, skandal ekipy rządzącej, bo jak inaczej nazwać akcję CBŚ związaną z przeszukaniami w kierowniczych biurach Ministerstwa Finansów, w tym bezpośrednio u zastępców ministra Rostowskiego?
W normalnym demokratycznym państwie (którym na szczęście nie jesteśmy, jak uważają rządzący), media prześcigałyby się dziś w doniesieniach z tych akcji i skandalu z tym związanym. Jak jest u nas?
Normalnie, czyli wczoraj wrzutka, dziś totalna cisza.
Wygląda raczej, jakby upublicznienie wiadomości było tylko pogrożeniem palcem w stronę ekipy rządzącej. Bo jak nie, to możemy...choć na razie nie chcemy.
Rzeczywiście cisza jakąś dziwna zapanowała nad tematem i kto wczoraj nie zauważył już nie ma i być może nie będzie miał takiej możliwości.
Dziś "matkę małej Madzi" i "sędziego Tuleję przebiły wrzutki o "parze kochanków z Sanoka, co byli niczym Romeo i Julia", apelu SLD i RP o likwidacji CBA, które stosowało "ubeckie metody", a jakie to są, to przecież SLD, jako kontynuatorka PZPR, która właśnie UB stworzyła, wie przecież najlepiej, no i oczywiście najważniejsze "sensacyjne" przemyślenia Miśka Kamińskiego o podłości IV RP oparte na donosach Romana Giertycha.
Oczywiście obaj z IV RP nic wspólnego nie mieli, jakby co.
Przynajmniej liczą na to, że my z krótką pamięcią w to uwierzymy.
Będą mieli pecha, gdy zapamiętamy choć do najbliższych wyborów.



Komentarze
Pokaż komentarze (1)