Historia, jak z najgorszego dreszczowca. Niestety dzieje się naprawdę i to w Polsce.
Kraju, który jak w tytule, opanowany jest przez coraz większą armię bezkarnych urzędników, a ich decyzje rujnują życie tych, którzy mają jeszcze odwagę prowadzić tu jakąkolwiek działalność.
Policjanci zatrzymali w środę w Rawie Mazowieckiej Iwonę Świetlik, przedsiębiorcę, której firmę wykończył państwowy ubezpieczyciel. Trafi do więzienia za drobne zaległości wobec ZUS.
Iwona Świetlik, do niedawna właścicielka firmy odzieżowej Ivett była jednym z głównych pracodawców w ubogiej Rawie Mazowieckiej. Jej firma została zniszczona działaniami urzędników miejscowego Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Zbankrutowana, bezrobotna i bezdomna już kobieta została w środę przed południem zatrzymana przez policję. Do więzienia przy ul. Beskidzkiej w Łodzi trafi za w rzeczywistości drobne zaległości finansowe - 9,5 tys. złotych - napisała "Rzeczpospolita".
Świetlik po postawieniu firmy w stan upadłości nie mogła w terminie spłacać składek ZUS. Wszystkie zaległości spłaciła, lecz z opóźnieniem. Została ukarana grzywną. Straciła firmę, dom, zajęto jej konta, jest bezdomna.
Istniejąca niemal 30 lat firma Ivett, która tylko w latach 2007-2009 przyniosła budżetowi ponad 2 mln zł, została doprowadzona przez ZUS do likwidacji. Produkująca odzież firma należąca do Iwony Świetlik zatrudniała ponad 60 osób. W 2009 r. popadła w tarapaty. Właścicielka płaciła pensje pracownikom, ale nie odprowadzała składek do ZUS i fiskusa.
Trzy lata temu ZUS, wobec którego zaległości sięgały 270 tys. zł, złożył wniosek o upadłość likwidacyjną firmy wartej prawie 10 mln zł. Łódzki sąd, nie zapraszając właścicielki na postępowanie, zatwierdził ten wniosek.Efekt? Przedsiębiorstwo zostało postawione w stan likwidacji mimo to, że Świetlik przygotowała program naprawczy, który gwarantował obniżenie kosztów, miała też wsparcie wierzycieli prywatnych. Wniosek ZUS był tym bardziej absurdalny, że był zabezpieczony w postaci hipoteki działki o wartości 2,5 mln zł.
Przez ponad rok syndyk masy upadłościowej nie przekazywała żadnych kwot na rzecz wierzycieli.Ale pieniądze z likwidowanej firmy wypływały do 30 listopada 2011 r. Wpływy z masy upadłościowej wyniosły prawie 1,1 mln zł. Pierwsze pieniądze od syndyka ZUS otrzymał dopiero przed kilkoma miesiącami, gdy sprawą zainteresowały się media.
Dzisiaj rozegrał się ostatni akt dramatu byłej bizneswoman...
W związku z tym sąd skorzystał z możliwości zamiany kary grzywny na karę aresztu. 5 grudnia ta decyzja się uprawomocniła. http://biznes.interia.pl/finanse-osobiste/news/idzie-do-wiezienia-za-9-tys-zl-zaleglosci-wobec-zus,1883947,4141
PS.
Po dzisiejszym aresztowaniu pani Świetlik nareszcie odpocznie, będzie miała dach nad głową, jak w praworządnym państwie (więzienny, to więzienny, ale zawsze) i pożyje nareszcie na koszt innych.
To państwo załatwi nas wszystkich. Jeśli komuś wydaje sie, że jest bezpieczny, to jest w błędzie.
Jeszcze taka ciekawostka. Takie pałace buduje ZUS z naszych składek, więc pewnie dlatego muszą być tak wysokie i tak niewiele zostaje później na emerytury.
ZUS we Wrocławiu. Kosmiczny!?



Komentarze
Pokaż komentarze (9)