jednym zdaniem jednym zdaniem
813
BLOG

Komorowski nie broni sędziego Tulei tylko siebie i małżonkę

jednym zdaniem jednym zdaniem Polityka Obserwuj notkę 2

 

Prezydent stanie w obronie sędziego Igora Tulei - ustaliło nieoficjalnie RMF FM.
Z ustaleń radia wynika, że prezydent pochwali go za odważne słowa.


Jakże inaczej to prezydenckie szlachetne (bo szlacheckie jest już chyba nieaktualne) zachowanie i
zaangażowanie można by traktować, gdyby właśnie nie okazało się przypadkiem, że zarówno historia sędziego Tulei, jak i teściów Komorowskiego, a rodziców obecnej prezydentowej, jest dziwnie zbieżna.
Powiedziałbym, że w przypadku pary prezydenckiej wygląda to jeszcze o wiele gorzej, bo dotyczy obojga rodziców i to w stopniach wysokich oficerów.

Można powiedzieć (wielu zapewne tak powie), że to przecież nie oni bezpośrednio byli członkami SB. Nie oni byli fakt, ale środowisko rodzinne, w którym się wychowali, wyniesione z domu standardy, oceny historycznej rzeczywistości wynikające z relacji rodzinnych, czynią ich dalekimi od bezstronnych i niezaangażowanych obserwatorów i sędziów.

Samo to, że tego nie czują jest najlepszym potwierdzeniem moich słów.
Komorowski nie broni Tulei, czy niezależności sądu, on broni siebie i swojej rodziny posługując się sloganami i górnolotnymi hasłami.
Jakże inaczej wyglądają wszystkie czyny i decyzje, jeśli się pozna ich pobudki i kontekst.

PS.
Oczywiście cała ta sytuacja i powiązania stawia pod wielkim znakiem zapytania całe to kombatanctwo Komorowskiego, którym zwykł się chwalić.
Pamiętam jego wypowiedź, w której przestawiał jako naturalną sytuację,  że mimo działalności opozycyjnej władza zezwalała mu wraz z narzeczoną na wakacyjne saksy w stolicy Austrii Wiedniu.


Ci co pamiętają tamte czasy wiedzą, że to nie może być prawda. To był inny świat i tam Polaków w tym czasie nie puszczano. Bez pomocy rodziców narzeczonej, którzy byli wysokimi funkcjonariuszami SB nie byłoby to możliwe, a i to rzekome  kombatanctwo wygląda na bajkę nie mniejszą, niż ta z hrabiowskim pochodzeniem i sygnetem.
No cóż wygląda, że mamy mitomana za prezydenta, ale przecież ktoś go w końcu wybrał?
 

mało mówię

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka