Trudno nie zgodzić się z rzeczową i logiczną polemiką Tomasza Terlikowskiego, że samo przeświadczenie o tym, iż jest się żółwiem, nie powoduje, że stajemy się automatycznie żółwiem.
Na tej samej logicznej podstawie osoby nieskażone polityczną poprawnością mogą zakładać, że samo przeświadczenie, iż ktoś czuje się kobietą pomimo niespełniania innych "kobiecych cech" może do bycia kobietą niestety nie wystarczać.
Bo czym tak naprawę różni się poczucie bycie żółwiem, czy kobietą, jeśli zarówno o byciu pierwszym, jak i drugim nie przesądza owo "własne czucie", lecz cechy, na które mamy niewielki wpływ?
Czy w tym przypadku pan (nie da się ukryć), który jest przekonany, że jest panią, w jakiś sposób odstaje od pensjonariusza zakładu opieki, któremu wydaje się , że jest Napoleonem i każe się tak tytułować, oraz zaczyna kopiować zachowania sławnego cesarza Francuzów?
Nie dajmy się zwariować. Pomijając poprawność polityczną , jak i polityczne zapatrywania.
Zakładam, że mogą zdarzyć się tzw, "pomyłki natury" (bo na pewno się zdarzają), gdzie u nowo narodzonego osobnika trudno jednoznacznie określić płeć. On sam może później czuć się zagubiony w tym dwubiegunowo podzielonym świecie.
Ale litości. Nie gość, który przez kilkadziesiąt lat funkcjonował, jako facet, mąż i ojciec, a jak mawiają "na stare lata mu odbiło". On może tak nawet i naprawde uważać ( w co nie do końca wierzę), ale nie wystarczy, aby założył kieckę (być może swojej byłej żony), abyśmy wszyscy musieli uważać, że przez to stał sie żoną. Nie dajmy się terroryzować.
Może się okazać, że za jakiś czas ktoś skutecznie wyleczy tego pana, a wszyscy wyjdą na durni.
Naga prawda
Niemal każdy zna historię próżnego, niezbyt rozgarniętego władcy, który bardziej niż sprawami swego królestwa i poddanych, interesował się modą i strojami. W poszukiwaniu oryginalności i spektakularnego potwierdzenia własnej wartości dał się wystrychnąć na dudka dwóm oszustom, którzy obiecali uszyć mu strój z nieziemsko pięknej tkaniny, widzialnej jedynie dla osób inteligentnych. Strój był oczywiście fikcją, ale ani król, ani jego dworzanie nie odważyli się ujawnić, że go nie widzą. Dopiero publiczna prezentacja szat pokazała prawdę, a słynne zdanie: "Król jest nagi!" wypowiedziane ustami dziecka na stałe zagościło w naszym języku.
Oby z tej europejskiej poprawności nie musiały nas, jak w tamtym przypadku, leczyć dzieci.
Moim prywatnym zdaniem, pan/pani Grodzka jest sprytnym hochsztaplerem, który ma szansę ośmieszyć zarówno organy państwa polskiego, jak i obnażyć hipokryzję europejskich postępowych elit (i oby tak się stało, dla dobra wspólnego). Od momentu, gdy pan założył kieckę i zaczął ogłaszać, że jest Napoleonem, przepraszam kobietą, spotkały go same zaszczyty.
Skończyły się wcześniejsze kłopoty biznesowe.
Wylądował w polskim parlamencie pomimo braku innych przymiotów potwierdzających ów wybór.
I najważniejsze, zważając na jego wiek (a to mogła być główna przesłanka) zagra na nosie zarówno Tuskowi, jak i Rostowskiemu i pójdzie na emeryturę siedem lat wcześniej, niż gdyby dalej był facetem.
Wracając do tytułu i biorąc pod uwagę wszystkie te korzyści muszę jednoznacznie przyznać, że mimo wszytko trzeba mieć niestety wielkie jaja, aby się na coś takiego świadomie zdecydować. Przyznajcie, nie każdy by tak potrafił?



Komentarze
Pokaż komentarze (5)