Zwijały się ze śmiechu medialne prostytutki, gdy PIS zgłosił wczoraj wotum nieufności dla obecnego rządu i przedstawił, jako kandydata profesora Glińskiego.
Nie jakiegoś pseudo-profesora, jakich ostatnio w Platformie dostatek (jak chociażby Bartoszewski, czy Niesiołowski), tyko takiego prawdziwego.
Żartowano nawet, że chcieli obalić Tuska, a tymczasem poleciał Papież.
Do dzisiaj.
Dzisiaj już nikomu nie do śmiechu.
Mimo, że wniosku nie poddano pod głosowanie Sejmu (i bardzo dobrze, że nie teraz), to już sytuacja wygląda nieco inaczej.
Profesor Gliński zaczął "sypać" nazwiskami swych pomocników i doradców, a tam próżno szukać pijarowego królika z kapelusza w rodzaju "Vincenta bez peselu", czy partyjnych kolesi, co jak Sławku Nowak "na wszystkim się znają".
Padły dwa nazwiska na początek, prof. Rybiński i prof. Modzelewski i to wystarczyło, aby powstrzymać śmiech i zaczęto się zastanawiać, czy nie warto poświęcić gangu Tuska (niczym nie różni się od tego filmowego gangu Olsena), aby przywrócić Polsce szanse.
Szanse na które, jako tak duży europejski naród na pewno zasługuje. Pod rządami obecnej ekipy wszystkie mozliwości wydają się wyczerpane.
Możemy liczyć tylko na gorzej.



Komentarze
Pokaż komentarze (18)