44 obserwujących
305 notek
506k odsłon
  3901   14

Dokąd Ty lecisz polski baranie?

prawo cytatu
prawo cytatu
Czy Polacy zbaranieli? Stanęli w miejscu. Utracili rozum? Dostali świra? Najedli się blekotu? Czy też na odwrót? Na nowy rok, czeka nas... Barani skok?

To tekst o owcach i baranach. I o CPK, i o żegludze po rzece Odrze, ale wpierw wspomnienie o Robinsonie i jego Piętaszku.

Rok 1719, to właśnie wtedy Daniel Defoe kończył pisać swoją genialną powieść Robinson Cruzoe, a 7 lat wcześniej na świat przychodzi Jean Jakub Rousseau

Te dwie osoby zdefiniują problem, jaki będzie miała cywilizacja europejska w XVIII w. wobec pierwotnych cywilizacji. Robinson Cruzoe, to nie tylko przygoda na wyspie. Studium przetrwania, ale rozprawa o ówczesnej cywilizacji, i pytanie, co ma zrobić „ Biały człowiek” z owym Piętaszkiem? Dzikusem, a nawet ludożercą. Podpowiedz, która podsuwa Defoe, jest tylko jedna. Edukować, i jeszcze raz edukować.

Jan Jakby Rousseau poszedł jeszcze dalej. I zadał pytanie, czy ów stan dzikości, czystej natury, nie jest stanem pożądanym. Owym rajem utraconym? I stąd ów postulat „ Powrotu do natury”, i oświeceniowa bajka o „ szlachetnym dzikusie” Ta myśl, z pewnością intelektualnie ciekawa, prowokująca, będzie ciągnęła się za nami - i to przez wieki - jako siódma woda po kisielu. I wyda różnych epigonów i piewców wszelkich sielanek. Ludowości. A dziś pewnie „ Zielonego ładu” Być może – zapytam prowokująco – czy wega – potrawa, tak zalecana przez europosłankę Spurek, nie narodziła się wtedy, na pewnej wyspie na Karaibach, gdy Robinson spotkał swojego ludożercę?

Xxx

Rok 2014, to właśnie wtedy Ewa Kopacz spaceruje w Berlinie po czerwonym dywanie. Potyka się, lecz na szczęści Kanclerz Merkel wykazuje się refleksem i podaje pomocną dłoń naszej premierce. Napisałem „ Premierka”, bo jako wyedukowany Piętaszek przez brukselską lewicę, wtykam gdzie tylko mogę, żeńskie końcówki. W kwietniu 2015. Nasza „ Premierka” Tuż przed objęciem władzy przez PIS, podpisała z Kanclerz, tzw „ Umowę odrzańską” Wg. Tej umowy, Odra nie ma być rzeką spławną, komunikacyjnie regulowaną, ale rzeką klasy 3. Znaczy to tyle, że barki o zanurzeniu powyżej 1.8 m. Odrą, już więcej nie popłyną. Czyli, to koniec rzeki Odry jak szlaku komunikacyjnego. Jak ważny mógłby być to szlak komunikacyjny, prowadzony do Szczecina, chyba nie musze nikogo przekonywać.

Środek tani ( tona/koszt) i właśnie ekologiczny. Uwalniający drogi i tiry. Jeszcze w latach 70 tych Odrą transportowano mln ton ładunku. Lecz z czasem zwyciężyła koncepcja renaturalizacji Odry. Owego „ Powrotu do natury” przypieczętowana wspomnianą umową z kwietnia 2015 roku. W ostatnim czasie zaczęto budować tzw. ostrogi, mające na celu stabilizacje głównego nurtu rzeki. Niestety, niemieccy ekolodzy i Land Brandenburgia, zaskarżyli rozbudowę Odry. Sąd w Warszawie przyznał im rację i nakazał wstrzymanie prac. Podejrzewam, że w trybie odwoławczym zapadnie podobny wyrok. Ponieważ mieliśmy kiedyś taką „ premierkę” która nie tylko nie potrafiła z godnością przejść po czerwonym dywanie, ale także, nie rozumiała i nie broniła polskiego interesu.

A my Polacy, no cóż, nam pozostało pełnić rolę „ szlachetnych dzikusów” przemieszczających się Odrą w pirogach. A Niemcy będą nas obserwować z drugiej strony Odry. Przez taką długą lupę, jaką mieli piraci z Karaibów. Oto Polak – Piętaszek. Cywilizowany ludożerca. I jak wyedukowany... Już nie je mięsa, ale degustuje serki Danone

Xxx

2023. W gminie Baranów, w województwie mazowieckim, blisko Warszawy rząd PISu planuje rozpoczęcie budowy CPK. To może być naprawdę wielka inwestycja spinająca komunikacyjnie całą Polskę. Niestety, już teraz, ową inwestycje atakuje się z różnych stron sceny politycznej.

Totalna opozycja zarzuca rządowi gigantomanię. Czyli inaczej, nie budujmy tego, co duże, ale skupmy się na tym, co małe. Malutkie. Polska lilipucia i Polska dla liliputów, to ma być kres naszych marzeń. Polak na rowerze, albo na elektrycznej hulajnodze w drodze do Berlina.

Ale także pojawiają się głosy krytyczne, z prawej strony. To głosy odwołujące się do nostalgii za utraconym dziewictwem terenów przeznaczonych pod inwestycje lotniska. Oto na Salonie 24 pojawiają się łzawo – sentymentalne apele odwołujące się do jakiś sielankowych rojeń. W duchu właśnie „ Powrotu do natury” Lub przynajmniej „ zatrzymania” natury.

Taki cytat „ Mazowsze Sochaczewskie. Kraina Fryderyka Chopina i Maksymiliana Kolbe, ze wszystkimi swoimi cudami idzie pod nóż inwestora w imię globalnych racji. Raczej tego nie odwrócimy, a wszelkie sentymenty podstarzałych "słuchaczy" polskich rytmów, nikogo nie powstrzymają” ( Przepraszam, ale Autora pominę)

Co ciekawe, ów obraz Mazowsza musi być właśnie zastygły? Sielankowy. Z polami pomalowanymi kwitnącym rzepakiem, z przydrożnymi kapliczkami. Z wiejskimi dziewczynami przysypiającymi w stogach siana. I jeszcze te rytmy mistrza Fryderyka i jeszcze ten Kolbe...

Mój Boże.

Jednakże to fikcja, taki obraz jest nieprawdziwy, fałszywo - cepeliowski... To właśnie siódma woda po kisielu rojeń Jakuba Rousseau. Który nieźle „ zamieszał” w swojej epoce. I którego idea wydaje się wciąż żywa, chociaż dziś owe „ powroty do natury” przybierać mogą formę karykaturalną. Chociażby dlatego, że owa natura Mazowsza, a konkretnie gminy Baranów, może daleko odstawać od naszych wyobrażeń.

Lubię to! Skomentuj112 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Gospodarka