19 obserwujących
147 notek
210k odsłon
2393 odsłony

Tajemnicza liczba 2.2 I czy Polskę czeka nowa polityka migracyjna?

Wykop Skomentuj120

Do roku 2060 ma być mniej, o 40 %. Polaków na rynku pracy, w porównaniu, ze stanem obecnym. Oczywiście można zakwestionować te liczby, ale nawet i liczby skromniejsze są i tak przerażające. Powiem wprost do Polaka żyjącego w roku 2060 - Nie zjesz swojego ciasteczka, a jak zjesz, to nie będziesz miał następnego ciasteczka. Ponieważ ktoś musi na nie zapracować, a jeżeli brak będzie rak do pracy, to na nic nie starczy, nawet na głodową emeryturkę i skromne ciasteczko. Ten ubytek rąk do pracy, a szczególnie do prostej pracy, musimy uzupełnić migracją zarobkową. Taka jest prawda i najwyższa pora obudzić się ze snu. Chyba, że myśli się wg zasady ” Po nas, to chociażby potop” Dlatego właśnie potrzebne jest - nowe otwarcie polityki migracyjnej. I to nie w roku 2060, ale już dziś. Dziś, góra jutro, potrzebne jest stworzenie nowych reguł, zasad. Czytelnych i zarazem przejrzystych dla całego społeczeństwa, a także akceptowane przez większość Polaków. Te nowe zasady, ta nowa polityka migracyjna jest nam bardziej potrzebna niż nowe chodniki czy autostrady. Niż samochodziki elektryczne premiera Morawieckiego. Ta polityka wymaga spokojnego i cierpliwego wytłumaczenia, szczególnie twardemu elektoratowi PISu.

Powiem otwarcie, nie mam pojęcia jakie to mają być zasady i reguły. Ilu migrantów z Armenii a ilu z Pakistanu. Ilu Ukraińców? A może jakaś ilość chrześcijan z Syrii? Tego nie wiem… I uważam odpowiedz na to pytanie za wtórne. Techniczne. Ważna jest idea, odważna myśl, która powiada tak: Polska bez KONTROLOWANEGO napływu taniej siły roboczej nie osiągnie przyrostu gospodarczego. Zwinie się. Skurczu, pozbawi szans rozwoju Polaków, co w dalszej kolejności spowoduje dożywotnią emigracje zawodową naszych młodych rodaków, co w konsekwencji – pogłębi zapaść demograficzną. Czy to paradoks? Dramatyczny paradoks. Tak. Taka jest prawda.

Tylko Polska silna, zasobna, Polska rozwijająca się w jakimś przyzwoitym tempie. Polska ułatwiająca zakup czy wynajem mieszkania, dająca przyzwoitą pracę, za przyzwoitym wynagrodzeniem, dobre szkolnictwo i opiekę nad dziećmi, spowoduje, że z Polski nie wyjadą na stałe młodzi i kreatywni ludzie. Jeżeli ktoś był w Szwajcarii i widział ich drogi, mosty, i tunele, i myśli, że to wszystko zbudowali sami Szwajcarzy to jest w błędzie. Te wszystkie drogi i tunele zbudowała - czasowa migracja zarobkowa. Która dostała pozwolenia na prace na jakiś okres, a potem zadowolona wróciła do swojego kraju z pieniędzmi. Kolejny przykład, to kraje Zatoki Perskiej, w tym Dubaj, a teraz Katar przygotowujący się do MŚ. Rozwój tych krajów nie jest do pomyślenia bez migracji zarobkowej. Bez Hindusów, Pakistańczyków, Filipińczyków, nawet Polacy tam pracują, ale na szczęcie w zawodach menagerskich. Mało tam pracowników z czarnej Afryki, przeważa Daleki Wschód. Dlaczego? To już inne zagadnienie.

Ale także istnieje sytuacja odwrotna. Nakazująca pewną ostrożność. Istnieje kraje, i to bardzo blisko Polski, gdzie polityka migracyjna wymknęła się z rąk. Np. Niemcy. Jak podał Federalny Urząd Statystyczny w Wiesbaden, w liczących 82.5 mln mieszkańców Niemczech, udział osób o korzeniach migranckich wynosi obecnie 22,5.mln. Z tej liczby 52% ma niemiecki paszport a 48% są to obcokrajowcy. To jest na pewno struktura społeczna wybuchowa, mogąca skutkować licznymi patologiami. Dlaczego tak się stało? Szczególnie w ostatnich latach: Oficjalna niemiecka narracja odwołuje się do kategorii moralnych, dziedzictwa chrześcijańskiego i naturalnej ludzkiej empatii. Czy to jest prawdziwa intencja, czy za tą moralną deklamacją stoją inne powody. Trudno powiedzieć, ale na pewno w tej kwestii usprawiedliwione są wszelkie spekulacje. Moim zdaniem rząd polski nie powinien ulec temu szantażowi moralnemu. Owej - Madzi z Bagdadu, tylko przedstawić prostą kalkulacje ekonomiczną. Tylu i tylu migrantów. Taki zysk. Takie koszta. Koniec. Kropka.

Ponieważ już dziś potrzeba murarzy, tynkarzy, kelnerów, ludzi do opieki nad osobami starszymi, i wielu wielu innych. Ludzi do prostych prac, ale także specjalistów. Droga jest ku temu tylko jedna. Musimy ludzi zaimportować. Tak jak cygara, czy koreańskie samochody ze Słowacji. Co przecież nie znaczy, że zostaną u nas na zawsze. Cygara wypala się a samochody oddaje na złom. Taka jest prawda. Brutalna prawda i pora, aby pewni zapaleńcy to zrozumieli. Czasowe pozwolenie na prace, nie znaczy stałego pobytu, a stały pobyt nie skutkuje – przyznaniem obywatelstwa. To są chłodne, obiektywne reguły. Do przestrzegania których potrzebne jest silne i skuteczne państwo. I jeżeli te reguły są nadużywane, pomijane, to winne jest państwo. Konkretne instytucje, typu MSZ. Konsulaty, konkretni ludzie, a nie sama zasada a raczej potrzeba – czasowej migracji zarobkowej.

Musimy więc wejść do tej rzeki. Tak, wiem, rzeka jest szeroka. Wartki nurt, wiry, być może czekają na nas zagrożenia o których dziś nie zdajemy sobie sprawy … Lecz innej drogi nie ma. Musimy płynąć. Pozostanie na brzegu, dziś wydaje nam się bezpieczne. Słonce przyjemnie grzeje a nawet jest i plaża. I jest 5 % przyrostu PKB. Czyli żyć nie umierać. Lecz ile można się tak wylegiwać, gdy powoli brakuje rak do pracy... I sprawa najważniejsza … To przyrost populacji Polaków. Przecież zaraz plaża zamieni się w gruzowisko. A co gorsza gdy do rzeki nie wejdziemy sami i, nie popłyniemy po swojemu, to i tak wepchną nas do rzeki, ludy, które sami i bez żadnej kontroli przyjdą na nasze miejsce. Bo - jak nic się nie zmieni – to za lat 200, a może tylko za 100. urodzą się Ostatni Polacy … Wszystko na to wskazuje. Proste liczby. Proste zasady demografii. Współczynnik „ Prostej zastępowalności pokoleń” to 2,2. To znaczy kobieta, Polka, lub rodzina, musi mieć statystycznie 2, 2 dziecka, aby w roku 2118, było nas tyle samo, co teraz. Dziś ( 2017) ten współczynnik wynosi 1, 4. W roku 2016 był, 1,36. Czyli postęp jest, ale minimalny. Praktycznie rozważając problem „ zastępowalności pokolenia” nie istotny. Należy więc wszystko zrobić - mam tu na myśli: czynniki polityczne, kulturowe, jak przede wszystkim – gospodarcze, aby ten trend odwrócić. Zbliżyć do magicznej liczby 2,2. Dopiero wtedy Polska będzie Polską. To podstawa, fundament, bez tego nie ma nic. Po co nam drogi i mosty jak tymi drogami i mostami za 100 czy więcej lat. jeździć będą jacyś nowi Scytowie?

Już pora wejść do rzeki.


Wykop Skomentuj120
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka