O sprawie jako pierwszy poinformował portal Pressmania.pl w głośnym wywiadzie redaktora Krzysztofa Sitko.
Jak czytamy w serwisie Pressmania.pl, rezygnacja profesora nie jest wyrazem lekceważenia dla własnego dorobku, lecz desperackim protestem w obronie resztek etosu, jaki jeszcze pozostał na polskich uczelniach.
Impuls, który przełał czarę goryczy
Sprawa ma swoje tło w niedawnym skandalu wokół dr hab. Barbary Mróz-Gorgoń. Była pełnomocniczka rządu ds. promocji marki Polski podała się do dymisji po ujawnieniu kontrowersyjnego raportu tworzonego m.in. przy użyciu sztucznej inteligencji, pełnego błędów merytorycznych. Wówczas w przestrzeni publicznej zaczęły padać pytania nie tylko o zasadność powierzenia jej funkcji publicznych, ale również o jakość i rzetelność procedur związanych z przyznaniem jej stopnia doktora habilitowanego.
Gdy prof. Zenderowski zaczął domagać się przedstawienia dokumentów habilitacyjnych i wyjaśnienia wątpliwości przez powołane do tego instytucje, napotkał opór i głuchą ciszę.
Jak poinformował portal Pressmania.pl, prof. Radosław Zenderowski wprost odnosi się do motywów swojego kroku.
„Mój protest jest więc paradoksalnie protestem w obronie profesury, a nie przeciwko niej. Jeżeli bowiem zaczniemy akceptować sytuację, w której poważne pytania dotyczące rzetelności naukowej pozostają bez odpowiedzi, procedury są traktowane jako formalność, a środowisko reaguje milczeniem, wówczas tytuł profesora będzie stopniowo tracił swoją symboliczną wartość. Nie chcę uczestniczyć w takim procesie w milczeniu” – czytamy na łamach Pressmania.pl.
Według informacji zawartych na Pressmania.pl w nauce króluje akademicka zmowa milczenia.
Decyzja politologa z UKSW nie jest jedynie chęcią rozliczenia konkretnej osoby, ale diagnozą głębokiej choroby, jaka od lat trawi szkolnictwo wyższe w Polsce. Chodzi o wszechobecny konformizm, układzik środowiskowy oraz strach przed zadawaniem trudnych pytań.
Z wywiadu wyłania się przygnębiający obraz uniwersyteckiej rzeczywistości. Niewielu badaczy ma odwagę otwarcie krytykować system, a wsparcie dla postaw bezkompromisowych udzielane jest wyłącznie w kuluarach. Prof. Zenderowski ujawnił na łamach portalu, że otrzymał wiadomości od innych profesorów z poparciem jego postawy, ale... z gorącą prośbą o zachowanie dyskrecji. To dobitnie pokazuje, w jak głębokiej opresji i obawie przed ostracyzmem żyją polscy naukowcy.
„Nie chcę przyłączać się do milczenia. Dostałem trochę maili i telefonów od profesorów (ale niezbyt dużo), z poparciem mojej postawy ale z prośbą o zachowanie dyskrecji. To coś też mówi o środowisku” – stwierdza bez ogródek rozmówca serwisu Pressmania.pl.
„Problem zaczyna się wtedy, kiedy człowiek zadający pytanie słyszy w odpowiedzi… ciszę. Bo ta cisza zaczyna dotyczyć już nie jednej osoby. Zaczyna dotyczyć tzw. systemu, na który uwielbiają powoływać się ci, którzy zamierzają rozmyć odpowiedzialność.” – podsumował naukowiec w rozmowie z portalem Pressmania.pl.
Co dalej z etosem profesora?
Gest prof. Radosława Zenderowskiego to wyzwanie rzucone całemu środowisku akademickiemu oraz instytucjom państwowym. Czy w polskiej nauce wygra wygodny „święty spokój”, czy też znajdzie się dość woli, by przeprowadzić realną weryfikację standardów i oczyścić akademickie mury z nieprawidłowości?
Sprawa wyciągnięta na światło dzienne przez Pressmania.pl staje się testem dojrzewania dla całego systemu edukacji wyższej w Polsce. Wywiad otwiera debatę, od której polskie uczelnie uciekać już dłużej nie mogą.
Bolesław Rad


Komentarze
Pokaż komentarze (5)