I. TRZY PROSTE HISTORIE
W S T Ę P
Zacznę od komentarza do zdjęcia które zostało zrobione dwa lata temu w miasteczku Bulolo diecezja Lae. Na pożegnanie z Papuasami jeden z tych chłopców na zdjęciu Fidelis syn katechisty Jana zadeklarował że chce iść do Seminarium i rzeczywiście biskup go przyjął "na próbę".
Papuasi mają często "słomiany zapał".
Zdarza się że po 10 latach formacji i dwu czy pięciu latach kapłaństwa odchodzą "w świat". To jedna z wielu przyczyn , że "biali misjonarze" są nadal potrzebni bo są stabilni i przewidywalni.
Powołania na misjach są liczne ale "kruche".
1. SPOWIEDŹ NA TRAWNIKU
Klerycy z białostockiego seminarium nadali mi pseudonim Łotysz.
Wcale się na to nie obrażałem.
Na odwrót marzyłem żeby zobaczyć ten malutki ale dumny jraj.
Stało się to dopiero po święceniach, w roku 1992.
Wędrowałem po Łotwie z pielgrzymami ponad tydzień
ze stolicy Rygi aż do słynnego sanktuarium w Agłonie.
Miałem już w kieszeni dekret na proboszcza w Rostowie nad Donem na Południu Rosji i ledwie 15 miesięcy kapłaństwa.
Szły cztery grupy łotewskie i jedna rosyjska.
Łotysze mieli doświadczonych przewodników z Polski głównie kleryków od Dominikanów i Jezuitów my zaś czyli "Rosjanie" wyglądaliśmy na ich tle jak hippisi.
Była "moskiewska młodzież" która nie kryła się z paleniem papierosów.
Szło z nami też sporosporo dzieci z miasteczka Kamyszyna nad Wołgą. Wiele z nich to półsierotą, które do kościoła przyciągnął charyzmatyczny ksiądz że Słowacji o nazwisku Józef Gunczaga.
Był też słowacki chórek z gitarzystą o imieniu Ladsko czyli Władek.
Na końcu naszej grupy szło kilku punków i hippisów z białą szmatą na której narysowana była tak zwana "pacyfa".
Ciszy nocnej w namiotach nie było i nikt nie sprawdzał gdzie śpią chłopcy a gdzie dziewczyny.
Było nas tylko trzech kapłanów opiekunów a pielgrzymów ponad dwustu.
Domyślam się tylko że było sporo nadużyć i wiele osób niewierzących i nieświadomych co to jest katolicyzm brało udział w tej "pseudo" pielgrzymce.
Wszystkie niedostatki naszej grupy wytykali nam Łotysze i już więcej do siebie nie zapraszali.
Tym niemniej prócz negatywów były i plusy.
Ladsko śpiewał piękne katolickie hity, które mi się potem bardzo przydały, był codzienny różaniec i mnóstwo szczerych intencji, było też dużo spowiedzi i autentycznego entuzjazmu.
Przewodnik grupy i kanclerz kurii moskiewskiej w jednej osobie, ks. Janek Zaniewski poprosił bym przygotował do pierwszej spowiedzi i komunii dwie dziewczynki z Moskwy, którymi opiekowały się siostry Szensztadzkie.
Spowiedź była na ostatnim postoju przed Agłoną pośród wysokiej trawy.
Nie było tam żadnego krzesła ani kamienia by usiąść więc niewiele myśląc skłoniłem się na kolana a dziewczynka klęczała naprzeciw.
Jedna mogła mieć dziesięć lat druga dwanaście. Dwie sympatyczne blondynki.
Miałem na sobie piękną wełnianą stułę - podarunek od studentów z Supraskiej Szkoły Plastycznej.
Nie byłem świadomy że popadłem w kadr i że to "piękne zdjęcie" dotarło do rąk abp Kondrusiewicza a on potem je zawiózł do Watykanu.
Oczywiście zdjęć z pielgrzymki było więcej i papież wszystkie oglądał z zaciekawieniem.
Dowiedziałem się jednak od kanclerza że ta "spowiedź na łotewskim trawniku" przykuła uwagę Jana Pawła Drugiego.
Miał on je skomentować słowami "TO JEST WIOSNA KOŚCIOŁA"...
Nigdy mi tego zdjęcia nie podarowano.
Nawet nie miałem okazji go obejrzeć ale wierzę na słowo przedwcześnie zmarłego ks. Janka, że było dokładnie tak jak napisałem...
Minęło dwadzieścia lat. Czekała mnie inna niespodzianka.
2. SIOSTRA IDA Z USOLA
W roku 2012 otrzymałem niespodzianie wiadomość od siostry Idy z Usola Syberyjskiego.
Przedstawiła się że jest tą koreańską dziewczyną z Chabarowska o imieniu Julia, która jako wolontariuszka przyjeżdżała na Sachalin a nawet na Kamczatkę by mi pomagać w pracy z młodzieżą.
Nie widziałem jej 10 lat i nie miałem pojęcia że jest w zakonie.
W swoim e-mailu przyznała się że decyzję o wstąpieniu do Karmelitanek podjęła między innymi w tym momencie i
dlatego, że była świadkiem sceny mojej deportacji z Rosji do Japonii 8 września 2002 na lotnisku w Chabarowsku...
Deportowano mnie za rzekomy "prozelityzm". Jak widać skutek tej deportacji
był odwrotny od zamierzonego.
Kościół w Rosji stracił kapłana ale zyskał utalentowaną zakonnicę
Dziwny był motyw jej powolania i niespodziany. Nie sądzę że chciała mnie pocieszyć I wymyśliła to "na poczekaniu".
Ufam w szczerość słów siostry Idy, bo wiem z Ewangelii Św. Jana, że Pan Bóg w postaci Ducha Świętego tak właśnie działa: "kędy chce i kiedy chce", na przekór ludzkim planom. Na przekór "wielkim tego świata".
On jest mistrzem niespodzianek.
3. OJCIEC FAHRIDDIN
Gdy w roku 2013-m opuszczałem Uzbekistan udając się do Papui Nowej Gwinei pewien nie ochrzczony ale zaprzyjaźniony chłopiec z mojej parafii w Angrenie, powiedział mi na pożegnanie: NIECH SIĘ KSIĄDZ NIE MARTWI, JA OBIECUJĘ ŻE PÓJDĘ DO SEMINARIUM.
Sądziłem że nie dotrzyma słowa, bo za mego pobytu w Uzbekistanie dwu postulantów i jeden kleryk z piątego roku odeszli z krakowskiego i litewskiego seminarium.
Rzecz normalna, że z takich egzotycznych krajów za granicę na formację duchową jadą ludzie ze "słomianym zapałem".
Nie trzeba wielkich powodów by zrezygnować i wracać do ojczyzny.
Przypadek Fahriddina okazał się zupełnie inny wbrew moim obawom.
Gdy po dziesięciu latach wróciłem do Uzbekistanu czekały na mnie dwie niespodzianki.
Po pierwsze wspomniany chłopiec, którego przodkowie ze strony ojca byli Ujgurami a ze strony mamy Kazachami rzeczywiście przyjął w międzyczasie chrzest i bierzmowanie. Wstąpił jak obiecał do seminarium. Złożył z sukcesem wszystkie egzaminy najpierw w Polsce a potem we Włoszech i przyjął święcenia kapłańskie w mojej obecności.
Mało tego wygłosił piękną mowę, w której podziękował mi, że ZAPROSIŁEM GO DO KOŚCIOŁA KATOLICKIEGO.
To są trzy bardzo osobiste przykłady na to że kościół się odradza tam gdzie mało kto się spodziewa.
To tylko trzy proste historie które pokazują że warto siać a nasienie rośnie dokładnie wtedy gdy my o tym nic nie wiemy i już nie mamy na to wpływu.
SAM BÓG SIĘ O NIE TROSZCZY.
II. REFLEKSJE MISJONARZA
1. "PAPIESKIE ZNAKI" WIOSNY KOŚCIOŁA
Są - gdy się popatrzy na papieskie pielgrzymki to nasuwa się pytanie czy ten "Latynoski Jankes" nie
powtórzy fenomenu Jana Pawła Drugiego względem reszty świata zwłaszcza wobec Zachodu.
Jan Paweł zdemaskował i skompromitował materializm marksistowski.
Leon nie tylko zrewidował iluzje co do nowych technologii, zwłaszcza AI. On również demaskuje HIPOKRYZJĘ cywilizacji Zachodniej w czym mu bardzo pomagają nieporadni "PANISLAMIŚCI".
Poziom ich kaznodziejstwa jest żenujący, stosunek do kobiet ohydny argumenty i zachęty do "nawrócenia niewiernych" infantylne, czasami obrzydliwe a argument że "baby urodzą bojowników"to kalka słów marszałka Żukowa z czasów 2 wojny światowej...
Te źródełko już wysycha bo materializm zachodni dotyka też mentalność migrantów.
Oni rodzą coraz mniej.
Europejczycy natomiast jeśli się nie obudzą i nie odrodzą rodziny też znikną i oblicza tej ziemi.
2. NOWOCZESNY MODEL ŚWIĘTOŚCI
Duże nadzieje pokładam w osobowości błogosławionego Fultona Sheena, Carla Acutisa i im podobnych.
To że świętym może być telewizyjny celebrytka i niepełnoletni bloger to rzeczy niesłychane ale to już fakt dokonany.
Nie wiem jak się odnieść do popularnego księdza z Portugalii który w rytm techno organizuje "katolickie dyskoteki".
Tradycjonalistom to się nie spodoba ale jakaś część młodzieży, zwłaszcza ta wrażliwa na muzykę wróci do kościoła tego jestem pewien.
Zjawisko rozspiewanych pentakostalnych Hilsongów z Australii jak i los inspiratora tego stylu budzi niepokój podobnie jak postać kontrowersyjnego artysty-jezuity ze Słowenii o nazwisku Rupnik.
Artyści zarówno w kościele jak i poza nim narażają się na mnóstwo pokus ale Jan Paweł Drugi podkreślał nie raz że kultura i sztuka jest "mową kościoła".
Kazaniem które trafia do ludzi.
Daj Boże dożyć beatyfikacji Helenki Kmieć, świeckiej misjonarki z Gliwic.
Beatyfikacja Carlo Acutisa przeciera szlak dla "pozytywnych blogerów" którzy odbierają monopol na media socjalne ludziom o złej reputacji.
3. PRZEBUDZENIE I NAWRÓCENIA W IRANIE
Na przykład w Iranie, ewangelizacja otwarta przy obecnym reżymie jest niemożliwa w Iranie i wielu innych krajach muzułmańskich.
Z pomocą jednak internetu mnóstwo młodych muzułmanów poznaje Jezusa.
Co prawda katolicy nie notują tam jakiegoś boomu, ale protestanci zwłaszcza
Pentakostalni chwalą się istnieniem mnóstwa domowych wspólnot.
Warto zatem iść za ciosem i kuć żelazo póki gorące. Znany w Polsce charyzmatyk z Indii i nazwisku Manjakal twierdzi że udaje mu się głosić w Arabii Saudyjskiej. Mam co do tego pewne wątpliwości bo gdyby to faktycznie robił to nie szukałby rozgłosu.
Mówienie na ten temat jest już ryzykowne skoro za posiadanie Biblii można trafić do więzienia i dostać wyrok najwyższy z możliwych tym nie mniej musi zastanawiać ta dysproporcja standardów i fakt że muzułmanom w krajach chrześcijańskich "wszystko jest dozwolone" a chrześcijanom w krajach muzułmańskich grozi więzienie i śmierć z byle powodu.
To rodzi pytania o prawdziwość religii która tak panicznie reaguje na wyznawców Chrystusa i paraliżuje wolność wyboru.
4. ODRODZENIE W CHINACH I...
W AFGANISTANIE
Podobnie w Chinach gdzie na własne oczy widziałem pełne kościoły i seminaria jeszcze 20 lat temu i mimo upartej pozycji reżymu ta tendencja tylko wzrasta.
Niedawno na pograniczu Pakistanu i Afganistanu święcenia kapłańskie przyjął potomek emigrantów z ojczyzny Talibów.
W tym kraju nie ma żadnej katolickiej parafii jedynie kaplica we włoskiej Ambasadzie tym niemniej coś się i tam zaczyna dziać.
5. KOLEJKI DO SEMINARIUM
W 2011 roku odwiedziłem seminarium w diecezji Rajpur. Znajdowało się ono jakieś 200 km od stolicy diecezji na tzw. "zadupiu".
W seminarium nie było elektryczności, chłopcy siedzieli na drewnianych ławach przy kolacji i żywili się bardzo skromnie. Seminarium utrzymuje się dzięki plantacji ryżu i hodowli zwierząt domowych. Bieda tam piszczała ale na twarzach widać było radość z tego gdzie są i kim są.
Podobne spostrzeżenia miałem w Tenaru na wyspach Salomona.
Seminaria w Indonezji, Afryce a nawet w Oceanii pękają w szwach.
Krew męczenników z Nigerii czy nawet Mozambiku nie leje się na próżno.
Miałem okazję odwiedzić nie tylko Seminarium w Port Moresby czy Preseminarium w Alexishafen i w Rabaul.
Bylem też w Tenaru na przedmieściach Honiary na Wyspach Salomonowych.
W tym kraju jest ćwierć miliona katolików czyli mniej niż w mieście Białystok a kleryków 10 lat temu było 44. Dokładnie tyle ile ten kraj ma parafii.
6. EGZOTYCZNE KRAJE TEŻ MAJĄ POWOŁANIA I SWOICH WLASNYCH MISJONARZY.
W Mongolii w Kazachstanie i w Uzbekistanie są już lokalne powołania i męskie i żeńskie. Nie przestają zadziwiać Indie, Korea, Wietnam. Gdy byłem w Papui to dostrzegłem, że biali misjonarze się wykruszają, ale na ich miejsce przybywają młodzi misjonarze z tych trzech krajów oraz z Filipin.
Są również księża i siostry z Zambii, Ugandy i RPA. Aktywny w tym dziele jest zakon Marianhill, Kapucyni z Afryki i Apostołowie Jezusa.
Podobne kuriozalne sytuacje mają miejsce we Francji czy Wielkiej Brytanii w niektórych diecezjach USA.
Tam też niespotykany wzrost powołań.
Najwolniej budzi się kościół w Polsce ale i tutaj jest nadzieja.
7. OBUDŹ SIĘ POLSKO
Ks. Chrostowski zarzuca nam żeśmy Janowi Pawłowi klaskali ale żeśmy go nie słuchali. Teraz z pomocą internetu jego nauki wracają, wracają
przestrogi Prymasa Tysiąclecia i kazania Jerzego Popiełuszki. To też nie było na darmo. Nie darmo kula raniła Papieża w dzień fatimski...
Krew błogosławionego Jerzego też wola żyjących jeszcze morderców, ich wspólników i potomków. Krew męczenników epoki sowieckiej a nawet tych z "rzezi wołyńskiej" gdzie ludzie ginęli w trakcie mszy albo tuż po niej.
Nasz kraj się wykrwawił jak żaden inny w Europie.
Po raz pierwszy od wielu lat mamy więc wzrost powołań w Polsce i to jest ostatni
zwiastun jaki chciałem wymienić odpowiadając na inspirujące pytanie.
KS. JAROSŁAW WIŚNIEWSKI FD
ANGREN UZBEKISTAN
POST SCRIPTUM
Komentarz do tekstu na temat "wiosny kościoła".
Mój pierwszy organista z Rostowa nad Donem jako 13 letni chłopiec odwiedził krewnych na Białorusi.
Gdy siostra jego mamy zaprowadziła go na "groby przodków" zamurowało go.
Wszystkie napisy na nagrobkach były po Polsku. Był dociekliwy i nie uspokoił się póki nie wyjaśnił tego i czym w domu w Rosji się nie mówiło. A mianowicie że ma polskie korzenie i przodków katolików.
Jego dociekliwość pomogła mu odnaleźć katolików w Rostowie a potem nowe Seminarium w Moskwie.
Dzisiaj ten chłopak jest pierwszym "rosyjskim" biskupem...
Jeszcze jeden paradoks i przykład na to że gdy żywi milczą i brak misjonarzy to wtedy zamiast księży Chrystusa "głoszą nagrobki"...naszych przodków.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)