Dziś w Warszawie pod szpitalem Damiana (prywatny szpital na Mokotowie dla niezorientowanych).
Podjeżdża karetka na sygnale wysiada z niej 2 sanitariuszy z pustymi noszami. Akurat przechodzi babcia z wnuczką. Wnuczka do babci:
- Babciu ale te nosze są puste, na sygnale i przyjechali z pustymi noszami do szpitala?
- Dziecko drogie jakby Ci wytłumaczyć. Tu szpital jest dla zdrowych ludzi. Tu leczą zdrowych ludzi, jak ktoś jest naprawdę chory to wzywają karetkę i odwożą do prawdziwego szpitala dla chorych ludzi. Jak jesteś zdrowa to tu Cię wyleczą, ale jak będziesz bardzo chora to i tak zawiozą Cię do zwykłego szpitala.
Dziękuję za uwagę. Nic dodać nic ująć. Jakiś czas temu z moim synem, który rozciął sobie nasadę nosa potrzebne było szycie w sobotę pod szpital Damiana sam wzywałem karetkę i jechałem do szpitala na Litewską, bo nie było komu zszyć mu nosa.
Prywatna służba zdrowia jest panaceum na wszelkie bolączki służby zdrowia? ;) Na zdrowie.
I mówię to jako konserwatywny neoliberał.


Komentarze
Pokaż komentarze (13)