KonradDan KonradDan
114
BLOG

Jakimi kierowcami są Polacy? Część 2.

KonradDan KonradDan Społeczeństwo Obserwuj notkę 33
Zachęcam do zapoznania się z częścią 1 przed przeczytaniem tej: https://www.salon24.pl/u/abojawiem/1483660,jakimi-kierowcami-sa-polacy

Nie bez powodu napisałem, że dominantą szerokiego spektrum poglądów na temat naszych umiejętności jako kierowców jest stanowisko: "Polacy jeżdżą bardzo źle, fatalnie, najgorzej na świecie". Tak uważa naprawdę wielu z nas. Dlatego, abstrahując od innych kwestii, chcę się skupić na tym DLACZEGO tak uważają. Również po to, by wskazać, że mają różne motywy, argumenty i przesłanki. 

Pogrupowałem sobie w umyśle osoby uważające, że "Polacy są najgorszymi kierowcami świata", na pewne kategorie. Posługując się postaciami fikcyjnymi, czysto hipotetycznie opiszę kilka tych kategorii.

Racjonalista - starszy mężczyzna, inteligentny, kulturalny, zrównoważony, bardzo dobry kierowca.Jego wypowiedzi są rzeczowe, chłodne ale i uprzejme i przyjazne. Nie da się go nazwać sentymentalistą czy nadmiernie emocjonalnym.  

A jednak twierdzi, że Polacy jeżdżą najgorzej w Europie. Dlaczego? Dlaczego ktoś kto naprawdę myśli racjonalnie i trzeźwo, broni poglądu odrealnionego do granic absurdu?

"Mój" racjonalista prawo jazdy zrobił w latach 70tych a najwięcej jeździł w latach 90tych. I wtedy też woził samochody z Niemiec, zachwycając się autobahnami i jeżdżącymi po nich wypasionymi mercami i audicami i porównując to z naszą ówczesną, siermiężną, drogową rzeczywistością. Mieszka na prowincji, w pobliżu najbliższego naprawdę dużego miasta ostatni raz był 5 lat temu, odebrać wnuka z lotniska. W jego gminie drogi są niewiele lepsze niż w latach 90tych (bo są głównie pod zarządem powiatu i gminy), poza zmodernizowaną, uczęszczaną krajówką  gdzie regularnie ktoś się zabija.  Z jego perspektywy w latach 90tych ludzie jeździli jak wariaci i teraz też tak jeżdżą (bo w gminie w ciągu roku zginęło 5 osób w wypadkach drogowych, czyli obecnie jest gorzej niż w 1993 kiedy zginęły 4!). Tego, że ilość samochodów wzrosła niepomiernie w stosunku do lat 90tych - nie uwzględnia. Tego, że 3 osoby zginęły w tragicznym wypadku, który można przypisywać zmęczeniu kierowców jadących na wakacje ale można też uznać za czysto losowy - nie uwzględnia. Tego, że 2 osoby zabił naćpany młody Czech - nie uwzględnia. 

Można się z dziadzia śmiać, że mu się dysk zapchał i nie robi aktualizacji od czasów Windowsa XP,  można współczuć, można podchodzić ze zrozumieniem - normalny gość który sprawnie prowadzi, korzysta z nawigacji w telefonie i dalej ma sprawny umysł. Po prostu selektywnie przyjmuje pewne informacje, tak by mu się zgadzały z wewnętrznym przekonaniem/wyobrażeniem, które wyrobił sobie, właściwie mimowolnie wdrukował w umysł, X lat temu i którego się od tej pory trzyma. To bez znaczenia. Co ma znaczenie to zobrazowanie, że można mieć pozornie całkiem racjonalne podstawy swojego przekonania gdzie racjonalizm i merytoryczność są jednak tylko pozorne, oparte na selektywnym doborze argumentów pod tezę, którą się z takich czy innych powodów wyznaje.

Papużka - zwykle kobieta. Godna zaufania, rzetelna, pracowita, przyjazna. Wzbudza zaufanie, często zajmuje odpowiedzialną pozycję społeczną typu nauczycielka, pielęgniarka, lekarz. Uważa, że Polacy jeżdżą fatalnie. Dlaczego tak uważa?

Papużka, jak ją spytać, przyzna, że swoje graniczące z pewnością przekonanie opiera na tym, że tak podali w Polskim Radiu/Zetce/TVNie/TVP. Sama się tematem nie interesuje i nie ma prawa jazdy ale skoro podali tak w radiu, to znaczy że tak jest. A propaguje i rozpowszechnia bo jest gadatliwa i lubi sprzedawać takie "fascynujące ciekawostki".

I znowu można się śmiać, z ludzi bezmyślnie i za darmo powtarzających dowolne brednie, podane w radiu bądź telewizji. Można się podwójnie śmiać, bo papugi nie tylko powtarzają brednie ale i same je łykają. Można współczuć. Można zastanawiać się dlaczego takie brednie pojawiają się w przestrzeni publicznej, kto je kolportuje/rozpowszechnia. Wszystko można i nic nie trzeba. Poza tym, żeby zapamiętać, że wszystkie informacje, również te uzyskane od przemiłych starszych pań i godnych zaufania nauczycielek/pielęgniarek/kobiet lekarzy, warto weryfikować a nie przyjmować bezkrytycznie.

Kwękacz/Kruczyca. Ludzie którzy zawsze wieszczą zagładę, wszystko widzą w czarnych barwach i uwielbiają narzekać i marudzić. Taki typ osobowości. Byli, są, będą. Odmiana czeska uważa Czechów za najgorszych kierowców. Niemiecka Niemców. Francuska Francuzów. Polska Polaków. Oni po prostu tak mają. Nie chce mi się tego rozwijać. Jak ktoś spotkał takie osoby to wie o czym piszę.

Tęczowe berety. Ojkofobi, po prostu. Z zasady nienawidzą wszystkiego co polskie i uważają wszystkich Polaków (poza sobą i innymi postępakami) za najgorszych we wszystkim. Nie da się z nimi racjonalnie dyskutować bo to NPCe całkowicie pozbawione choćby szczątkowych poglądów własnych i własnego zdania, odporni na jakiekolwiek dowody bądź argumenty. Ich "poglądy" są takie jakie ma gazeta wyborcza, kilka "odpowiednich" wątków na reddicie i inni tęczowi postępacy. Amplifikują się wzajemnie, symultanicznie dostrajając do jedynie słusznej linii - Polacy są najgorsi we wszystkim. 

Typy można mnożyć ale nie ma takiej potrzeby. Ważne jest dostrzeżenie kilku prawidłowości.

Pierwsza jest taka, że ludzie naprawdę mogą mieć bardzo odmienne motywy i przesłanki dla pozornie identycznych sądów/opinii/konkluzji. I należy o tym pamiętać, choćby po to, żeby uniknąć sytuacji w której pochopnie zaszufladkujemy X jako tępego nienawistnika, tylko dlatego że ma takie samo zdanie jak Y, typowy tępy nienawistnik.

Po drugie, te motywy i przesłanki da się jednak pogrupować w konkretne kategorie, np.: wpływ mediów, doświadczenia własne, skryta bądź jawna ojkofobia. Oczywiście bodźce/kategorie mogą się mieszać, wzmacniać i amplifikować ale zawsze któraś będzie pierwotna bądź dominująca.

Po trzecie, z całą sympatią dla wszystkich typów - to są ludzie niezdolni to myślenia w sposób racjonalny i wyważony. Z różnych powodów ale mają zaburzony obraz rzeczywistości. Oczywiście, być może tylko w tej kwestii. 

W ciągu dosłownie 30 lat Polacy dorobili się całkiem przyzwoitej kultury drogowej. Zrobiliśmy to sami. My, kierowcy i my, użytkownicy dróg. My, Polacy. Owszem poprawa stanu infrastruktury drogowej, lepsze samochody, gps i inne technologie (choćby kamerki w samochodach), też odegrały bardzo ważną rolę, niemniej proszę zrozumieć prawdziwą wagę tego co wspólnie osiągnęliśmy. Przecież w ciągu 30 lat z ery drogowego neolitu, przeszliśmy do poziomu normalny kraj, normalni ludzie, którzy fakt, lubią depnąć gaz, czasem dodatkowo przytulając się do zderzaka pojazdu przed nimi ale zarazem są dużo bardziej czuli na obecność i potrzeby innych kierowców i pieszych niż średnia.

Za chwilę ci sami ludzie, którzy dysząc do nas nienawiścią, wbijają nam głów, że jesteśmy najgorszymi kierowcami na świecie, zmienią melodię. Wykorzystają obiektywny fakt,  że jeździmy dużo lepiej, spokojniej i uprzejmiej, żeby stwierdzić, że to nie dzięki nam a dzięki ostrzejszym przepisom, wyższym mandatom, sroższym karom za wykroczenia drogowe. I niestety, biorąc pod uwagę, że spora część moim rodaków nie potrafi racjonalnie oceniać rzeczywistości, jest nadzwyczaj prawdopodobne, że ci wszyscy racjonaliści, papużki,  kwękacza i zakompleksieńcy zgodzą się z taką absurdalną "diagnozą".... 

KonradDan
O mnie KonradDan

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (33)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo