Oryginalny wpis który komentuję: https://www.salon24.pl/u/chinyusa/1494901,wojna-bez-frontu-chiny-buduja-przewage-a-inni-sie-wykrwawiaja
Jak zawsze zachęcam do przeczytania, przed przeczytaniem mojego komentarza/wpisu.
Cała druga część "analizy" to opis demonicznych Chin, które przebiegle "akumulują kapitał" żerując na biednym Zachodzie (znaczy hamerykanach) który "ponosi koszty utrzymania bezpieczeństwa, a Chiny budują wpływy ekonomiczne".
Znaczy fakt, że to USA i Izrael zaatakowały Iran, i był to atak niczym ale dosłownie niczym nie sprowokowany, książkowy wręcz przykład wojny napastniczej (Joe Kent powiedział to wprost podając się do dymisji), jakoś panu umknął?
Drugi fakt, że praktycznie wszyscy nieodklejeni od rzeczywistości komentatorzy wskazują, że jeśli USA chciały cokolwiek zyskać na tym ataku, to ewidentnym podstawowym celem było to ODCIĘCIE CHIN OD IRAŃSKIEJ ROPY (o tym jak przejęli kontrolę nad sprzedażą ropy wenezuelskiej, Chinom zostały tylko Iran i Rosja jako dostawcy) też panu umknął?
Tego, że "Zachód" nie popiera usraleskiej agresji na Iran, ba nie popierają jej nawet sami Amerykanie, też pan nie zauważył?
Sporo pana uwag jest trafnych, wpisy o przejmowaniu rynku a szerzej przemysłu wyrobów tekstylnych we Włoszech czy roli miękkiego oddziaływania są naprawdę celne. Tylko nawet tam pańska obsesja na punkcie Chin całkowicie odbiera panu obiektywizm. Przykładowo rynek tekstylny w Polsce czy Czechach opanowali nie Chińczycy a Wietnamczycy. I na pewnym poziomie działanie Chińczyków we Włoszech jest tylko (twórczo rozwiniętą) kopią działania Wietnamczyków w innych krajach.
Co do roli "Instytutów Konfucjusza" - to znowu całkowicie ignoruje pan fakty i rzeczywistość po prostu. A rzeczywistość jest taka, że znacznie wcześniej robili to Niemcy, tylko dużo bardziej bezczelnie. Ich Instytuty Goethego to dosłownie jawna wylęgarnia szpicli i zdrajców. Tylko o ile z werbowaniem się jeszcze kryją, to próby narzucania swojej narracji historycznej, całkowicie sprzecznej z rzeczywistością historyczną, są jawne, notoryczne i skrajnie bezczelne na dodatek. No ale im wolno, bo taki kulturalny naród przecież. No i "(ich) kultura nie zabrania im takiego werbowania".
Na upartego mogę zrozumieć że "zajmując się analizą zależności gospodarczych i geopolitycznych między Chinami a Zachodem", skupia się pan właśnie na tym. Niemniej pana obsesja na punkcie Chin całkowicie wykrzywia panu obraz rzeczywistości, do punktu w którym próby wyławiania informacji wartościowych (których jest naprawdę dużo) spomiędzy jawnych bredni staje się, jak dla mnie, zbyt męcząca...
Zakończę zatem czytanie pana bloga złośliwością w swoim stylu: Tak, oczywiście Andrzeju! Masz 100% racji, jak zawsze! Za atakiem USA i Izraela na Iran stoją Chiny!


Komentarze
Pokaż komentarze (2)