W młodości pasała krowy. Na studiach wyrabiała sobie bicepsy otwierając jako barmanka w krakowskim klubie studenckim „Jaszczury” dziesiątki butelek wina.
- Kładłam te butelki między nogi, wkręcałam korkociąg i pociągałam – mówiła w ubiegłym tygodniu w wywiadzie radiowym. Miałam po tym potężne muskuły...
- Na studiach moim marzeniem był teatr. Chciałam zostać aktorką.
Dziś Janina Paradowska jest gwiazdą polityki i „Polityki” oraz porannych audycji politycznych w radiu TOK FM. Dziś jej gościem był obecny lokator Belwederu. Uprzejmościom nie było końca…Czy normalny słuchacz mógł coś z tego wyłowić ? Nic. Prezydent przestał polować. Tak postanowił popracować nad sobą, że jak idzie na polowanie w gronie rodzinnym, to nie wystrzeli, i koniec...
Po godzinie ósmej pani redaktor podejmowała tradycyjnie swoich gości – komentatorów. Nie mogli się oni nadziwić mądrości pana prezydenta i wynikającej stąd popularności. Miłuje go już 70 procent poddanych. Peany pod adresem pierwszego rycerza Rzeczpospolitej zamieniły się jednak wkrótce w to, co u redaktor Paradowskiej jest głównym celem: miażdżącą krytykę opozycji.
- Po wycofaniu się z debaty o finansach państwa profesor Zyty Gilowskiej, PiS nie jest w stanie przeciwstawić godnego oponenta Jackowi Rostowskiemu – martwiła się nasza niedoszła gwiazda sceny.
- Kaczyńskiemu nawet Szwajcarzy robią psikusa, bo od wczoraj nie może już mówić, że pod rządami PO frank osiągnął kolejne rekordy w relacji do złotego - mówił jeden z gości pani redaktor.
- Popatrzcie panowie na ceny benzyny –mówiła była barmanka spod „Jaszczurów” . Grozili, że za Tuska będziemy płacić 6 złotych za litr. A tu proszę bardzo, ile dziś kosztuje na stacji? 4, 90?...
Piękne były ubiegłotygodniowe wspomnienia Janiny Paradowskiej, która była pastuszkiem, potem barmanką, a na końcu chciała zostać aktorką. Dzisiejsza szara codzienność zmusza ją natomiast do kadzenia władcom i noszenia nad nimi baldachimu cukierkowatych pochlebstw.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)