Waldemar Kuczyński, (gęba ponura, od gęb ponurych strońcie...), zaklina naród i poetów, aby 9 października głosować na PO, bo z Kaczyńskim, to tylko wojna domowa, wojna z Rosją i Niemcami, a stąd już krok do wojny światowej.
Nie, Kuczyński nie boi się, że Rosja, Niemcy lub w ogóle świat napadną na Polskę. Kuczyński obawia się, że to właśnie armia polska pod wodzą Kaczyńskiego, albo jakiegoś wybranego przez niego generała, czy marszałka, napadnie na Rosję z jednej i Niemcy z drugiej strony, albo że Polacy podpalą świat.
Bo wiadomo, tym z PiS-u debata nie jest potrzebna. Bo dla nich tylko maczuga i wojna. To ich najlepsze narzędzia do prowadzenia dialogu. Bo PiS to rebelianci, których trzeba eliminować.
Waldemart Kuczyński, to jak sam siebie nazywa – ekonomista i publicysta i od czasu do czasu polityk. Ja nazywam tego jegomościa „Kusy”. Bo jako żywo przypomina mi on prześladowcę pana Twardowskiego z wiersza Mickiewicza:
Diablik to był w wódce na dnie
Istny Niemiec, sztuczka kusa;
/…/
Nos jak haczyk, kurzą nogę
i krogulcze ma paznokcie.
Normalnie to „Kusy” straszy w porannych audycjach TOK FM, razem z Wołkiem, Żakowskim, Lisem, Paradowską… Ale to nie wystarcza dziś salonowi z ulicy Czerskiej, aby zapewnić zwycięstwo swoim przyjaciołom z PO. Więc „Kusego” puszcza się czasem na szerokie wody wp.pl
„Kusy” twierdzi, w swoim wczorajszym felietonie cytując kogoś, kogo gdzieś czytał, że Polska to kraj będący pod zaborami, ulegający rusyfikacji lub (oraz) germanizacji, a przewodzi mu wnuczek dziadka z Wehrmachtu.
„Kusy” boi się, że tak właśnie się stanie, gdy pozwolimy, aby 9 października władzę przejęli puczyści spod znaku Jarosława Marka Rymkiewicza. Bo „Kusy” twierdzi, że wszystkie nieszczęścia jakie do tej pory spadły na nasz kraj, to wina poetów: Mickiewicza, Wyspiańskiego, Herberta, a zwłaszcza Rymkiewicza.
Wielu publicystów próbowało w przeszłości zdiagnozować przypadek „Kusego”. Wydaje się jednak, że polemiczne próby nie odnoszą skutków. Próbą skuteczną może natomiast okazać się metoda poetycka.
Wiadomo, że cytowany wyżej pan Twardowski, to postać autentyczna, XVI-wieczny szlachcic i czarnoksiężnik, który zaprzedał duszę diabłu. Chcąc jednak przechytrzyć „Kusego”, podpisując cyrograf zastrzegł, że przed zabraniem mu duszy, diabeł musi wykonać trzy życzenia Twardowskiego. Otóż drugim życzeniem krakowskiego szlachciury było to, aby diabeł zażył kąpieli w misie ze święconą wodą. W wierszu Mickiewicza było to tak:
Diabeł kurczy się i krztusi
Aż zimny pot na nim bije
Lecz pan każe, sługa musi
Skąpał się biedak po szyje.
Kuczyńskiego trzeba więc może na początek także potraktować kropidłem. Jeśli nie poskutkuje, to jak u Mickiewicza, pozostanie jeszcze trzeci, ostatni warunek, po którym „Kusy” powinien czmychnąć…


Komentarze
Pokaż komentarze (2)