Adalia Satalecki Adalia Satalecki
673
BLOG

CO TAKIEGO TUSK WIE O SCHETYNIE

Adalia Satalecki Adalia Satalecki Rozmaitości Obserwuj notkę 8

 

To nie jest zapowiedź degradacji, ale chęć całkowitego unicestwienia politycznych ambicji. Spójrzmy na hierarchię osób w państwie:
 
Jest prezydent pod żyrandolem i jest premier rządu. Pierwszy odpowiada tylko przed Bogiem i Historią.
 
Rola premiera jest już jednak nie tak jasna. Namaszcza go prezydent, a zatwierdza sejm. Przed sejmem rząd premiera zdaje sprawę ze swojej działalności.
 
Stąd utarło się mówić, że drugą osobą w państwie jest marszałek sejmu. On przecież w przypadku niedyspozycji prezydenta staje się pierwszą osobą w państwie, on ustala kolejność głosowanych ustaw.
 
Tą drugą osobą po Komorowskim, a przed Tuskiem był do tej pory Schetyna.
 
Pierwszą decyzją personalną Tuska po wygranych przez PO wyborach była zapowiedź zmiany na stanowisku marszałka sejmu. Premier zapowiedział, że Schetynie zaproponuje godne stanowisko w formułowanym obecnie rządzie. Tymczasem wiadomo, że Tusk nie jest w stanie zaproponować Schetynie niczego więcej ponad to, co Schetyna już miał. Czy to będzie godne Schedtyny ? Rozważmy: 
 
Ministerialna hierarchia jest w naszym kraju taka, że pierwszym po premierze jest minister spraw zagranicznych. Ma nim zostać nadal Radek Sikorki. Drugim obok premiera jest minister finansów. Ma nim nadal pozostać Vincent Rostowski. Dopiero następnym w hierarchii jest szef spraw wewnętrznych i administracji. I dopiero tutaj rysują się przed Schetyną jakieś możliwości, jeżeli zaakceptuje urząd, który już kiedyś sprawował, jeśli raz jeszcze wejdzie do tej samej wody.
 
Gdyby więc Schetyna został ministrem spraw wewnętrznych, to jego upadek można by porównać do zrzucenia z IV piętra władzy. Przed nim w hierarchi byłby oczywiście prezydent, byłaby marszałek Kopacz, premier Tusk, minister Sikorki i minister Rostowski.
 
           Czym zasłużył sobie drugi człowiek w państwie na takie traktowanie? Domyślam się, że to pokłosie afery hazardowej. Tusk doskonale wie, że udało mu się dokonać nie lada sztuki zamiatając gigantyczną sprawę korupcyjną pod dywan na oczach całej Polski. Wie o tym Grzegorz Schetyna, który z całą stanowczością stara się wyeliminować z sejmu pisowskich prokuratorów, którzy wspólnie z Mariuszem Kamieńskim mogliby   przez całą kadencję wypominać marszałkowi Schetynie udział jego samego, jego kumpli, czy rodziny w aferze hazardowej. Nie przypadkiem prokuratorzy Dariusz Barski  i Bogdan  Święczkowski, oświadczali wczoraj, że posiadają wiedzę, umiejętności oraz zapał, który przeraża Donalda Tuska i jego „drużynę”.
 
            To przerażenie jest widać tak wielkie, że Tusk ryzykuje dla jego zmniejszenia konflikt z numerem jeden w partii. Natomiast wydaje się, że Schetyna nie składa jeszcze broni. Pojechał na urlop, aby prawdopodobnie raz jeszcze ocenić na ile jest umoczony w sprawę hazardową, a na ile mocny, aby przeciwstawić się woli Tuska. Gdyby przecież zaakceptował stołek szefa MSWiA, mógłby jeszcze nieco podczyścić pozostałości hazardowych ciągot jego kumpli...Może właśnie w ten sposób pan marszałek chce - jak mówi - pomóc premierowi?... 
 
            Obojętne jaka jest prawda, to powrót do ław poselskich na Wiejską zapowiada się ciekawie...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (8)

Inne tematy w dziale Rozmaitości