Wiadomość ujawniono dopiero wczoraj, choć dotyczy ona faktów, które miały miejsce w ubiegły czwartek, 3 listopada.
Błąd serwisu technicznego Pałacu Elizejskiego obsługującego ubiegłotygodniowy szczyt G20 w Cannes doprowadził do ujawnienia prywatnej rozmowy pomiędzy prezydentami Francji i USA.
Tuż przed konferencją prasową Obamy i Sarkozy’ego dziennikarzom rozdano aparaty zapewniające tłumaczenie konferencji. Tymczasem w sali obok obaj uczestnicy szczytu wymieniali jeszcze ostatnie uwagi na temat sytuacji międzynarodowej. Prezydenci nie zdawali sobie sprawy, że ich konwersacja jest słyszana na słuchawkach jednego z dziennikarzy, który w dodatku przywołał do siebie pozostałych kolegów.
Obama wypominał Sarkozy’emu, że ten nie uprzedził go o tym, że Francja wesprze kandydaturę Palestyny w staraniach o przyjęcie do UNESCO, czemu sprzeciwiały się Stany Zjednoczone. Następnie obaj mężowie stanu wymienili kilka uwag na temat premiera Izraela, Beniaminie Netanjahu.
- Nie chcę go więcej widzieć, to kłamczuch – powiedział Sarkozy.
- Masz go dość ? – odpowiedział Obama – A co ja mam powiedzieć, jak muszę go wysłuchiwać niemal codziennie.
Obama prosił później Sarkozy’ego, aby Francja nie śpieszyła się z przyjęciem Palestyny do ONZ dla której Stany Zjednoczone zapewniają 25 procent budżetu. To zabrzmiało jak groźba, że w przypadku gdyby Francja reprezentowała inne stanowisko, to USA mogą znowu postawić na porządku dziennym sprawę finansowania działalności ONZ.
Przez 4 dni szczegóły rozmowy obu prezydentów udało się utrzymać w tajemnicy. Ujawniła je dopiero wczoraj francuska telewizja oraz pewien dziennikarz Le Monde na swoim blogu.


Komentarze
Pokaż komentarze