On odsłania pomniki jakimś prezydentom i decyduje o tym, że jego żywot był święty. Na znak tego wpina czasem w klapę Maryjną ikonę, znak królestwa.
A ona odsłania tajemnice królewskiej alkowy dotychczas dyskretnie przez niego strzeżone przed gawiedzią. W gronie równych sobie koronowanych głów, które z prostotą klepie po ramieniu, gdy zapytany czy się dobrze wyspał w pałacowej londyńskiej sypialni, to szczerze odpowiedział, że owszem, tylko łoże było tak duże, że długo musiał szukać Danki.
Przedni humor naszego władcy trudno przecenić w naszym kraju. Należy tylko wyrazić ubolewanie, że jest on dość mało zrozumiały na innych dworach. Ale to kwestia lingwistycznych zdolności tamtych władców...
Delfin naszej pary przebywa na stałe na dworze w Brukseli. Choć ostatnio, po drobnym incydencie na znakomitych drogach królestwa, które przyjdzie mu kiedyś dziedziczyć, musiał być leczony w stołecznym instytucie wojskowym. Zgłosił jednak gotowość podjęcia swoich obowiązków natychmiast, gdyż Europa nie może przecież czekać. Kwestii odpowiedzialności za wypadek następca tronu nie poruszył, gdyż są to sprawy marginalne. W końcu nie pierwszy przecież raz następcy tronu zdarzyła się taka historia po której obejęła go tak zwana niepamięć wsteczna, czyli amnezja, znana lepiej jako pomroczność jasna.
Królowa Danuta wyraziła ostatnio wolę przeczytania o sobie książki. Oczywiście spełniono jej życzenie. Uchyla w niej rąbka tajemnicy dotyczącego krnąbrnych następców tronu. Danuta sugeruje, że książęce wybryki, to skutek niedostatecznej troski króla o następcę w czasach jego młodości. Król interesy monarchii przedkładał bowiem zawsze nad dobro rodziny.
Książka królowej Danuty może być trzecią lub nawet czwartą (obok jego własnych) pozycją, którą król chętnie przeczyta, jeśli tylko okoliczności na to pozwolą.
O tym doniosłym fakcie informowali akredytowani przy dworze: wczoraj z wieczora o 21.50 Tomasz Lis, oraz dziś w godzinach porannych Monika Olejnik.
A poza tym, jak zanotował w przeddzień rewolucji kuzyn Ludwik – nic…


Komentarze
Pokaż komentarze