Portal wp.pl donosi dziś o projekcie nowelizacji prawa prasowego. Dziennikarz i osoby pomagające mu w zbieraniu materiałów mieliby korzystać z takiej samej ochrony, jaką kodeks karny przewiduje dla funkcjonariuszy publicznych. Propozycję złożył w kancelarii prezyden Press Club Polska.
Zapowiada się w ten sposób jedną z najbardziej bzdurnych nowel prawa.
Dotychczas utarło się, że dziennikarstwo jest już w naszym kraju czwartą władzą. Teraz władcy umysłów zrównani zostaną prawnie z prawdziwymi funkcjonariuszami administracji Tuska.
Dotychczas niemal każde propagandowe kłamstwo dziennikarskiej społeczności było przez sądy rozgrzeszane, na korzyść dzienniakrza, gdyż uważano, iż każdy człowiek na wizji, w gazecie lub radio występuje w obronie słusznego interesu społecznego.
Dotychczas rozpasanie dziennikarskiej braci było tak wielkie, że naruszało prawo do wizerunku, prawo do intymności, prawo do domowego miru. Teraz rozpasana sfora funkcjonariuszy prasowych oraz osób przybranych - jak przewiduje projekt – a więc reporterów dźwiękowców, oświetleniowców i diabli jeszcze wiedzą kogo – może cię dorwać drogi widzu, czytelniku, lektorze - w ciemnej uliczce i będziesz zmuszony do wypowiedzi, bodziennikarze i osoby przez nich przybrane do pomocy działają w interesie społeczeństwa, urzeczywistniając konstytucyjne zasady wolności prasy i prawa do informacji.
Atak na nich powinien być traktowany w sensie prawnym tak samo, jak atak na funkcjonariuszy publicznych - czytamy w uzsadnieniu projektu PiCiPi - Wyrazem takiego traktowania będzie zastosowanie do czynów, którymi pokrzywdzone są te osoby, przepisów przewidujących wzmocnioną ochronę prawną funkcjonariuszy publicznych w zakresie ochrony życia, zdrowia i nietykalności cielesnej.
Taki stek bzdur mógł powstać tylko w głowie zakompleksionych włatcuf mediów, którzy pobiegli z tym projektem prosto do pałacu prezydenckiego. Gajowy, który nie znajduje rozsądniejszych propozycji dla kraju pewnie ten pomysł podchwycić i nadać mu ustawowy bieg. I prezydent, jako pierwsza władza, napewno tak zrobi.
Kiedyś podziwiało się dziennikarzy za odwagę przy zbieraniu materiałów i ubolewało nad przypadkami, gdy w pogoni za informacją odnosili oni rany lub nawet ponosili śmierć.
Dziś to polskie stado rządowych przeżuwaczy otrzyma ochronę przewidzianą dla funkcjonariusza policji nieustannie ryzykującego na służbie zdrowie lub życie.
Szczególna ochrona dziennikarzy jest oczywiści reakcją na doraźne wydarzenia w efekcie których spalono wozy transmisyjne TVN i Polsatu. To znowu propaganda i czysty populizm. Propozycja Press Club Polska to również zamach na sędziowską swobodę oceny dowodów. Przecież również dziś, każdemu dziennikarzowi, tak jak mniemam każdemu obywatelowi RP przysługuje ochrona w przypadku zamachu na jego dobro. I to sąd winien decydować o tym, czy zachodzą przesłanki dodatkowe, które mogą mieć wpływ na orzeczenie. Tymi przesłankami może być na przykład między innymi fakt, że dziennikarz poniósł uszczerbek w trakcie i w związku z pełnieniem czynności służbowych.
Ale to nie wystarcza dzisiejszym propagandystom z TVN i Polsatu. Oni chcą być ludźmi pod specjalnym nadzorem.
Obawiam się, czy to będzie ich skutecznie chronić...


Komentarze
Pokaż komentarze (4)