Francuzi i Niemcy chcieli to uzgodnić między sobą i narzucić rozwiązanie 25 pozostałym krajom unii.
Polska milczała jak brzydka i mało posażna panna uśmiechając się do Niemca.
Przy aperitifie, zanim wszyscy usiedli do stołu, odezwał się Dawid Cameron.
- Królowa nie ma zamiaru dokładać ani pensa do tego bałaganu – oznajmił premier Anglii.
I od tej chwili stało się jasnym, że, brukselska kolacja nie będzie już smakować. Niemcy i Francuzi liczyli po cichu na rozłożenie kosztów europejskiego kryzysu również na Brytyjczyków.
W trakcie posiłku wątpliwości zgłosili jeszcze Węgrzy, Szwedzi i Czesi. Próbowano ich przekonywać jeszcze przez 9 godzin, do 3 nad ranem.
Warunkową zgodę wyrazili Szwedzi i Czesi. Przystąpią oni do nowego traktatu pod warunkiem uzyskania zgody parlamentów swoich państw.
Węgrzy i Brytyjczycy powiedzieli już w tej sprawie definitywne „nie”.
- Skoro nie ma jednomyślnej zgody, to podpiszemy traktat międzyrządowy – miał powiedzieć Nicolas Sarkozy.
Tak więc dzisiejsza dyskusja będzie dotyczyć siedemnastu krajów strefy euro oraz tych, którzy zgadzają się na ponoszenie proponowanych przez Berlin i Paryż restrykcji budżetowych.
Istnieje wątpliwość, na podstawie jakiego mandatu delegacja polska wyraziła zgodę na przystąpienie do rokowań z „siedemnastką” gdy wiadomo, że implikować to będzie znaczne ograniczenie autonomii naszego kraju oraz trudne do realizacji zobowiązania finansowe.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)