Adalia Satalecki Adalia Satalecki
485
BLOG

HONOR KRÓLESTWA, WĘGIER I HONOR POLSKI

Adalia Satalecki Adalia Satalecki Rozmaitości Obserwuj notkę 4

 

- Mam obowiązek z uporem zabiegać o to, co jest dobrem mojego narodu – powiedział cytowany przez dzisiejsze poranne Figaro premier Wielkiej Brytanii, Dawid Cameron.
 
Zdaniem autora artykułu Florentin Collomp, brytyjski premier był wściekły, gdy wystąpił w piątek na konferencji prasowej.
 
- To nie było łatwe – mówił dalej – znaleźć się w pomieszczeniu w którym wszyscy twierdzą, że masz podpisać coś co jest w twoim interesie. A ja musiałem odpowiedzieć: nie, nie mogę tego podpisać, bo to jest sprzeczne z naszym interesem. Nie chcę tego prezentować przed moim parlamentem, ponieważ nie mam całkowitej pewności, że to co zaproponowano na szczycie unii byłoby dobre dla Anglii. Dlatego mówię „nie” i korzystam z mojego prawa veta tutaj, w Brukseli.
 
Cameron przyjechał do Brukseli wczoraj z rekomendacją londyńskiego City, aby sprzeciwić się propozycji Berlina i Paryża, które chcą opodatkowania transferów finansowych. To byłoby bardzo niekorzystne dla brytyjskiej finansjery. Spotkanie wielkiej trójki trwało w tej sprawie trzy kwadranse. I gdy wreszcie przedstawiciele 27 krajów Europy zasiedli do wspólnej kolacji, to było już wiadomo, że porozumienia nie będzie.
 
- Wielka Brytania pogłębia jeszcze bardziej swój izolacjonizm względem Europy – twierdzą komentatorzy. Jej jedynym sojusznikiem pozostają teraz Węgrzy.
 
- To nieprawda – twierdzą inni – Izolujemy się jak ktoś, kto nie chce wsiąść na pokład tonącego już Titanic’a .
 
Nie wiadomo jeszcze, jakie stanowisko zajmą w kwestii francusko – niemieckich propozycji parlamenty Szwecji i Czech.
 
Zgodnie z konstytucją, w kwestiach tak zasadniczego ograniczenia suwerenności narodowej i samodzielności finansowej, również Irlandczycy będą musieli wypowiedzieć się w referendum.
 
Jak widać, sprawy Unii Europejskiej wydają się być dalekie od rozwiązania na kilka godzin przed zakończeniem brukselskiego szczytu.
 
Wiadome jest tylko jedno: kilka dni przed szczytem, minister spraw zagranicznych RP bez konsultacji z premierem, prezydentem lub parlamentem poparł w Berlinie francusko-  niemiecką koncepcję nowego europejskiego traktatu.
 
Wczoraj, premier polskiego rządu dramatycznie apelował o europejską jedność, bo chciał wrócić z Brukseli z powyborczym sukcesem dla swojej partii.
 
Chodziło zatem o prestiż. Wydaje się, że interesy Polski były w wystąpieniach obu naszych polityków sprawą drugorzędną.
 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Rozmaitości