Adalia Satalecki Adalia Satalecki
298
BLOG

AMERYKA BOI SIĘ O EUROPĘ

Adalia Satalecki Adalia Satalecki Gospodarka Obserwuj notkę 0

 

Odtrąbiony w ubiegłym tygodniu przez Tuska i jego akolitów z PO wraz z przyległościami brukselski szczyt i sukces kompromisu bez Wielkiej Brytanii, na serio zaniepokoił Stany Zjednoczone. Jak twierdzi w dzisiejszym Le Figaro Pierre- Yves Duguda, Biały Dom nie złożył przywódcom unii tradycyjnych w takich przypadkach gratulacji, ani nie ogłosił, że Ameryka z radością przyjęła osiągnięty kompromis.
 
- Nie rozwiąże się podstawowych problemów europejskiej monety przymusowymi oszczędnościami – twierdzą obserwatorzy po drugiej stronie Atlantyku.
 
- Oczywiście, pewne sygnały dotyczące postępów integracji europejskiej wydają się być krokiem w dobrym kierunku – powiedział rzecznik Barack’a Obama’y. Jednak jest sprawą oczywistą, że należy spodziewać się dalszych, bardziej zdecydowanych działań.
 
Podobną opinię wyraził wspózarządzający Pimco, jednym z największych funduszy obligacji na świecie, Mohammed el-Erian. Twierdzi on, że europejscy przywódcy  raz jeszcze nie umieli wykorzystać wręcz cudownej okazji, aby uczynić ze Starego Kontynentu strefę niezbędnych w dobie kryzysu, gruntownych reform.
 
Podstawowe problemy europejskiej monety nie mogą być rozwiązane wyłącznie przez oszczędności. Dotyczy to w szczególności krajów południowej Europy, które dla wyjścia z kryzysu potrzebują wyższego tempa rozwoju. Amerykańscy analitycy tacy jak cytowany wyżej Mohammed el-Erian, który jest także byłym wysokim urzędnikiem Międzynarodowego Funduszu Walutowego, od wielu miesięcy krytykowali politykę 27 krajów Europy w okresie kryzysu. Uważają oni dzisiaj, że przykład Wielkiej Brytanii może stworzyć niezwykle groźny precedens ucieczki innych krajów od tych nieudanych prób ratowania wspólnej europejskiej polityki ekonomicznej. W konsekwencji opinia publiczna na Kontynencie zacznie zadawać sobie pytanie, jaki jest sens tych wszystkich poświęceń, skoro proces integracji raz po raz napotyka na gigantyczne trudności, a koszta wyrzeczeń ponoszą zawsze ci sami, najbiedniejsi.
 
Le Figaro cytuje także dzisiaj redakcyjny komentarz New York Times, który w niezwykle krytycznym tonie podkreśla, że oszczędnościowe rygory nałożone na Europę przez brukselski szczyt, przyczynią się bez wątpienia do zahamowania stopy wzrostu. Dziennik zwraca uwagę, że unia nie potrafiła nawet określić wartości pomocy niezbędnej dla ratowania Włoch i Hiszpanii.
 
- Ba, Europa nie ma nawet pojęcia od kogo pożyczy pieniądze w przypadku, gdy na rynku i w bankach zapanuje panika – podkreśla NYT.
 
 Washington Post widzi już Europę na skraju przepaści.
 
- To co widzieliśmy w Brukseli, to …przyrzeczenie obietnicy w dziedzinie dyscypliny finansowej – twierdzi dziennik.
 
Niezwykle kpiący jest w tonie komentarz Wall Street Journal.
 
- Trudno sobie wyobrazić, aby Europejski Trybunał Sprawiedliwości mógł narzucić dyscyplinę finansową związkom zawodowym Włoch, czy Francji – twierdzą komentatorzy.
 
I jakby na potwierdzenie tej tezy, już dziś we Włoszech ogłoszono 3-godzinny strajk powszechny przeciwko zapowiedziom reform fiskalnych rządu. Wczorajszy francuski dziennik telewizyjny pokazał reportaż o zapowiedzi potężnych manifestacji robotników sektora metalurgicznego.
 
- Przyjmowaliśmy już u nas w hucie i prezydenta Sarkozy i kandydata socjalistów Holland - mówił przywódca związkowy. Teraz już nie chcemy ich widzieć. Bierzemy swój los we własne ręce.
 
Oznacza to, że Europa zafundowała sobie już dziś pułapkę wiecznie trwających oszczędności z którymi nie będą chcieli pogodzić się ci, w których te oszczędności mają uderzyć w pierwszym rzędzie.
 
Innym wyjściem z sytuacji jest przyznanie się Europy do tego, że kryzys został wywołany przez błędną politykę.
 
W takiej sytuacji tylko Francja i Niemcy powinny ponieść finansowe konsekwencje zapaści i dokapitalizować swoje banki.
 
Oczywiście ani kanclerz Mekrel, ani prezydent Sarkozy nie myślą o tym, aby swoim krajom fundować takie rozwiązanie. Byłoby ono zbyt niebezpieczne dla ich ambitnych planów politycznych.
 
Łatwiej więc było zaproponować krajom unii solidarną odpowiedzialność. Nie zaakceptował francusko – niemieckiego dyktatu premier Wielkiej Brytanii, bo jego nie interesowały europejskie gierki, ale interes wyspy. O chwilę refleksji i konsultację zaapelowali Czesi, Węgrzy i Szwedzi, bo w sprawach tak zasadniczych jak suwerenność potrzebowali potwierdzenia narodowej legitymacji.
 

Zgodził się na nią Tusk, który w grze przy europejskim stoliku zupełnie zapomniał co mu wolno, a do czego nie ma prawa reprezentując nawet 39-procentowy elektorat.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Gospodarka