Adalia Satalecki Adalia Satalecki
764
BLOG

WOJNA POLSKO – ANGIELSKA O NIEPODLEGŁOŚĆ

Adalia Satalecki Adalia Satalecki Polityka Obserwuj notkę 1

 

Tusk zawzięcie broni Unii Europejskiej wypowiadając swoje poetyckie zaklęcia w Brukseli, Strasburgu i Warszawie.
 
Tymczasem jego brytyjski „przyjaciel” Dawid Cameron szuka sojuszników w celu stworzenia anty – europejskiej frondy. Donosi o tym dzisiejsze Le Figaro.
 
- Nie mam zamiaru przepraszać za to, że broniłem interesów Wielkiej Brytanii – powiedział swoim przeciwnikom politycznym premier Anglii w środę w swoim wystąpieniu w Izbie Gmin, gdy składał relację ze szczytu unii.  
 
Cameron nie zamierza oczywiście pozostawiać Wielkiej Brytanii w cieniu europejskiego izolacjonizmu. Przedwczoraj, na spotkaniu w gronie konserwatystów, zapowiedział, że nie ma mowy o tym, aby wyspiarze sami przeciwstawili się 26 pozostałym krajom unii.
 
Brytyjska prasa twierdzi, że już we wtorek Cameron rozmawiał telefonicznie z premierem Irlandii Enda Kenny. Dobrze poinformowane źródła utrzymują, że w środę Brytyjczyk rozmawiał także ze swoimi odpowiednikami z Czech i Szwecji.
 
Cameron miał zapewniać swoich rozmówców, że Anglicy zgodzą się na zmiany traktatu pod warunkiem otrzymania gwarancji ochrony interesów wspólnego rynku w takim sensie w jakim interes ten rozumieją jego rodacy. Wiadomość tę potwierdzić miał oficjalnie rzecznik Downing Street.
 
Rozmówcy Cameron’a: premier Szwecji Fredrik Reinfeld oraz premier Czech Peter Necas mieli zgodzić się co do zasady na bliższą współpracę w kwestiach europejskich dotyczących rozwoju i ochrony rynku pracy.
 
Le Figaro twierdzi, że nic nie wskazuje jednak na to, że Dawid Cameron stanie na czele koalicji krajów, które miały wątpliwości dotyczące unijnego porozumienia ogłoszonego tydzień temu w Brukseli. W Sztokholmie i Pradze oczekuje się bowiem jeszcze na ostateczną redakcję wypracowanego porozumienia.
 
Bardziej zdeterminowani wydają się być Irlandczycy. Nie chodzi im oczywiście o kopiowanie brytyjskiej pozycji. Byłoby to dziwne patrząc na historię relacji irlandzko – brytyjskich. Dublin podnosi natomiast kwestie natury konstytucyjnej. W ostatecznym tekście unijnych zmian mogą bowiem znaleźć się zapisy, które zobowiążą Irlandię do przeprowadzenia referendum. W kraju tym nie są możliwe żadne kalkulacje mające na celu obejście konstytucji. Każda zmiana ustawy zasadniczej wymaga bowiem także referendum.
 
Jak widać różne są sposoby patrzenia na nową europejską rzeczywistość.
 
Potężna Anglia dostrzega ją  przez pryzmat interesów swojego systemu bankowego. Czesi i Szwedzi dostrzegają konieczność odbycia rzetelnej, parlamentarnej dyskusji, aby wysondować nastroje głównych sił politycznych w kraju. Irlandczycy idą w swojej rezerwie najdalej uważając, że ani premier, ani parlament nie mają prawa decydować w kwestiach tak zasadniczych jak suwerenność ekonomiczna kraju i uważają, że w sprawach tej wagi decydować powinien naród.
 
I jedynie Donek nie ma wątpliwości, że w sprawach przyszłości 38-milionowej Rzeczypospolitej może do spółki z Radkiem decydować nie tylko w Warszawie, ale również w Brukseli.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka