Węgry nadal szokują.
Niemal rok po uchwaleniu ustawy nakazującej ścisłą kontrolę mediów, w przypadku, gdyby podawały one informacje dalece nieobiektywne, rząd przygotował szereg propozycji reform węgierskiego wymiaru sprawiedliwości i systemu bankowego.
W ten sposób Victor Orban spełnia zapowiedź radykalnych zmian niezbędnych do tego, aby Węgry całkowicie wyszły z okresu post-komunizmu. Najpierw więc było:
- Boże, zbaw Węgrów i obdarz nasz naród swoimi łaskami - invocatio Dei tej treści wzięte z hymnu narodowego, znalazło się w uchwalonej nowej ustawie zasadniczej Węgier.
Zaledwie 11 miesięcy po dojściu do władzy, premier Victor Orban przeforsował tekst, który stanowi rzadki dziś w Europie przykład determinacji i jasnego określenia narodowych priorytetów kraju, który w tym samym czasie jak Polska przystąpił do Unii Europejskiej.
Nie ulega wątpliwości, że nasi węgierscy bratankowie mają od nas więcej odwagi w określaniu tego, czym jest narodowa tradycja i hierarchia narodowych wartości. Nie wahali się oni bowiem odwołać również do Korony Węgierskiej, i wymazać okres komunizmu jako idei narzuconej ujarzmionemu narodowi przez obce mocarstwo siłą.
- Jesteśmy dumni – stwierdza węgierska ustawa zasadnicza, że nasz król, Święty Stefan, stworzył solidne podstawy naszej państwowości.
Węgrzy mieli też odwagę powiedzieć, że życie człowieka zaczyna się w chwili poczęcia, i że zasługuje na ochronę jako prawo podstawowe. Życie i godność ludzka są wartościami nienaruszalnymi. Zdefiniowali wreszcie małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny.
Węgrom udało się w ciągu kilkunastu miesięcy uchwalić ustawę o drastycznych cięciach personalnych w urzędach i administracji.
- Przyszłe pokolenia będą dumne z tej konstytucji i z tych ustaw – powiedział prezydent Pal Schmitt. Nasza konstytucja jest tworem europejskim, narodowym, nowoczesnym i tolerancyjnym.
Węgierska determinacja nie podoba się oczywiście europejskim organizacjom gejowskim, środowiskom feministycznym oraz obrońcom innych, niczym nieskrępowanych wolności.
Podobnie jest teraz, kiedy węgierskie reformy systemu bankowego wzbudzają protest nie tylko w Europie, ale również, ustami Hilary Clinton, w Ameryce.
Premier Orban nie przejmuje się tą krytyką. Przypomnijmy, że jego kontrowersyjna ustawa o wolności prasy została uchwalona w trakcie węgierskiej prezydencji w Unii. Krytyka ucichła. A naród węgierski, który trwa w europejskiej kolebce od tysiąca lat, przygotowuje solidne podstawy swojego bytu na następne dziesięciolecia nie według dyktowanych, ale własnych przekonań. I tak, aby przetrwać drugie tysiąc lat.
48-letni premier Victor Orban chce uczynić z Węgier XXI wieku kraj solidny, konkurencyjny, kwitnący. Jego poprzednik przegrał w kwietniu 2010 roku, gdy węgierska prasa ujawniła zwierzenia premiera Ferenca Gyurcsany przyznał w prywatnej rozmowie:
- Kłamałem dzień i noc tylko po to, aby wygrać wybory.
Znam nad Wisłą o wiele gorszy przykład politycznych obiecanek i ponad 4-letnich kłamstw, również dzień i noc. Znam premiera z Gdańska, który dojeżdża do pracy w Warszawie, aby z kolesiami pograć w gałę i przebumelował tak 48 miesięcy nie robiąc nic. W lipcu ubiegłego roku ten koleś z Gdańska zabrał Orbanowi europejską flagę i machał nią przez pół roku. I tak się tym machaniem zmęczył, że nie starczyło czasu na jedną choćby reformę wewnątrz kraju. W międzyczasie Europa jego idei pokazała swoją niemoc i krzykiem daje znać, że wymaga reform.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)