Ma piękną opozycyjną kartę, ale konsekwentnie gra z lewicą. Przewrotny intelektualista, który jako jeden z wybranych prowadzi oficjalny blog w tym salonie. Robi zazwyczaj wszystko lub jeszcze więcej, aby się różnić. Gdy sili się na oryginalność w sporze ideologicznym, to niechżesz różni się pięknie, skoro taki z niego odstępca.
Ale wczoraj w popołudniowej audycji TOK FM Andrzej Celiński wypowiadał się na temat orzeczenia sądu w sprawie twórców stanu wojennego. Celiński był przeciw. Celiński potępia przewodniczącą, która z emfazą uzasadniała istnienie zorganizowanej grupy przestępczej, która pod przywództwem Kiszczaka i innych, stłamsiła solidarnościowe dążenie do zmiany ustroju PRL. Celiński przywoływał inne reżimy, które pod koniec XX wieku masowo zabijały, aby utrzymać władzę. Cytował między innymi reżim Pinochet'a. Więc stan wojenny w Polsce Celiński uznał za charytatywną akcję Jaruzelskiego. Na dowód Celiński przywołał anegdotę o samym sobie. Internowano go w kiepskim stanie zdrowia, więc po jakimś czasie w trakcie spaceru zemdlał. Cała służba więzienna stanęła wówczas na nogach. Interweniował ponoć sam generał Kiszczak, osobiście, żeby Celiński nie zszedł z tego padołu. Więc gdzie tu okrucieństwa i spisek przeciwko narodowi, skoro Celińskiego odratowano tak że może on dziś być posłem, prowadzić blog w salonie, a nawet bajać w TOK FM.
Zagorzałym obrońcą wojny przeciwko narodowi jest oczywiście także Tomasz Wołek. On też wycierpiał co trzeba w stanie wojennym, więc dziś go dziwi, że jego oprawcom nie tylko zarzuca się związek zbrojny, ale nawet skazuje się ich w wolnej Polsce na jakieś kary.
- A trybunał srtanu by nie wystarczył, żeby zadowolić spragnionych krwi - zastanawia się Wołek
Ten wieczny dziennikarz i likwidator znakomitych tytułów prasowych, gdy tylko obejmował ich kierownictwo, kocha pasjami występki w TOK FM. I bajał dziś rano przed mikrofonem w podobnym stylu jak wczoraj Celiński.
Wołkowi ja się wcale nie dziwię. On ma wyraźną słabość do totalitarnych reżimów. W końcu pamiętamy hołdy jakie w 1999 roku składał on Augusto Pinochet’owi, chilijskiemu dyktatorowi, który w ciągu 17 lat swoich rządów siał terror. Wielu polityków twierdzi, że był to zwyczajny faszyzm.
Wołek uwierzył zaś chyba Pinochet’owi, który powiedział kiedyś:
- Jestem demokratą, ale na swój sposób.
Celiński i Wołek też są demokratami.
Bo dziś łatwo im przyjść do studia i bronić skompromitowanych reżimów. Może jednak zamiast tego, częściej powinni rozmawiać z rodzinami zabitych w stanie wojennym kolegów, z setkami tysięcy tych, którzy musieli emigrować lub z tymi, którzy zostali w Polsce i cierpią w niej nędzę. Nędzę, której niktr nie widzi. Nędzę poza anteną.


Komentarze
Pokaż komentarze (9)