Adalia Satalecki Adalia Satalecki
1037
BLOG

KOLEJNY CZŁOWIEK HONORU CHCE OPUŚCIĆ TUSKA

Adalia Satalecki Adalia Satalecki Rozmaitości Obserwuj notkę 4

 

Najjaśniejsza Rzeczypospolita nie ma szczęścia do swoich najlepszych synów. Na początku stycznia 2012 roku sąd RP wydał wyrok skazujący generała Czesława Kiszczaka.
 
Kim jest Kiszczak? To przed 30 laty wszechpotężny minister spraw wewnętrznych, uznany winnym za udział w związku przestępczym, wprowadzenie stanu wojennego i wiele ofiar śmiertelnych związanych ze zbrodniami tego okresu.
 
            Ale generał Kiszczak to przede wszystkim człowiek honoru.
 
- Generał Kiszczak jest człowiekiem honoru. Przyjął zobowiązania i dotrzymał słowa aż do bólu. Po 1989 roku nigdy nie zawiódł zaufania – powiedział przed 10 laty w wyroczni honoru Rzeczypospolitej w „Gazecie Wyborczej”, jej naczelny Adam Michnik.
 
            Dziś premier Rzeczypospolitej Donald Tusk ma kolejny problem z kolejnym człowiekiem honoru, panem ministrem Michałem Boni. Bo gdy oto pan minister Michał Boni zgłosił szefowi rządu gotowość do dymisji, pan premier wyjaśnił:
 
            - Proszę to traktować tylko jako gotowość ministra.
 
             No jasne. Ludzi honoru nie można się pozbywać ot tak sobie.
 
            Tymczasem szwedzki poseł do parlamentu europejskiego Christina Engstrom nazwał Michała Boniego kłamcą, który świadomie wprowadził w błąd Polaków w sprawie porozumienia ACTA.
 
            Natomiast, pan premier Tusk oświadczył dziś jak gdyby nigdy nic:
 
            - Minister Boni zawsze honorowo stawia sprawy.
 
            Przypomnijmy więc, że w 1992 roku pan minister Boni znalazł się na tzw. liście Macierewicza zawierającej nazwiska tajnych współpracowników UB i SB. Boni honorowo zaprzeczył wówczas współpracy i zapowiedział Macierewiczowi wytoczenie procesu. Honorowo nie uczynił jednak tego do dziś.
 
W 1994 roku Michał Boni stał się honorowym członkiem Unii Wolności, a w 2007 r tworzył program Platformy Obywatelskiej. Dlatego po wygranych wyborach Tusk zaproponował mu honorowo stołek ministra pracy.
 
Dopiero wtedy Michał Boni przyznał, że w 1985 roku podpisał zobowiązanie do współpracy z SB.
 
- Wymuszono na mnie podpisanie deklaracji – powiedział Boni wyborczej pl  w dniu 2 listopada 2007 r. Straszono, że bez tego żadne z nas nie opuści aresztu i nie będzie mogło opiekować się dzieckiem.
 
I wtedy pan premier Donald Tusk załamał się po raz pierwszy.
 
- Chciałbym, żeby Boni odpracował swój błąd i pomógł mi w rządzie – powiedział.
 
Od tego czasu obaj rządzą długo i szczęśliwie.
 
No i honorowo.
 
 
Większość zawartych w tej notce informacji pochodzi z Internetu. Czy nie uważacie więc Państwo, że jest to narzędzie, które wykorzystuje się przeciwko ludziom honoru? No a skoro tak…

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Rozmaitości