Duńska delegacja wylądowała o 10.30.
Następny w kolejce był samolot prezydenta Rumunii.
Zamiast na lotnisku w Brukseli, skąd do centrum miasta jedzie się 10 minut, delegacje rządowe, które od rana przybywają do Belgii na szczyt unii lądują w bazie militarnej Beauvechain – podaje poranne Le Soi. Stąd kolumny samochodów udają się autostradą E40 do stolicy kraju, gdzie przy rondzie Schuman’a ma odbyć się szczyt unii.
Powodem jest strajk generalny ogłoszony przez belgijskie centrale związkowe.
Strajkujący przedstawiciele CSC otrzymali zgodę swoich związkowych przywódców, aby przepuszczać przez zablokowane drogi międzynarodowe delegacje.
Od 2002 r. Belgowie są organizatorami europejskich szczytów. Tym razem spotkanie zostało zwołane przez byłego premiera Herman’a Van Rompuy, aby negocjować zmiany europejskiego traktatu w kierunku zwiększenia dyscypliny budżetowej.
Szczyt ma się rozpocząć dziś w południe. Jego burzliwy przebieg może spowodować przedłużenie obrad do wieczora lub do późnej nocy.
Przywódcy 27 krajów Europy mają nadzieję, że we wtorek, gdy strajk generalny w Belgii się zakończy, będą mogli spokojnie wrócić do domów.
Czy Tuskowi uda się wrócić z Brukseli z tarczą? Czy uda mu się przekonać Francuzów, że Polska zasługuje na przejście z poczekalni na pokoje?
Przekonamy się jutro.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)