12 stycznia 2012 roku w notce Śmierć w czasach Tuska" opublikowanej na łamach salonu24 pisałem o zagadkowych zgonach za czasów I kadencji Tuska. Nawet białoruska prasa była zaniepokojona, tytułując w ubiegłym roku:
„I znowu zagadkowa śmierć za rządów Tuska”.
Przypominałem więc domniemane samobójstwo Leppera, a wcześniej śmierćGrzegorza Michniewicz, dyrektora generalnego kancelarii premiera, czy później szyfranta Stefana Zielonki, który pracował w tajnych służbach 30 lat. Nad brzegiem Wisły, tuż przy Wale Miedzeszyńskim w Wawrze znaleziono rozkładające się zwłoki Zielonki podejrzewanego najpierw o to, że wywiózł do Chin największe tajemnice RP.
Wspomniałem także między innymi sprawę Eugeniusza Wróbla o której pół roku po katastrofie smoleńskiej pisał „Nasz dziennik” Zginął on w nieprawdopodobnych wręcz okolicznościach. Wróbel wykładał na Politechnice Śląskiej. Należał do nielicznego grona ekspertów, którzy doskonale orientują się w tematyce lotniczej i są w stanie poddać merytorycznej ocenie raport moskiewskiego Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego. Był wybitnym specjalistą od komputerowych systemów sterowania lotem samolotów. W swojej pracy naukowej zajmował się również tematyką z zakresu teleinformatyki w transporcie lotniczym. Był specjalistą od precyzyjnej nawigacji satelitarnej dla lotnictwa. W latach 90. był wicewojewodą katowickim. W latach 1998-2001 jako ekspert sejmowej Komisji Transportu i Łączności oraz doradca kolejnych ministrów transportu i gospodarki morskiej uczestniczył m.in. w opracowaniu projektu prawa lotniczego. Od listopada 2005 do grudnia 2007 roku pełnił funkcję wiceministra w resorcie transportu. Ostatnio zaangażowany był m.in. w tworzenie Centrum Kształcenia Kadr Lotnictwa Cywilnego Europy Środkowo-Wschodniej przy Politechnice Śląskiej. Eugeniusz Wróbel miał wzorową rodzinę, dorosłe dzieci. Z ustaleń prokuratury wynika, że Eugeniusz Wróbel został zamordowany we własnym domu, a jego ciało wrzucono do Zalewu Rybnickiego. Do zabójstwa przyznał się jego syn Grzegorz, który złożył obszerne wyjaśnienia, jednakże później odwołał swoje wcześniejsze zeznania. Grzegorza Wróbla podejrzewa się o chorobę psychiczną, która miała doprowadzić do rodzinnej tragedii.
Wczoraj w nocy PAP doniosła o kolejnym pacjencie szpitala psychiatrycznego, 38-letnim Henryku Sz., który przyszedł do domu swojego ojca, byłego szefa sztabu generalnego generała Henryka Szumskiego i śmiertelnie ugodził go nożem.
Ofiara, to pupil Kwaśniewskiego. Najpierw był szkolony w Akademii Sztabu Generalnego ZSRR. W stanie wojennym pacyfikował stocznię w Szczecinie. Szumski został szefem sztabu generalnego wolnej Polski w 1997 roku. Agencja przypomina, że Szumski był odznaczony za wzorową służbę w PRL i zasługi dla socjalistycznej ojczyzny w okresie stanu wojennego.
* * *
Na marginesie odnotujmy, że nazwisko Sz. nie jest obce także w kręgach polskiej dyplomacji. I chociaż to nasze skojarzenie może być zupełnie przypadkowe, to odnotujmy na zasadzie dalekich skojarzeń, iż Krzysztof Sz. był funkcjonariuszem MSW i sekretarzem organizacji partyjnej słuchaczy ośrodka kształcenia kadr wywiadowczych. Był później ambasadorem RP w Pekinie. W ubiegłym roku prasa podała, że IPN zarzuca Krzystofowi Sz. kłamstwo lustracyjne.
Czy fakty te można w uprawniony sposób kojarzyć?...


Komentarze
Pokaż komentarze (2)