Narody rozprawiły się z nimi nieraz już dawno i okrutnie. Niektórzy z nich oczekują na sąd międzynarodowej sprawiedliwości lub na sąd ostateczny. Ale żadnemu współczesnemu dyktatorowi, tak jak żadnemu innemu człowiekowi nie można odmówić jednego: ludzkich uczuć.W ubiegłym tygodniu Le Figaro opublikowało omówienie głośnej książki Diane Ducret, która ukazała się w wydawnictwie Perrin, zatytułowanej „Femmes 2 dictateur”. Autorem artykułu jest Jean-Christophe Buisson (Le Figaro z 24 lutego 2012).To drugi tom opowieści Diane Ducret, która po faszystowskich i komunistycznych tyranach XX wieku, zainteresowała się teraz życiem intymnym żon i kochanek sześciu współczesnych dyktatorów. Tom pierwszy o miłosnych przygodach Hitlera, Mussoliniego, Salazara, Lenina, Stalina, Mao i innych rozszedł się we Francji w 100.000 egzemplarzy, a teraz czeka na przekad na inne języki. Spróbujmy więc zainteresować tematem Czytelników salonu24.
* * *
27 lutego 1959 r. 19-letnia Marita Lorenz znajduje się na pokładzie MS Berlin skąd podziwia widoczną w oddali Hawanę. I nagle u jej boku zjawia się on. Nie całkiem trzeźwa dziewczyna zamienia się w słup soli i bez protestu daje się zawieść w jakieś dziwne miejsce, gdzie znajdują się szalupy ratunkowe. Tu mężczyzna ujął delikatnie w swoje dłonie jej twarz i powiedział po hiszpańsku:- Kocham cię, ty moje słońce.I zanim jeszcze uwolnił ją z objęć, poprosił o numer telefonu w apartamencie przy 87 ulicy w Nowym Jorku, gdzie mieszkała Marita. Później dostarczył jej do pokoju 10 kubełków lodu i mnóstwo kokosowego mleczka.- Za jakiś czas wyślę po ciebie samolot do Nowego Jorku - powiedział jej na pożegnanie - Zabiorę cię stamtąd. U mnie w kraju zostaniesz królową.Faktycznie, za dwa tygodnie samolot z Maritą Lorenz wylądował w Hawanie, a na płycie lotniska witało ją 20 ludzi w mundurach. Kawalkada samochodów zatrzymała się przed hotelem Hilton.Marita zajęła pokój 2406.Prezydencki apartament tonął w obłokach dymu z cygar. Na podłodze walały się papiery, płyty i papierosy. A w całym tym bałaganie pełno miniaturowych samochodów, czołgi i samoloty dla dzieci.Nie były to jednak zabawki dziecka. Marita dowiedziała się później, że to jej ukochany uwielbia wojenne zabawy miniaturowych armii.Teraz przyszło jej jeszcze czekać dobrą godzinę, zanim do pokoju wpadł jej znajomy ze statku MS Berlin. Uściskał ją na powitanie, zaciągnął zasłony, nastawił płytę i rzucił się w jej objęcia…Po pięciu godzinach obudziło ją walenie do drzwi.- Fidel, czy ty już całkiem zapomniałeś kim jesteś, i co masz do roboty – wściekał się jakiś człowiek na korytarzu.Był to brat Fidela Castro, Raul.Fidel nie pozwolił jednak, aby Marita opuściła jego apartament. Została więc jego sekretarską.Przygotowując pewnego dnia korespondencję dla Fidel’a Marita zwróciła uwagę na list panny Ava Gardner. Hollywoodzka piękność zapragnęła po rewolucji spędzić nieco czasu na Kubie. Wiosną 1959 roku w hotelu Hilton doszło do spotkania panny Gardner z Fidel’em. Przywódca Kuby był w trakcie spotkania niezwykle szarmancki. Mówiło się, że pomiędzy panną Gardner i Castro coś nawet zaiskrzyło. Marita była wścikła, gdy się o tym dowiedziała. Panna Lorentz nie mogła znieść, że ta amerykańska aktoreczka, ta „kobieta w pewnym wieku” (Gardner miała wtedy 37 lat) zawraca głowę jej Fidel’owi. Pewnego dnia pijana Marita spotkała w hotelu swoją konkurentkę, która widząc ją przy windzie w trakcie, gdy naciskała wszystkie możliwe guziki wypaliła jej prosto w twarz:- To ty jesteś tą suką, która chce zatrzymać Fidel’a tylko dla siebie.Wyjątkową miłość Marity do Fidel’a Castro starała się wykorzystać CIA obiecując niemieckiej nastolatce 2 miliony dolarów nagrody.- Nie mogłam jednak tego zrobić – powiedziała jeszcze niedawno Marita autorce książki – Zbyt mocno go kochałam i nadal jeszcze zbyt mocno go kocham...
* * *
Figaro zapytało Diane Ducret, czy wyobraża sobie kobietę – dyktatora. Autorka książki twierdzi, że jeszcze nigdy historii nie spotkała się z takim fenomenem. Dzieje się tak, ponieważ w pewnych częściach świata nie ma możliwości osiągnięcia władzy absolutnej. W Ameryce Łacińskiej dyktatorami byli wojskowi. Kobieta nie miała tam więc możliwości zrobienia kariery. Na Środkowym Wschodzie decydowały o tym względy religijne. Kobiety stoją więc zawsze obok dyktatorów, są ich cieniem. Chcą rządzić u boku swoich mężów i nie zdradzają ciągot do objęcia niepodzielnej władzy. Może to i dobrze – twierdzi specjalistka. Gdyż kobiety są bardziej okrutne od mężczyzn. Gdyby dać władzę dyktatorską kobiecie, to oznaczałoby to bezlitosną wojnę z innymi kobietami. Bo jest coś zazdrosnego w kobiecej ocenie piękna i relacji miłosnych. Ale gdy pewnego dnia kobieta zostanie dyktatorem, to będziemy mieć do czynienia z o wiele bardziej wyrafinowanym strategiem, którego trudniej będzie pokonać...


Komentarze
Pokaż komentarze