Niepotrzebne,nieskuteczne,niesprawiedliwe. Nie dla rządowych reform.
Gigantyczny napis tej treści zdobił w niedzielę Puerta de Alcala w Madrycie.
Pod nim defilowało 500.000 manifestantów na ulicach stolicy i 450.000 protestujących w Barcelonie.
To zaledwie prowizoryczny bilans.
Na wezwanie dwóch central związkowych manifestacje odbyły się w 60 miastach Półwyspu Iberyjskiego. Działacze twierdzą, że to tylko niewinna przygrywka przed zapowiadanym na 29 marca (środa) strajkiem generalnym.
- Przyszedłem tu, bo jestem przekonany, że neo - liberalizm prowadzi do katastrofy – powiedział Antonio Martinez, 64-letni emerytowany profesor. Protestuję, aby moje wnuki nie stały się niewolnikami.
- Nasz dzisiejszy protest, to jedno z ostatnich spotkań przed strajkiem generalnym – oświadczył jeden z przywódców związkowych, Candido Mendez.
- Jeśli rząd nie skoryguje swoich propozycji dotyczących reformy pracy, to nasz protest nie zakończy się 29 marca – dodał Fernandez Toxo.
Hiszpanie protestują przeciwko propozycjom zgłoszonym przez rząd w lutym. Chce on wprowadzić elastyczne formy zatrudnienia polegające na tym, że zmniejszona zostanie kwota odszkodowań w przypadku zwolnienia z pracy. Uzyskane w ten sposób środki przeznaczy się na stymulację zatrudnienia młodych. Związkowcy uważają, że przyjęcie rządowego projektu będzie miało tylko ten skutek, że pozwoli taniej i łatwiej zwalniać tych, którzy korzystają z przywileju pracy. Trzeba bowiem przypomnieć, że stopa bezrobocia w Hiszpanii wynosi 22,85 procent w tym 48,6 procent młodych do 25 roku życia! W założeniach na rok bieżący przyjmuje się dalszy wzrost bezrobocia aż do 24,3 procent!
30 marca rząd Mariano Rajou ma przedstawić budżet w którym dług publiczny kraju nie może przekroczyć 5,8 procent. A to oznacza cięcie wydatków budżetowych prawie o 3 procent w porównaniu z 2011. Należy więc spodziewać się drastycznych cięć w budżecie edukacji narodowej i zdrowia publicznego. Z pewnością ucierpią także autonomiczne regiony Hiszpanii, które korzystały dotychczas z licznych przywilejów podatkowych.
Zapowiedź hiszpańskich protestów zbiega się w czasie z anonsowaną na środę 14 marca warszawską manifestacją przeciwko degradacji warunków życia w Polsce. Rzuconą przez Madryt rękawicę zdaje się podejmować dziś „Solidarność” (istnieje jeszcze związek zawodowy o tej nazwie!!!). Jej szef zapowiada, że gdy rząd odrzuci projekt referendum w sprawie wieku emerytalnego, to poczynając od 22 marca i w Polsce może być bardzo gorąco.
Kiedyś, gdy mówiło się o sile głosów w unii europejskiej, chętnie porównywano demograficzny i ekonomiczny potencjał obu krajów. W marcu będziemy mogli porównać siłę determinacji i mobilizacji ludzi pracy nad Wisłą i nad Tagiem.
/wykorzystano relację Le Monde z Madrytu/


Komentarze
Pokaż komentarze (5)