Portal wp.pl zamieszcza dziś informację, której nie można pominąć również tutaj.
Otóż delegacja polskich samorządowców, wizytowała Smoleńsk i złożyła hołd ofiarom tragedii.
W drodze powrotnej, tuż przy pasie lotniska, autokar polskiej delegacji został zatrzymany przez mężczyznę, który wysiadł z samochodu, spytał uczestników podróży, czy są Polakami, i czy interesują się materialnymi pamiątkami kwietniowej tragedii’2010.
Mówił, że ma tego trochę, a rzeczy odkupił od złomiarzy, którzy w swoim czasie buszowali na miejscu katastrofy polskiego prezydenckiego samolotu.
- Nie chciało nam się w to wierzyć – mówi burmistrz Ursynowa, pan Piotr Guział. Postanowiliśmy to sprawdzić.
Rosjanin pokazał polskim samorządowcom trzy torby, w których znajdowały się metalowe części, a także prawdopodobnie fragment poszycia fotela i spodnie od garnituru.
- Byliśmy zaszokowani – mówi burmistrz. Wykonaliśmy zdjęcia, które przekazaliśmy prokuraturze, ale całe znalezisko zostało tam, gdzie nam pokazano, w garażu nieznajomego.
Jeśli opisane przez portal wp.pl zdarzenia miały miejsce i nie są one zmyślną rosyjską prowokacją, to mamy do czynienia z nadzwyczajnym barbarzyństwem.
Bo to już nie kwestia należytego zabezpieczenia materiału dowodowego, które leży w gestii rosyjskiej prokuratury. To kwestia smaku i elementarnego szacunku dla pamięci ofiar oraz ich najbliższych.
To wreszcie kwestia narodowej godności, której od dwóch lat brakuje rządzącym w Polsce.


Komentarze
Pokaż komentarze (11)