Adalia Satalecki Adalia Satalecki
365
BLOG

POPiS ODŻYWA? TUSK PRZESZKODĄ ZJEDNOCZENIA

Adalia Satalecki Adalia Satalecki Rozmaitości Obserwuj notkę 1

 

Prezes chce zdecydowanie rozszerzyć pakiet deregulacyjny przygotowywany przez ministra sprawiedliwości.
 
Myśl prezesa natychmiast podchwytywana jest przez premiera, który widzi możliwość spotkania na ten temat w swojej kancelarii. Zaprasza więc na piśmie.
 
Kaczyński mówi stop. To jeszcze nie ten etap. Odpowiada Tuskowi listownie.
 
Gowin nie widzi nic zdrożnego w tym, aby zaprosić przedstawicieli PiS do ministerstwa i tu rozmawiać na temat opracowania wspólnej listy zawodów wymagających licencji.
 
Czy to oznacza nowe otwarcie i próbę szukania dialogu pomiędzy partiami, które od siedmiu lat deklarowały sobie wojnę na śmierć i życie?
 
Jesteśmy od tego jeszcze bardzo daleko.
 
Szef klubu parlamentarnego PO konsekwentnie grozi Kaczyńskiemu wnioskiem do Trybunału Stanu. Z kolei szef PiS staje na czele kilkutysięcznej manifestacji, która przed siedzibą prezesa rady ministrów wykrzykuje hasła o złodziejach przy władzy.
 
Czekają nas więc ciekawe, choć burzliwe czasy. Deklarowana przez PO spóźniona o parę lat chęć dialogu z największą partią opozycyjną, jest oznaką słabości. W najczarniejszych snach Tusk nie spodziewał się pewnie, że druga kadencja zacznie się dla niego tak makabrycznie ciężko. Do PO zaczyna dochodzić też prawda, że 30-procentowe poparcie społeczne jest dość niskim progiem do sprawowania rządów. Chimeryczni i zachłanni chłopi nie pomogą rządzącej partii, gdyby nie daj Boże sprawy wyszły na ulice miast. Bo właśnie w miastach może niedługo rozegrać się walka o być, albo nie być Platformy.
 
Możliwości mobilizacji społecznej w Polsce za czasów komuny były ogromne. Gigantyczne molochy: huty i stocznie stanowiły zawsze doskonały zalążek do wywoływania zamieszek ulicznych, które w końcu doprowadziły do obalenia reżimu.
 
Dziś w Polsce niezwykle trudno zmobilizować wielotysięczny tłum, który głosić będzie hasło obrony jednego, zunifikowanego hasła. I tylko Tusk dostarczył swoim rodakom kilku pretekstów do spontanicznych, wielotysięcznych manifestacji. W poprzedniej kadencji zmobilizował on przeciwko sobie kibiców, zamykając im stadiony. W tym roku zmobilizował internatów zapowiadając ubecką inwigilację w sieci. Ostatnim projektem przymusowych emerytur w wieku starczym zmobilizował cały naród. Tusk zrozumiał pewnie, że na swój pohybel zorganizował wreszcie euro’2012. Gdy kibice utkną w polu w pociągach krążących jak widma między Wrocławiem, Poznaniem, Gdańskiem i Warszawą, ludzie będą wściekli. Jeśli do tego podopieczni Laty i Smudy odpadną w eliminacjach, to piękne piłkarskie obiekty mogą się stać arenami gladiatorskich popisów kiboli. A do tego strajk „Solidarności” przeciwko podwyższeniu wieku emerytalnego, a taksówkarze zagrożeni otwarciem ich zawodu dla osób bez licencji, a pszczelarze…Do Tuska dochodzi więc zapewne powoli prawda o tym, że sam nie da rady opanować wszystkich bastionów, obronić wszystkich pozycji.
 
Nie w lepszej sytuacji jest Kaczyński. Osobiste tragedie, które dotknęły tego człowieka wywołują najwyższe współczucie i musiały zostawić trwały ślad w psychice tego mocnego człowieka. Dwie polityczne porażki – ta z wyborów prezydenckich i wyborów parlamentarnych, musiały zachwiać pewność prezesa co do tego, czy jest on w stanie odegrać jeszcze jakąkolwiek polityczną rolę. A do tego jeszcze ci polityczni odstępcy: najpierw Kowal, później Kurski i Ziobro. Prezes PiS także zdaje sobie doskonale sprawę z tego, że gdyby sprzyjający mu los doprowadził do przedterminowych wyborów, to jego szanse znowu ograniczy magiczna bariera 30 procent. A z takim potencjałem można być tylko wieczną opozycją. Mówię to z żalem, gdyż w przeciwieństwie do Tuska uważam Kaczyńskiego za wybitnego polityka. Może nie jak jego adwersarz międzynarodowego kunktatora, ale prawdziwego patriotę.
 
Scenariusz przyśpieszonych jesiennych wyborów, gdy po nieudanych igrzyskach euro’2012 ludzie wyjdą na ulicę, nie jest wytworem chorego umysłu. Powiem więcej, jest to jedyny scenariusz w którym w polskiej polityce może nastąpić nowe otwarcie. Jego warunkiem jest bowiem wyeliminowanie obu graczy: Tuska i Kaczyńskiego. Ich wzajemna nienawiść stanowi samonapędzający mechanizm dla wrogich obozów PO i PiS. Pisałem już o tym na łamach salonu24 przed wyborami parlamentarnymi. I uważam nadal, że warunkiem politycznego pokoju w Polsce jest przejście na emeryturę Tuska i Kaczyńskiego.
 
Niech jeden drugiego namaści na koniec dowolną, dożywotnią godnością prezesa, premiera, przewodniczącego komisarza, mędrca, doradcy. Tylko odejdźcie już i przestańcie dawać przykład waszej zabójczej nienawiści. Wasze uczucia jednego do drugiego, to wasza prywatna sprawa. Nie nadawajcie tym uczuciom narodowego wymiaru.
 
To ostatni sprzyjający czas dla was obu, panowie. Z wami pełzająca polska beznadziejność; bez was, chociaż cień szansy na przyszłość.
 
Bo inni się bez was dogadają.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Rozmaitości