Upór Tuska dotyczący nagłej potrzeby regulacji spraw polskich w taki a nie inny sposób wydaje się bez sensu.
Tak było ze skandaliczną ustawą refundacyjną byłej na szczęście minister i aktualnej na nieszczęście marszałek Ewy Kopacz. Skonfliktowała ona lekarzy z resortem, farmaceutów z lekarzami i pacjentami.
Tak było, gdy nieroztropny premier wystąpił w obronie interesów amerykańskich koncernów, które chciały nakazać władzom państwowym kontrolę internautów korzystających z chronionych przez prawa autorskie utworów.
Nikt nie potrafi też wytłumaczyć najprostszych spraw związanych z proponowaną ustawą emerytowaną naszego słońca Boliwii:
· dlaczego w projekcie zakłada się np. 67, a nie 70 lat, czy 77 lat;
· czemu polska kobieta traktowana w naszym kręgu kulturowym w sposób szczególny ma na rozkaz Tuska być zrównana akurat pod względem wieku emerytalnego z mężczyzną;
· z jakiego powodu rozsądny wydaje się projekt Pawlaka, aby odpowiedzialność za reformę systemu emerytalnego dzielić z następcą koalicji PO – PSL, jest przez Tuska odrzucany
Pytania te można by mnożyć. Bo odpowiedź na nie znajduje się poza Polską. Ustawa refundacyjna za leki, to gra interesów ministra zdrowia i światowych koncernów farmaceutycznych. To gra o dziesiątki miliardów złotych.
ATAC jako się rzekło, to była próba państwowej ochrony praw autorskich prywatnych, najczęściej amerykańskich twórców muzyki i filmu. Pisałem o tym, że nic nie stoi na przeszkodzie, aby autor, którego prawa zostały naruszone, domagał się ochrony tych praw na gruncie obowiązujących już w Polsce przepisów. Tusk zrozumiał to dopiero wtedy, gdy dziesiątki tysięcy osób wyszły na ulicę.
Tusk zrozumiał także, ale dopiero po 5 latach rządzenia, że bez reformy systemu emerytalnego, dziś, jutro lub za miesiąc, agencje ratingowe obniżą klasyfikację finansowej wiarogodności Polski.
Co to będzie oznaczać? Katastrofalny już w tej chwili dług publiczny gwałtownie wzrośnie. Państwo w poszukiwaniu oszczędności przestanie finansować opiekę zdrowotną, oświatę, ograniczy nakłady na bezpieczeństwo, zacznie zwalniać funkcjonariuszy publicznych. Stopa bezrobocia przekroczy barierę 15 procent. Zakład Ubezpieczeń Społecznych zawiesi wypłacanie świadczeń.
I Polacy wyjdą wtedy na ulicę nie dlatego, że nadzwyczaj niefortunnie wywołany został konflikt z obrońcami telewizji Trwam, ale z tego powodu, iż nie da się w tym kraju żyć godnie, spokojnie, w poczuciu sprawiedliwego podziału wspólnej biedy.
Taki scenariusz pozbawi Tuska marzeń o możliwości ucieczki do Brukseli.
I to chyba najbardziej spędza mu sen z powiek. Stąd jego rozważania o zmianie koalicjanta, choć jak widać nikt jego koalicjantem być nie chce. Stąd jego zainteresowanie lekturą pism, które w imieniu ojca Ryzyka zaaplikowała mu posłanka Kempa. To może oznaczać, że Tusk skłonny jest rozmawiać z KRRiT na temat przydzielenia telewizji Trwam spornej częstotliwości.
Tusk rozważa wreszcie scenariusz ostateczny, którym byłoby rozpisanie przedterminowych wyborów.
Tylko kto będzie po nim chciał sprzątać?


Komentarze
Pokaż komentarze (7)