Partyjny prezes telewizji polskiej Juliusz Braun gwałtownie szuka pieniędzy. Twierdzi nawet, że bez państwowej dotacji w wysokości 600.000.000 złotych nie będzie w stanie wypełniać swojej misji.
Z drugiej zaś strony, za odcinek programu „Tomasz Lis na żywo” Braun płaci autorowi 92.000 złotych.
Ludzie mówią, że nazwa programu wprowadza publiczność w błąd. Jak twierdzi na łamach „Faktu” poseł Eugeniusz Kłopotek z PSL, program gwiazdy publicznej telewizji bywa nagrywany i odtwarzany pod kłamliwym tytułem. Ma się tak dziać wówczas, gdy prowadzący ma inne, ważniejsze obowiązki, niż wieczorne przesiadywanie w studio. Lis jak wiadomo jest chodzącym „imperium medialnym”. Raz w tygodniu zaszczyca dyskusje publicystów w Radiu TOK FM. Redaguje również nowy portal internetowy „natemat.pl”. Wreszcie, pomiędzy częstymi zwolnieniami, jest jednak często szefem któregoś z tygodników.
Pod presją bulwersujących wiadomości na temat gigantycznych gaży akceptowanych przez władze telewizji Brauna, zarządzona została kontrola wydatków anteny TVP2. Ma ona na celu ujawnić wszystkie koszty programu Tomasza Lisa, bo ponoć 92.000 złotych za odcinek, to tylko część kosztów ponoszonych przez telewizję. Do sumy tej dodać bowiem trzeba co najmniej jeszcze 20.000 złotych honorarium dla prowadzącego.
TVP2 nie przedstawiła jeszcze pełnego bilansu zarobków Lisa, gdy dowiadujemy się, że imperium rodziny redaktora Tomka otrzymywać będzie dodatkowo 30.000 złotych miesięcznie. Jeśli wierzyć prasowym doniesieniom, Hanna Lis, (dawniej Smoktunowicz), druga żona redaktora Tomka, już na początku maja pojawi się na srebrnym ekranie z pensją 30.000 złotych.
Jeśli to prawda co piszą gazety, to Hanna i Tomek wyciągać będą w publicznej dwójce skromne 142.000 złotych.
Dodajmy do tego, także skromną, pensję pana prezesa Juliusza Brauna. To nędzne 25.000 złotych. Plus służbowa limuzyna. Plus szofer. Plus inne apanaże władzy, normalne dla działacza byłej Unii Wolności, a dziś PO a zobaczymy, że faktycznie, publiczna misja telewizji, nie jest całkiem finansowo spięta.
Tymczasem na finanse koncernu przy ulicy Woronicza łożą głownie polscy emeryci, którzy przodują ponoć w uczciwym płaceniu abonamentu telewizyjnego.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)