Adalia Satalecki Adalia Satalecki
502
BLOG

RODZINA HOLLANDE W KOMPLECIE

Adalia Satalecki Adalia Satalecki Rozmaitości Obserwuj notkę 2

 

           Z pewnym niesmakiem oglądałem w  telewizji wieczór wyborczy Francois Hollande. Kamery pokazywały rozwrzeszczane buzie Arabów i mieszkańców południowego - zachodu Afryki, którzy uwierzyli, że nowy prezydent Francji będzie bardziej przychylny ich integracji, niż Sarkozy. Ten ostatni bowiem, w celu pozyskania przynajmniej części niemal 20 procent głosów oddanych w I turze na skrajnie prawicową Marine le Pen, nie był tej integracji blisko 6 milionów cudzoziemców żyjących we Francji tak przychylny.
           Z zakłopotaniem przyjmowałem nachalne pokazywanie na ekranie telewizji nowej prezydenckiej rodziny. Brylował tu syn Francois, 27-letni adwokat  Thomas Hollande, który choć oblewał sukces ojca w gronie swoich przyjaciół, to pokazywany był nieskończoną ilość razy, gdy szalał z radości, płakał, gdy dzwonił do swojego papy, gdy ściskał swoich przyjaciół i gdy skromnie oświadczał, że przed północą kończy bibę, bierze metro i jedzie na Plac Bastylii, aby osobiście pogratulować tacie wyboru.
           W studio telewizyjnym gościła mama Thomas’a, przez 30 lat wierna partnerka Francois Hollande,, była kandydatka na urząd prezydenta, pani Segolene Royale. Przed pięciu laty przegrała ona wyścig o najwyższy urząd w państwie właśnie z Nicolas Sarkozy. Przegrała też prawybory w łonie partii socjalistycznej ze swoim partnerem, ojcem czwórki ich dzieci, Francois Hollande. Wtedy płakała równie szczerze jak wtedy, gdy przegrała z Sarkozy w 2007 roku. W niedzielę kibicowała Francois w studiu telewizyjnym.
           Gościem telewizyjnego studia wyborczego była także Martine Aubry. To córka Jacques Delore, ministra finansów w rządzie Mitterrand’a, a później przez 10 lat przewodniczącego komisji europejskiej. Ona także była przeciwniczką Hollande w socjalistycznych prawyborach. Dziś, po wszystkim, jest jedną z pretendentek na stanowisko premiera Francji.
           Cieniem nowo wybranego prezydenta Francji była w trakcie tej kampanii pani Valerie Trierweiler. To znana komentatorka polityczna wpływowego Paris Match. Związek Valerie i Francois od pewnego czasu nie był dla wtajemniczonych zaskoczeniem. Już w styczniu  ktoś niedyskretny doniósł, że mówią do siebie "mój kochany", "moja kochana".
            Gdy skojarzy się te wszystkie fakty, łatwiej zrozumieć wielkie rozżalenie ustępującego prezydenta Nicolas Sarkozy. Przecież dzisiejszy zwycięski obóz zarzucał mu także beztroskę w życiu rodzinnym, umiłowanie luksusu, czy chęć ułatwiania życiowej kariery członkom własnego rodu.
            Francois Hollande to II liga francuskiej lewicy. Nie kwestionowanym liderem partii był przecież jeszcze przed rokiem Dominique Strauss-Khan. Odpadł w przedbiegach, gdy najpierw został oskarżony o gwałt przez amerykańską pokojówkę, a później zamieszany w aferę z udziałem luksusowych prostytutek w Lille.
            Od czasu królestwa, cesarstwa i restauracji to odwieczny problem tego kraju. Po ustanowieniu republiki Francją rządzi ponoć na zmianę kilka rodzin. Dziś przyszła kolej na Francois Hollande. Ogłosił on, że nie zamierza oficjalizować swoich związków z Valerie Trierweiler. Ta matka trojga dzieci będzie jednak przynajmniej przez najbliższe pięć lat pierwszą damą Francji. A gdy jej dzieci pokochają kiedyś politykę, to krajowi przybędzie jeszcze jednak rodzina pretendentów.   

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Rozmaitości