Wychodząc naprzeciw niektórym manifestowanym na tych łamach z rana żądaniom lektorów naszego portalu, a także środowisk politycznych z Ryszardem Kaliszem na czele, Jarosław Kaczyński przybył dziś do prokuratury okręgowej w Warszawie, aby złożyć doniesienie na Zbigniewa Z. To właśnie Z. przed dwoma tygodniami miał poinformować prezesa opozycji o „krótkiej liście osób wiedzących zbyt dużo”.
Dodajmy dla jasności w dniu rozgrywania w naszym kraju EURO21012, że na liście nie figuruje ponoć znakomity piłkarz, ambasador Zbigniew B, przyjaciel Michel’a P.
Portalowi salon24.pl udało się zdobyć wyłączność i dotrzeć do zeznań Jarosława Kaczyńskiego złożonych pod groźbą odpowiedzialności karnej przed niezależną prokuraturą Najjaśniejszej .
- Mniej więcej przed dwoma tygodniami – miał oświadczyć szef PiS - telefonował do mnie mój dawny kolega partyjny. W czasach gdy pełniłem funkcję prezesa Rady Ministrów osobnik ten był ministrem sprawiedliwości i prokuratorem generalnym wówczas bardzo dobrym, choć dziś, z perspektywy czasu nie mogę potwierdzić tej opinii. Nie chcę jednak ujawniać jego tożsamości, gdyż aktualnie jesteśmy w konflikcie i takie działanie z mojej strony mogłoby spowodować, iż sam mógłbym się znaleźć na jego tak zwanej „krótkiej liście osób wiedzących”. Ja osobiście wolę nie figurować na żadnej liście, bo tak mi z tym dobrze.
- W czasie rozmowy z Z. – kontynuował swoje zeznania Jarosław Kaczyński, niejaki Zbigniew Z poinformował mnie, że rozmawiał kiedyś z Mariuszem K., szefem Centralnego Biura Śledczego. Rzeczony Mariusz K oświadczyć miał przed Zbigniewem Z, że niejaki Tomasz K., bliżej znany jako agent T całował się z posłanką Beatą S w zakamarkach prywatyzowanego zakładu opieki społecznej w miejscowości R. Świadkiem tego zdarzenia mieli być: Miro, Zbycho i Rycho. Jeden z nich ma być rzekomo przyjacielem męża Beaty S. Była posłanka otrzymała ponoć później anonimowy telefon w którym Zbycho albo Rycho – tego przypomnieć sobie nie jestem w stanie z całą pewnością – oświadczył Kaczyński grozili jej słowami – cytuję – no to teraz bekniesz wstrętna S (tu Jarosław Kaczyński zawiesił głos zapodając do protokołu, że słów wulgarnych nie używa, bo mu mama nie kazała). - W następstwie – zeznawał dalej Jarosław Kaczyński – Beata S miała oświadczyć, że z powodu agenta Tomka będzie zmuszona – cytuję – „skończyć ze sobą”, a dosłownie – poprawił się świadek „to ja chyba już skończę ze sobą”.
Po zaprotokołowaniu zeznań Jarosława Kaczyńskiego prokuratura zarządziła natychmiastowe przesłuchanie Zbigniewa Z, Mariusza K, Tomasza K i Beaty S.
Reporter salonu24.pl „Szczur Salonowy” asystował w zarządzonych czynnościach przeszukania mieszkania Beaty S. W piwnicy nieruchomości funkcjonariusze znaleźli broń. Jeden z antyterrorystów stwierdził ponad wszelką wątpliwość, że broń gotowa była do strzału.
- Tak wygląda pistolet z którego się można zastrzelić strzałem pojedyńczym – powiedział dokładnie.
Czynności śledcze trwają.
Spodziewane są zatrzymania.
Pytany przez naszych reporterów Ryszard Kalisz oświadczył w obecności MO, że tylko Rycho, Zdzicho i Miro są poza wszelkimi podejrzeniami.
Profesor Ćwiąkalski z uznaniem odnotował obywatelską postawę Jarosława Kaczyńskiego, choć oświadczył – cytuję – nie gram z tym człowiekiem w tej samej drużynie.
Podobne oświadczenie złożył przebywający w kraju z okazji EURO 2012 były reprezentacyjny piłkarz Zbigniew B.
Również profesor Kruszyński, który z walki o dobre imię polskiej piłki nożnej uczynił sobie punkt honoru z powagą potraktował donos prezesa i nazwał całą sprawę tu cytuję - „rozwojową”.
W sprawie zabrał także głos najwyższy w tej chwili autorytet moralny w kraju, pan prezes Grzechu Lato.
- Ja panu powiem prawdę redaktorze, mnie to możecie wszyscy - tu cytuję - pocałować, o tu...
W tym momencie prezes odwrócił się do reportera S24 plecami, pochylił tułów do przodu, i wyszedł z prokuratury.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)