- A w czym obecność rosyjskich ekspertów może tutaj być przydatna – oburza się cytowana przez dzisiejsze „Figaro” wdowa. To nie do pomyślenia – dodaje po chwili. Przecież wiadomo, że ich wywiad od lat specjalizuje się w dziedzinie likwidowania nieprzyjaciół za pomocą trucizny. Wiadomo także, iż od czasów zimnej wojny Rosjanie nie są naszymi przyjaciółmi.
- To rzeczywiście zaskakujące – cytuje „Figaro” pewne zachodnie źródła dyplomatyczne usytuowane w Jerozolimie – Do czasu ich przybycia na miejsce nikt nie informował nas o tym, że rosyjscy eksperci wezmą udział w ekshumacji i badaniu próbek ciała. Na miejscu mieli być tylko Egipcjanie, Francuzi i Szwajcarzy.
- Tym bardziej nie rozumiemy tego my, mieszkańcy Palestyny, Cisjordanii i Gazy – kontynuuje Souha, wdowa po zmarłym w 2004 roku przywódcy Palestyny Yasser Arafat.
Według BBC, 75-letni Arafat zmarł 11 listopada 2004 roku w szpitalu wojskowym Percy na przedmieściach Paryża. Przyczyną jego śmierci były zaburzenia związane z układem krwionośnym. Jednak w sierpniu br. Francuzi rozpoczęli śledztwo o spowodowanie śmierci Arafata po tym, jak szwajcarscy eksperci stwierdzili obecność radioaktywnego polonu-210 w rzeczach przywódcy Palestyńczyków. Podejrzenia kierowane są przede wszystkim wobec władz Izraela. Nie brak jednak spekulacji na temat innych, którym mogłoby zależeć na zgładzeniu niewygodnego przywódcy.
Dziś odbyła się w mauzoleum w Ramallah, gdzie spoczywają szczątki Arafatka ekshumacja. Wzbudziła ona zrozumiałą sensację między innymi ze względu na fakt obecności rosyjskich ekspertów.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)