Chciał skrócić kadencję władzy ustawodawczej. Miał w tym celu wystrzelić w kosmos obie Wysokie Izby: Sejm i Senat Rzeczypospolitej Polskiej (patrz rozdział IV art. 95 i nast. ustawy zasadniczej z 1997 r). Czy zdajemy sobie sprawę z tego, co to znaczy wystrzelić w kosmos 560 reprezentantów Narodu? Przecież nawet Chińczycy wystrzeliwują po jednym, góra po kilku.
Chciał uczynić kosmonautą wybranego przez naród (patrz art. 127 ust 1 Konstytucji) urzędującego prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, który jest najwyższym przedstawicielem RP i gwarantem ciągłości władzy państwowej (patrz art. 126 Konstytucji). I skąd miałby Bul – Komorowski gwarantować ciągłość? Z kosmosu?
Chciał unicestwić radcę ministrów, która składa się z Prezesa Rady Ministrów, który przecież zgodnie z Konstytucją, reprezentuje Radę Ministrów, a także kieruje, wydaje rozporządzenia oraz zapewnia…, koordynuje… i …sprawuje (patrz art. 148 Konstytucji RP). Nasz Donek, Słońce Peru w kosmosie, zredukowane do Karłowatego Złotego Jantara!
Miało się także dostać jednoosobowemu koncernowi medialnemu Moniki Olejnik (tvn, tok fm, „Gazeta Wyborcza”, itd... w skrócie MO). Razem z Anną Gronkiewicz – Waltz, budowniczym meterka, panie te znalazły się na krótkiej liście Brunona K.
Brunon K. pracował ponoć z ABW pod przykrywką pracownika naukowego „wysrolu” (tak nazywała się kiedyś Wyższa Szkoła Rolnicza, uczelnia zwana dziś w Krakowie uniwersytetem rolniczym). Ten skromny doktor, (mówi się o nim miłośnik kotów) okazuje się teraz wytrawnym graczem politycznym. Miał on nie tylko ambicję zmiany układu politycznego w Polsce ale i na świecie. ABW bada teraz jego najciemniejsze powiązania z al.-Qaeda i mafią.
W związku z tym, według reporterów salonu24 nie wykluczone jest, że agenci bezpieczeństwa wewnętrznego przesłuchają wkrótce Jarosława Kaczyńskiego.
- Modus operandi Brunona K. można śmiało porównać ze sposobami działania przywódcy największej partii opozycyjnej mającej w swojej nazwie sprawiedliwość i prawo, niejakiego Jarosława K – twierdzą źródła zbliżone do ABW.
- Nie wykluczone, że świadkami w sprawie będą znani politycy: Stefan Myszkiewicz - Niesiołowski i Janusz Marian Palikot – twierdzi jeden z oficerów. Nie jest wykluczone, że Myszkiewicz – Niesiołowski może być powołany w tej sprawie jako ekspert. Ten znakomity znawca owadzich nóg zajmował się bowiem w młodości materiałami wybuchowymi. Przeprowadzał nawet eksperymentalne wybuchy w rejonie Poronina. Natomiast Janusz Marian Palikot miałby wyjaśnić śledczym, a następnie sądowi, jak język nienawiści można zastąpić 4 tonami materiałów wybuchowych (lub odwrotnie).


Komentarze
Pokaż komentarze (1)