Lance Armstrong przyznał się do przyjmowania środków dopingujących.
Jak twierdzą już dziś amerykańskie media, w wywiadzie telewizyjnym, który zostanie opublikowany w najbliższy czwartek, ma on potwierdzić ustalenia amerykańskiej agencji do spraw zwalczania dopingu. Kolarz miał stosować najbardziej wyrafinowane, najbardziej profesjonalne metody dopingu, których do tej pory świat sportu nie znał. Dlatego, mimo powtarzanych od lat oskarżeń, nikt nie mógł udowodnić mu przyjmowania niedozwolonych środków.
Podając dziś tę wiadomość serwis BBC twierdzi, że dotychczas Armstrong zaprzeczał wszelkim oskarżeniom. Anonimowe, choć bliskie kolarzowi źródła twierdzą, że wywiad został przygotowany i zmontowany już w ubiegły poniedziałek. Ale znów inne źródła, jak np. New York Times utrzymują, że sportowiec raz jeszcze powie w wywiadzie, że te wszystkie oskarżenia są wyssane z palca.
Pierwszą osobą, która publicznie oskarżyła Armstronga była Betsy Andreu. To była żona Frankie Andreu, który ścigał się w grupie zwycięzcy Tour de France. Dziś twierdzi ona, że wyznania byłego czempiona są niezwykle emocjonalne, choć bardzo smutne.
- Lance uchodził za najlepszego przyjaciela mojego męża – powiedziała Betsy. Jeśli powie prawdę, to jego wyznanie może odegrać niezwykle pozytywną rolę w zwalczaniu nieuczciwej konkurencji. Musi on jednak być całkowicie uczciwy w tym co powie.
Armstrong był siedmiokrotnym zwycięzcą Tour de France. Pozbawiono go tych tytułów po tym, gdy amerykańska agencja antydopingowa przedstawiła dowody jego nieuczciwych metod. Dobrze poinformowani twierdzą, że gdyby kolarz przyznał się do stosowania takich metod, nałożona na niego kara dożywotniej dyskwalifikacji mogłaby zostać złagodzona. Ale nie jest to takie pewne. Wydaje się bowiem, że przyznanie się do winy może utwierdzić amerykańską agencję antydopingową w przekonaniu, że słusznie zrobiono dyskwalifikując go do końca życia.
Lance Armstrong znany jest także jako osoba niezwykle zaangażowana na rzecz stowarzyszenia walki przeciwko rakowi. Cały świat pamięta batalię Armstronga przeciwko tej straszliwej chorobie. New York Limes przypomina jednak inne grzechy, których Ameryka mu nie wybaczy. Chodzi np o krzywoprzysięstwo Armstronga, którego dopuścił się on przed sądem w 2005 roku twierdząc, że nie brał dopingu.
Tak czy inaczej 41-letni Armstrong wydaje się skończonym facetem, przynajmniej pod względem finansowym. Jego kolega z drużyny Floryd Landis, pozbawiony tytułu zwycięzcy Tour de France w 2006 roku oskarża Armstronga o wyłudzenie 30 milionów dolarów od sponsora US Postal Service. Także US Sudany Times pozwał kolarza o zwrot 1,6 miliona dolarów wypłaconych mu z powodu rzekomego pomówienia go na łamach gazety w 2004 roku. Zaś towarzystwo ubezpieczeniowe z Teksasu ściga Armstronga o 11 milionów dolarów po tym jak wygrał czwarty, piąty i szósty Tour de France.
Na marginesie tej afery dzisiejszy serwis BBC twierdzi że spośród 33 zwycięzców Tour de France od 1980 roku niemal połowa, bo aż 17 oskarżono o stosowanie dopingu.


Komentarze
Pokaż komentarze