Swego czasu w przypływie dobrego samopoczucia postanowiłem stworzyć telewizję, prawdziwą telewizję, taką na jakiej się wychowałem, grzebiąc w kolekcjach dysków video.
Naiwnie sądziłem, że zwiększenie kapitału pomoże uruchomić przedsięwzięcie. Tak się jednak nie stało- wszystko coraz bardziej opierało się na mnie jako sprężynie działań. Projekt nie nabrał własnej mocy odśrodkowej- pracownicy okazali się działać bez przekonania, bez identyfikacji z przedsięwzięciem.
Dziwi mnie, że prowadzenie biznesu jest aż tak zbiurokratyzowane. Nieustannie nabieram papierologicznych opóźnień, a temat zwykłej prozaicznej pracy odpływa na plan dalszy i dalszy.


Komentarze
Pokaż komentarze