14 obserwujących
292 notki
407k odsłon
  404   0

Prawnuczką awerroistów jest Joanna Senyszyn

Poziom kulturalny ludzi Zachodu niepokojąco przypomina Rzym w III wieku. Nawet te hordy islamistów dziwnie przypominają barbarzyńców germańskich. Europa umiera, dlatego nie jest zdolna wydać z siebie już nawet życiodajnych soków w postaci filozofii politycznej, dyskursu politycznego. Europa stała się infantylna i myśli o polityce na poziomie Talk Show czy Big Brothera - mówi Adam Wielomski, autor książki "Konserwatyzm między Atenami a Jerozolimą".

- Ostatnio ukazała się Pana nowa książka "Konserwatyzm - między Atenami a Jerozolimą", o czym jest ta książką?

Książka ta poświęcona jest myśli konserwatywnej XX wieku, a szczególnie takim myślicielom (klasykom – u nas często mało znanym) jak Leo Strauss, Carl Schmitt, Nicolas Gómez Davila, Eric Voegelin i Charles Maurras. Oczywiście, nieco ponad 200 stron to zdecydowanie za mało aby opisać całość ich myśli. W związku z tym skupiłem się na jednym problemie, a mianowicie relacją pomiędzy rozumem a wiarą. Na współczesnej polskiej prawicy dominuje bez wątpienia tomizm, czyli nurt harmonijnie łączący rozum i wiarę. Trzeba jednak pamiętać, że wielu głębokich prawicowych filozofów politycznych miewało z tym kłopoty; czuli napięcie między rozumem domagającym się „dowodu” a wiarą, która domagała się „zaufania”, gardząc przy tym dowodami, widząc w nich śmiecie po filozofii Oświecenia czy Pozytywizmu. W tej książce celowo przedstawiłem tych, którzy z tomistyczną wizją mieli poważne kłopoty. Z punktu widzenia historyka idei to oni są bardziej interesujący, choć oni sami pewnie tych kłopotów chcieliby nie mieć i wierzyć tak jak przykazuje Kościół. U wszystkich postaci, które opisuję, widać to dręczące, obsesyjne rozdarcie pomiędzy rozumem a wiarą. Skutki tego rozdarcia są zaś dramatycznie przeciwstawne pomiędzy biegunami fideizmu (Gómez, Schmitt) czy praktycznie ateizmu (Strauss, Maurras). Myślę, że moja analiza wnika głęboko w umysł człowieka nowożytnego. Wszyscy bowiem stykamy się z podobnymi dylematami, nawet jeśli uciekamy jak możemy od dręczących każdego człowieka pytań ostatecznych.

- We wstępie książki piszę Pan, że nastąpił upadek dyskursu politycznego, co jest tego powodem?

Zjawisko jest stosunkowo łatwo opisać: dziś wszyscy są „centrowi” i nie posiadają żadnych idei, zastępując je prymitywnym intelektualnie pijarem. Źródła tego zjawiska tkwią głęboko w filozofii (relatywizm wywołany przez nowożytny racjonalizm), jak i w naturze człowieka (ogół nie jest zdolny rozumieć polityki, więc pędzi za pijarowskimi błyskotkami). Ale jest i przyczyna bardzo głęboka, którą jest zjawisko kiedyś (jeszcze przed Wojną) określane mianem „wyczerpywania się rasy”. Nie należy tego rozumieć w pojęciu genetycznym, jak w naukach Rosenberga czy Gobineau. Chodzi o wyczerpanie się intelektualne narodów europejskich. Relatywizm nowożytny odarł je z wiary w prawdę, czego instytucjonalnym wyrazem jest liberalna demokracja. Wojny religijne, rewolucje, totalitaryzmy spowodowały, że ludzie się boją wszelkich wyrazistych poglądów, jako prowadzących do zbrodni i ludobójstwa. Do tego doszła kultura konsumpcyjna, która uczy, że człowiekowi nic więcej do życia nie potrzeba poza chipsami i hot-dogiem. Poziom kulturalny ludzi Zachodu niepokojąco przypomina Rzym w III wieku. Nawet te hordy islamistów dziwnie przypominają barbarzyńców germańskich. Europa umiera, dlatego nie jest zdolna wydać z siebie już nawet życiodajnych soków w postaci filozofii politycznej, dyskursu politycznego. Europa stała się infantylna i myśli o polityce na poziomie Talk Show czy Big Brothera.

- W książce zawarł Pan dość śmiałą tezę, że wpływ na upadek Zachodu miało zdarzenie z XIII wieku a dokładnie powstanie sekty awerroistów

Nie nazwałbym ich sektą. Raczej grupą filozoficzną. Awerroizm długo nie był doceniany, dopiero w XX wieku zwrócono na niego uwagę przy okazji badań nad tomizmem. To byli tłumacze i komentatorzy Arystotelesa z syriackiego na arabski. Mieli taką śmieszną ideę, że świat nie został stworzony, ale jest wieczny, podobnie jak i dusze ludzkie. Te ostatnie zaś miały nie być indywidualne, lecz tworzyć „duszę świata” (panteizm). Te poglądy były jaskrawo sprzeczne tak z islamem jak chrześcijaństwem. Nie chcąc wprost wypowiedzieć wojny religii, filozofowie ci stwierdzili, że istnieją dwie prawdy: rozumowe i religijne. Wchodząc do świątyni wyznaje się prawdy wiary, wychodząc z niej głosi się prawdy rozumu. Ten pogląd jest arcyistotny, gdyż ta grupa filozoficzna dokonała rozdziału wiary od rozumu (XIII wiek), co stało się fundamentem późniejszej myśli Zachodu, która zwykle przyznaje prymat rozumowi. Awerroiści są więc ojcami Oświecenia i świata Rewolucyjnego. Ich późną prawnuczką jest Joanna Senyszyn.

- Na czym polega podział między Atenami a Jerozolimą?

To właśnie ten rozdział postawerroistyczny. Tytuł jest od Lwa Szestowa (Ateny i Jerozolima) – filozofa o niezwykłej głębi, którego bardzo cenię, choć zupełnie się z nim nie zgadzam. Ateny symbolizują świat rozumu, który jest odporny na argumenty religijne, nawet na Boga, szczególnie na Objawienie. To właśnie postawa Maurrasa czy Straussa. Jerozolima to symbol świata wiary, która wzgardza rozumem. W mojej książce to Schmitt i Gómez Davila. To są właśnie te 2 extrema między którymi rozdarta jest myśl Zachodu.

Dziękuję za rozmowę
Rozmawiał Jarosław Kornaś


Książka „Konserwatyzm między Atenami a Jerozolimą. Szkice postawerroistyczne” jest do kupienia pod adresem http://capitalbook.pl/product_info.php?products_id=353&osCsid=d0f3f53ca4dd51bd64044511ef30385c . Cena 25 PLN

 

Lubię to! Skomentuj5 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale