Oglądałem wczoraj fragmenty marszów w OBRONIE DEMOKRACJI - wszyscy w obronie demokracji !
BÓG, HONOR, OJCZYZNA
to są bardzo szczytne HASŁA.
"Niejednokrotnie bowiem w przeszłości burza wojenna mocno otarła się o mury naszej stolicy. Ale nigdy zniszczenia nie przybrały tak potwornych rozmiarów jak te, które pozostawili po sobie hitlerowscy barbarzyńcy. Nigdy też przedtem całe społeczeństwo polskie nie przejawiło tyle ofiarności i zapału dla odbudowującej się stolicy ile obecnie. Przedtem budowali stolicę królowie, magnaci lub bogaci mieszczanie. Budowali dla siebie wspaniałe pałace, urządzone z największym przepychem, podczas gdy lud roboczy mieszkał w nędznych lepiankach, których sam wygląd zewnętrzny urągał stołecznemu charakterowi miasta. Dziś w Polsce Ludowej lud pracujący, chłop, robotnik i inteligent buduje stolicę dla siebie. Dlatego zadziwiająco szybko dźwiga się ona z ruin, dźwiga się jasna i przestronna dla wszystkich, piękniejsza niż była przedtem."
jAK się ONO wyrażało na przestrzenie wiekow PODAM W ZARYSIE od czasow Zygmunta III WAZY - każdy może sobie z tym kontrowersyjnym królem zrobić współcześnie zdjęcie. Ni to POLAK, ni to SZWED.
Chwala mu za to, że przeniosł STOLICĘ DO WARSZAWY.

http://retropress.pl/piast/zygmunt-znow-nad-warszawa/
Zygmunt znów nad Warszawą
Chociaż Warszawa w swojej przeszłości wielokrotnie przeżywała okresy wzmożonej odbudowy i rozbudowy, przecież żaden z nich nie może iść w porównanie z dzisiejszym zarówno pod względem zasięgu, jak i tempa. Niejednokrotnie bowiem w przeszłości burza wojenna mocno otarła się o mury naszej stolicy. Ale nigdy zniszczenia nie przybrały tak potwornych rozmiarów jak te, które pozostawili po sobie hitlerowscy barbarzyńcy. Nigdy też przedtem całe społeczeństwo polskie nie przejawiło tyle ofiarności i zapału dla odbudowującej się stolicy ile obecnie. Przedtem budowali stolicę królowie, magnaci lub bogaci mieszczanie. Budowali dla siebie wspaniałe pałace, urządzone z największym przepychem, podczas gdy lud roboczy mieszkał w nędznych lepiankach, których sam wygląd zewnętrzny urągał stołecznemu charakterowi miasta. Dziś w Polsce Ludowej lud pracujący, chłop, robotnik i inteligent buduje stolicę dla siebie. Dlatego zadziwiająco szybko dźwiga się ona z ruin, dźwiga się jasna i przestronna dla wszystkich, piękniejsza niż była przedtem.
Widok na odbudowaną kolumnę Zygmunta (około 1949 – 1950 roku)
Dźwigają się całkiem nowe, wielkie i nowoczesne gmachy. Powstają nowe ulice, szerokie i przestronne, odpowiednie dla potrzeb wielkomiejskiego ruchu, i Powstaje nowa Warszawa – miasto nawskroś nowoczesne, pełne światła, zieleni i przestrzeni, tak jak wymaga tego zdrowie człowieka. A obok tego z wielkim pietyzmem odbudowuje się to wszystko z przeszłości, co drogie jest sercu każdego Warszawianina i Polaka. Dziś, po kilku zaledwie latach odbudowy, wiele kościołów, pałaców, zabytkowych kamienic odzyskało swą dawną piękną szatę. W przededniu piątej rocznicy wyzwolenia wrócił na swoje miejsce posąg Kopernika, wyrosła z powrotem na Placu Zamkowym kolumna Zygmunta, symbol i niejako drugi herb Warszawy.
W ciągu wieków kolumna Zygmunta stopiła się w nierozerwalną całość z Warszawą. Niemal od samego początku Warszawy jako stolicy Polski kolumna Zygmunta dzieliła jej dobre i złe losy. Dlatego też otoczona była szczególnym pietyzmem i sentymentem przez lud Warszawy.
Kolumna Zygmunta ma swoją ciekawą historię. Sam pomysł jej postawienia w Warszawie zrodził się w głowie Zygmunta III, który panował trzystakilkadziesiąt lat temu. W latach swojej młodości podróżował on po Włoszech, gdzie z podziwem oglądał starożytne budowle i kolumny. Gdy później jako król polski przeniósł swoją siedzibę z Krakowa do Warszawy, umyślił sobie nową stolicę upiększyć kolumną, podobną do widzianych we Włoszech, a na jej szczycie postawić jakiegoś świętego. Pojechał tedy do Chęcin pod Kielcami, gdzie już wtedy wydobywano marmur i w tamtejszych kamieniołomach długo szukał bryły, któraby się nadawała na kolumnę. Po długich poszukiwaniach znalazł blok długi podobno na 60 metrów, kazał go kamieniarzom ostrożnie odłupać i przewieźć do Warszawy.
Trudno było odłupać i obrobić tak ogromną bryłę, ale trudniej jeszcze przewieźć. Załadowano ją na wozy drewniane i tak wieziono do Warszawy. Ale że droga była wyboista, a i woźnice nie umiejętnie poczynali, kolumna w drodze pękła. Gdy król dowiedział się o wypadku, zrezygnował z zamiaru wystawienia kolumny i pęknięty blok kazał pozostawić przy drodze. Leżał tedy ów blok przez długie lata zapomniany i z pewnością dobrze mchem porósł, gdy przypomniał sobie o nim syn i następca Zygmunta III Władysław IV. Kazał on dłuższy ułomek pękniętej bryły przewieźć do Wisły, a następnie dostarczyć do Warszawy. Postanowił on postawić przed zamkiem kolumnę, a na jej szczycie umieścić wizerunek jego ojca.
Z ustawieniem kolumny wynikły jednak nieprzewidziane trudności. Najodpowiedniejsze miejsce dla ustawienia kolumny wypadało na gruntach, które wtedy należały do klasztoru bernardynek. Król wykupił ten skrawek gruntu od klasztoru, kazał zburzyć stojące tam stragany i przygotować teren do ustawienia kolumny.
Pomimo, że król za ów skrawek ziemi dobrze zakonnicom zapłacił i wszelkie formalności były załatwione, w sprawę wmieszał się nuncjusz papieski Filonardi. Ogłosił on unieważnienie wykupna gruntów klasztornych, a gdy król nie zaniechał zamiaru wybudowania tam pomnika, obłożył go klątwą i zagroził najcięższymi karami kościelnymi tym, którzy króla usłuchają.
Władysław IV umiał sobie jednak poradzić. Swojej straży przybocznej kazał otoczyć siedzibę nuncjusza i nie wypuszczać go do miasta. Strażnicy wypełnili rozkaz dokładnie. Siedział tedy nuncjusz w areszcie domowym przez długie tygodnie, tyle, ile trzeba było, aby stanęła kolumna. Przez ten czas usunięto rudery i ustawiono kolumnę. Zaś uparty nuncjusz Filonardi musiał wkrótce potem jak niepyszny opuścić Polskę na zawsze.
http://www.repcyfr.pl/dlibra/docmetadata?id=944&from=publication&
Wieczne spory o pomniki | Pomniki niezgody - Polityka.pl
Chynczewska-Hennel, Teresa - Nuncjusz i król : nuncjatura Maria ...
Odtąd kolumna Zygmunta dzieliła wszystkie losy, jakie przechodziła stolica. Podczas walk ulicznych, jakich widownią była Warszawa w czasie najazdu szwedzkiego, ucierpiała i kolumna. Podobno król szwedzki Karol Gustaw chciał usunąć z jej wierzchołka posąg Zygmunta III. Wyznaczył on 3000 talarów nagrody dla tego, kto zwali posąg z kolumny. Nie znalazł się jednak żaden ochotnik.
W roku 1711 król August II podarował kolumnę carowi Piotrowi Wielkiemu, który zamierzał kolumnę ustawić w swojej rezydencji. Jednakże transakcja ta z jakichś powodów nie doszła do skutku i kolumna pozostała w Warszawie. Jego syn August III, który był wielkim miłośnikiem sztuki, kazał mocno wyszczerbioną kolumnę odnowić.
Gdy z początkiem ubiegłego stulecia przystąpiono w Warszawie do budowy wodociągów, przesunięto kolumnę Zygmunta o kilka metrów dalej na Plac Zamkowy. W latach osiemdziesiątych ubiegłego stulecia wymieniono dawną chęcińską kolumnę na kolumnę z białego włoskiego marmuru. Na tej podstawie Zygmunt przetrwał do roku 1944, do czasu, gdy kolumna została strzaskana przez hitlerowskich opryszków. Przez długie miesiące posąg Zygmunta leżał wśród gruzów obok szczątków pogruchotanej kolumny.
Po wyzwoleniu Warszawy wydobyto posąg spod gruzów i umieszczono go w Muzeum Narodowym. W piątą rocznicę wyzwolenia Polski Zygmunt stanął na starym miejscu, na szczycie nowej kolumny, która jest darem polskich robotników. Z tego wysokiego podnóżka pierwszy król – Warszawianin spogląda na odbudowującą się stolicę i na jej mieszkańców, którzy po godzinach pracy tłumnie spieszą na Plac Zamkowy i gromadzą się u stóp kolumny, ciesząc się jej widokiem. Daleko ponad dachami domów i trasą W-Z widać kolumnę Zygmunta jako wymowne świadectwo tego, że lud pracujący, który w Nowej Polsce buduje nową stolicę, z największą czcią otacza to wszystko, co wielkiego, dobrego i pięknego przekazała mu przeszłość i w oparciu o te wartości buduje przyszłość.
(jk)
PANIE DAJ PIĘTAKA
panie kup pan cegłę
Odbudowa Warszawy 1945-1980: Społeczny fundusz odbudowy Stolicy, czyli Panie daj piątaka
25 marca 2015/0 Komentarzy/w Gry /przez Fabryka Gier Historycznych | Wspieram.to
Jak wiecie (a przynajmniej większość z osób, które trafią na ten wpis), kilka dni temu uruchomiliśmy crowdfundingową akcję na Wspieram.to, w której szukamy wsparcia w wydaniu gry planszowej „Odbudowa Warszawy 1945-1980”. Gry niezwykłej na wielu poziomach. Wyjątkowy jest temat, wyjątkowe też to, że po raz pierwszy wydajemy w Fabryce Gier Historycznych tytuł, który jest dziełem autorów (konkretnie Piotra Grzymisławskiego i Łukasza Szopki) do tej pory niezwiązanych z FGH. Jakby było mało, postanowiliśmy dodać do gry specjalną aplikację, pozwalającą na oglądanie budynków pojawiających się w grze w trójwymiarze, przy użyciu Waszych telefonów i tabletów. W ten sposób dokładamy też swoją cegiełkę do gier bez prądu, które wykorzystują nowe technologie. Generalnie bardzo wiele rzeczy jest inaczej niż zwykle. Inna też jest kampania crowdfundingowa i to, co chcemy w ramach tej kampanii zrobić…
Kampanię wsparło już ponad pół setki osób. Zebrana kwota też wygląda obiecująco, bo brakuje niewiele do 40%, a przed nami jeszcze prawie miesiąc zbiórki. Oczywiście nasz wcześniejszy sukces związany z „Teomachią”, która została ufundowana w przeciągu 7 godzin na Kickstarterze, rozbudził apetyt na więcej, ale umówmy się – jeszcze sporo wody w Wiśle musi upłynąć, aby Polski crowdfunding mógł chociaż zbliżyć się do tego, co można zrobić za oceanem, jeśli chodzi o kwoty. Dla wielu osób planszówki w Polsce to nadal dość drogie hobby, a „Odbudowa” nie jest też malutką grą złożoną z talii kart, którą można kupić za 30 zł. Wiem, że jest spore grono osób, które chętnie by nas wsparły, czy to ze względu na tematykę gry, czy sympatię do naszej dotychczasowej działalności, ale z różnych przyczyn nie mogą sobie w tym momencie pozwolić na wydanie ponad 100 zł na planszówkę. Albo mogą, ale brakuje im miejsca na regale. Lub partner/mąż/żona/rybki – zagroziły, że jeśli do domu zawita jeszcze jedno pudło z grą, to dojdzie do aktów agresji werbalnej i nie tylko. Właśnie dla takich osób, które chcą nas wesprzeć, ale nie mogą tego zrobić w pełnym zakresie, wybierając nagrodę z grą, dodaliśmy do kampanii nową nagrodę. Nagrodę, co by nie mówić, o charakterze symbolicznym, bo wspierający w zamian za 5 zł zyska jedynie naszą dozgonną wdzięczność wyrażoną oficjalnymi podziękowaniami na stronie wydawnictwa. Ale ten próg jest właśnie dla takich osób, które chcą nas wesprzeć, chociażby tym symbolicznym piątakiem, dając wyraz swojemu poparciu dla tego, co robimy.
Ktoś powie: „wielkie mi halo”. W końcu każdy, kto obserwuje różne kampanie finansowania społecznościowego wie, że taki rodzaj nagród to standard. Nie ma co zaraz pisać o tym tekstu. I w zasadzie jest w tym trochę racji, gdyby nie to, że jest jeszcze jeden powód i jeszcze jedna grupa odbiorców, dla których stworzyliśmy ten próg.
Po tym, jak odpaliliśmy kampanię, sporo osób zarzuciło nam, że pokazujemy strasznie niewiele. Że w zasadzie nie wiadomo jak ta gra będzie wyglądać, nie ma zbyt wielu grafik, nie ma instrukcji. I że to wszystko to trochę mało. Ktoś nawet na forum gry-planszowe.pl napisał, że to dziwne, że wydawnictwo z takim doświadczeniem w crowdfundingu (jakby nie patrzeć, mamy na koncie trzy udane kampanie w trzech różnych krajach) odpala projekt, który wygląda na nieprzygotowany. Czemu w takim razie się na to zdecydowaliśmy? Przecież mogliśmy odczekać jeszcze kilka miesięcy i wystartować z kampanią mając w ręku grę niemalże gotową do druku. Skończone grafiki, w pełni złożona instrukcja, przygotowane kształty drewnianych elementów itd. Mogliśmy pójść przetartą ścieżką i zrobić kampanię wzorem wielu innych (zresztą tak właśnie robiliśmy wcześniej) i potraktować to jako swoistą formę przedsprzedaży. Zresztą żebyśmy się dobrze zrozumieli – nie widzę w takiej formule nic złego. W końcu nikt nikogo nie przymusza i obie strony godzą się na jasno sprecyzowane warunki. Biorąc pod uwagę temat i to, że w crowdfundingu mamy jakieś doświadczenie, nie mam wątpliwości, że byłaby to droga łatwiejsza i bezpieczniejsza.
Tym razem postanowiliśmy zrobić to zupełnie inaczej. Nie dawać Wam w 100% gotowego produktu z gotowymi grafikami i wszelkimi kwestiami dopiętymi na ostatni guzik. Postanowiliśmy sięgnąć do korzeni idei crowdfundingu i sprawdzić, czy można zrobić to w inny sposób. Czy jesteśmy w stanie nie tylko wydać tę grę dla Was, ale czy możemy zrobić to z Wami. I nie mówię tutaj o prostym sfinansowaniu projektu – to w końcu podstawa każdego crowdfundingu. Mówię o tym, że chcemy, abyście mogli realnie kreować końcowy wygląd produktu. Aby Wasz głos i Wasze decyzje były w wielu miejscach podstawą tego, jak ta gra będzie wyglądać. Zresztą, tak po prawdzie, to temat gry aż prosi się o takie rozwiązanie. W końcu proces odbudowy Warszawy, bez względu na oceny tych wydarzeń, był wspólnym wysiłkiem bardzo wielu osób. Dlatego też właśnie w przypadku tej gry chcemy ją robić nie tylko dla Tłumu, ale wraz z Tłumem.
Kiedy pierwszy raz powiedziałem o tym pomyśle kilku znajomym trochę znającym branżę, to popukali się w głowę. Były osoby, które stwierdziły, że to samobójstwo, że tak się nie da i prosimy się o kłopoty. W końcu każdy wie, że gdzie 2 Polaków, tam 3 zdania. Dodatkowo wydawanie gier to dość skomplikowana sprawa i nierzadko nawet wewnątrz wydawnictwa, gdzie pracujemy w stałym gronie kilku osób, dochodzi do wielu tarć o to, jak coś ma wyglądać w grze i jak powinniśmy to zrobić. A teraz zamierzamy przekazać część decyzji w ręce sporej grupy ludzi i podejmować je wspólnie z nimi. Zdaniem wielu to czyste szaleństwo.
Będę szczery, nie wiem czy to się uda. Nie mam pojęcia czy ci wszyscy, którzy odradzali nam takie rozwiązanie, nie będą przez x miesięcy po kampanii zrzędzić mi nad uchem standardowym „a nie mówiłem/am”. Wiem natomiast, że próbujemy zrobić coś, czego jeszcze nikt nie próbował w takiej formie i skali w polskim crowdfundingu. Nie zamierzamy się ograniczyć do czytania i odpowiadania na Wasze komentarze. Na potrzeby kampanii zostanie uruchomione specjalne wyodrębnione forum, na którym, aby uporządkować cały proces, będziemy nie tylko rozmawiać o tym, jak mają wyglądać poszczególne elementy gry, ale też przeprowadzać głosowania, w których Wasz głos będzie decydował o ostatecznym kształcie wielu aspektów.
To właśnie drugi powód, dla którego dodaliśmy próg o wartości 5 zł. Nie chcemy sprzedawać kota w worku osobom, które nie są w pełni przekonane do „Odbudowy”. To ludzie, którzy są zainteresowani projektem, ale na tym etapie nie są w stanie zaufać nam na tyle, żeby zapłacić ponad 100 zł za grę, o której tak mało wiedzą. Jednocześnie jednak nie chcemy takich ludzi wyłączać z możliwości wpływu na nią. Szczególnie, że to właśnie dla nich wpływ na to, jak docelowo będzie wyglądała „Odbudowa”, może być bardzo ważny. Właśnie dla nich jest ten próg. Dla nieprzekonanych i mających wątpliwości. Ryzyko wpłaty 5 zł to niezbyt wiele. To, co dostajecie w zamian, to propozycja wspólnej pracy nad grą. Wspólnego podejmowania decyzji o tym, co zazwyczaj dzieje się za zamkniętymi drzwiami wydawnictw zanim produkt ujrzy światło dzienne. Jeśli to, co wspólnie stworzymy, Wam się spodoba, super – będziecie mogli zwiększyć kwotę wsparcia i dostać swój egzemplarz gry po niższej cenie, jaką oferujemy na wspieram.to. Jeśli nie – cóż, nie ma co ukrywać, będziecie piątkę w plecy, a ktoś, kto Wam odradzał wsparcie projektu, będzie miał dziką satysfakcję z powiedzenia „a nie mówiłem”…
Adam Kwapiński
Co mnie się wydaje najwyżniejsze, to zdefiniowanie w wymiarze politycznym i gospodarczym do KOGO w Stolicy i w reszcie KRAJU należą: ZIEMIA, LASY, KOPALINY, WODA - Infrastruktura: BUDYNKI MIESZKALNE, OBIEKTY ZDROWIA i SZKOLNICTWA, INFRASTRUKTURA KOMUNIKACYJNA, MENNICA, BANKI, MASMEDIA


a najważniejsze po wodzie, ziemi i energii środki produkcji, zarządzania i biznesu.
PIENIĄDZ RZĄDZI ŚWIATEM.
Po wczarajszym szaleństwie w MULTI, MULTI i LOTTO oraz innych grach liczbowych w Totalizatorze Sportowym - na szczęście jedyna Spólka z 100 % udzialem Skarbu Panstwa - przez kilka godzin do LOSOWANIE o 21:40 w TVPInfo bylem potancjalnym milionerom.
Do 3+2 osób szczęśliwców UŚMIECHNĄŁ SIĘ LOS.
Co zrobią z pozyskanym kapitałem tylko od Nich samych należy. Z kwotą ponad 19 milionow można już na poważnie i zaryzykować.
Ziemi już nie kupią jeśli nie są chłopami.
A więc może oddadzą na przechowanie do Banku aby ten prywatny już pomnożyl swoje wpływy.
Na to wszystko spogląda z wysokości 3 pietra ZYGMUNT III Waza.
Jak przebiegała transformacja własności NIERUCHOMOŚCI w Warszawie od czasów bandyckiej i zlodziej Ustawy i Dekretu "Prezydenta" PRL z mocy Kremla Boleslawa Bieruta. Jak to wyglada od roku 1989 w czasach powszechnej wolności zmian ustrojowych.

PODAJ CEGŁĘ, PODAJ CEGŁĘ ZBUDUJEMY NOWY DOM
Izabela Trojanowska/Pieśń o cegle - YouTube
Izabela Trojanowska - Pieśń o cegle - tekst piosenki, tłumaczenie ...

Dom Spotkań z Historią | Budujemy nowy dom. Odbudowa Warszawy w ...
http://www.fundacjaliderekbiznesu.pl/s/fundacja-zalozyciele-i-zarzad/
KTO JEST PRAWOWITYM WŁAŚCICIELEM ODBUDOWANEJ WARSZAWY A SZCZEGÓLNIE STARÓWKI WARSZAWSKIEJ , NOWEGO MIASTA I KRAKOWSKIEGO PRZEDMIEŚCIA, MARSZALKOWSKIEJ ORAZ MOSTÓW NA WIŚLE JEŚLI CAŁY NARÓD ODBUDOWYWAŁ SWOJĄ STOLICĘ.
Ci ludzie jak ta KOBIETA PRACUJĄCA i ten MAJSTER MĘŻCZYZNA odbudowywali te miejsca tak drogie każdemu Polakowii Polsce dla Siebie czy dla przybyszów niewiadomego pochodzenia:
Rosjanie, Żydzi, Chazarzy, Korporacje światowe, Mafie, Loże czy Służby/ ? /
Kto odbudował Warszawę? I dlaczego tak? | Artykuł | Culture.pl
Autorski warsztat Profesora Rafała Ohme: ZADBASZ O INNYCH, GDY ZADBASZ O SIEBIE. WSTĘP DO MIND SPA.
2016-05-11
Innowacyjny trening mózgu bazujący na odkryciach neuronauki,
nowoczesnej psychologii i najnowszych technologii
MindSpa™ to wyjątkowe seminarium z zakresu work-life balance, samorozwoju i neurofitnessu. To innowacyjny trening mózgu, zwiększający jego sprawność, kreatywność oraz skłonność do nieszablonowego myślenia. Kluczowym aspektem MindSpa™ jest regeneracja i turbo doładowanie możliwości twojego umysłu.
http://www.fundacjaliderekbiznesu.pl/wydarzenia/
Fundator
Zarząd
![]() |
Magda Hajduk-Naklicka, Członek Zarządu Fundacji Liderek Biznesu. Współwłaścicielka firmy Aromeda, producenta kosmetyków naturalnych PAT&RUB i Naturativ. Ukończyła studia MBA w Carlson School of Economics na Uniwersytecie Minnesota w ramach stypendium rządu Stanów Zjednoczonych. W czasach "przed własnym biznesem" wprowadzała zagraniczne marki i firmy do Polski, kierowała dużym programem badawczym dotyczącym dystrybucji produktów FMCG w Polsce. W tych czasach branża kosmetyczna zafascynowała ją do tego stopnia, że postanowiła zostać producentem kosmetyków. Jej firma, Aromeda, stworzyła i produkuje dwie marki: PAT&RUB w Polsce i Naturativ na rynek japoński. Lubi leniwe weekendy z rodziną w domu (ma trójkę dzieci w różnym wieku), ale też dużo podróżuje. Zakochana w Afryce. Jej firma od kilku lat wspiera przedsiębiorczość kobiet. W Fundacji Liderek Biznesu poznała bratnie dusze. Wspólnie z nimi zamierza zachęcać kobiety do realizacji marzeń i rozwijana swoich talentów. |
Członek honorowy










Komentarze
Pokaż komentarze