1 listopada odwiedziłem grób brata dziadka, który zgniął we wrześniu 1939.
Na jego podwórko przyszli Niemcy i kazali podnieść ręce do góry. Ponieważ był głuchoniemy nie usłyszał rozkazu. Gdy próbował pokazać rękami, że jest niemową Niemcy zastrzelili go.
W tym roku pierwszy raz gdy przyszedłem na jego grób nie było żadnej świeczki.
Kolejni dwaj bracia moich dziadków zginęli w ten sposób, że Niemcy rozkazali im wziąć konie z wozami i gdzieś jechać. Nie wrócili. Nie wiadomo co z nimi się stało.
Dziadek mojej żony walczył w AK na rzeszowszczyźnie. Po wojnie siedem lat spędził w esbeckich więzieniach. Po wyjściu wpadł w alkoholizmy i szybko zmarł. Nigdy o sobie nie opowiadał i prawie nic nie wiemy o jego przeżyciach.
Stojąc w tym roku nad grobem stryjecznego dziadka pomyślałem, że już dziś o tych osobach niewielu pamięta. A pewnie w kolejnym pokoleniu będzie z tym jeszcze słabiej.
Zastanawiam się jak można zachować pamięć o takich osobach?
Czy nie byłoby dobrym pomysłem zrobienie internetowego katalogu, gdzie każdy mógłby wpisać znane sobie osoby, które zginęły, zaginęły lub które w jakiś szczególny sposób dotknęła wojna. Należałoby podać czas, miejsce, okoliczności. Można by szukać osób, które na przykład zaginęły w tym samym miejscu i czasie co bliscy i dzięki temu może dowiedzieć się czegoś nowego o swojej rodzinie?
Co sądzicie o takim pomyśle?


Komentarze
Pokaż komentarze (1)