Zepsuła mi się jakiś czas temu pralka. Miesiąc po upływie 3-letniej gwarancji.
Fachowcy, którzy ją obejrzeli zawyrokowali, że naprawa będzie kosztowała połowę nowej pralki, a nie jest pewne jak długo jeszcze pochodzi, więc lepiej kupić nową. Tak zrobiłem.
Przy tej okazji ktoś mi opowiadał, że producenci różnych sprzętów specjalnie wstawiają jakieś mechanizmy, które psują się dość szybko, żeby ciągle trzeba było kupować nowe sprzęty.
Kolega opowiedział o telewizorze, który wybuchł dzień po upływie gwarancji.
Takie teorie spiskowe zawsze mnie śmieszą. Wtedy również się śmiałem.
W weekend byłem u rodziców.
Spałem na tym samym łóżku, co zwykle.
Łóżko kupiła ponad czterdzieści lat temu mama za swą pierwszą pensję.
Przez te czterdzieści lat jest ciągle intensywnie używane.
Przyjrzałem się podgłówkom.
Nie ma na nich żadnej prującej się nitki.
Nie zdeformowały się.
Materiał się nie wytarł, i według mamy nawet kolor jest taki jaki był przy kupnie.
A w mojej eleganckiej skórzanej sofie, kupionej cztery lata temu i niezbyt często używanej zauważyłem ostatnio jakieś wygniecenia.
Może jednak w tej teorii spiskowej coś jest?
Choć pewnie to efekt tego, że maszyny i zautomatyzowane procesy nie potrafią tak porządnie produkować jak robili to ręcznie ludzie.
Chętnie kupowałbym dzisiaj trwałe, porządnie wykonane przedmioty nawet za znacząco większą cenę. Tylko jak odróżnić naprawdę wykonywane ręcznie przedmioty od maszynowych i równie tandetnych jak wszystkie inne, a jedynie zachwalanych jako ręcznie produkowane?


Komentarze
Pokaż komentarze (5)