Jednym z największych kłamstw narosłych wokół procedury in vitro jest opinia, jakoby katolicy – a w szczególności kościelni hierarchowie – z pogardą traktowali ludzi, którzy przyszli na świat w wyniku pozaustrojowego zapłodnienia, uważali ich za gorszych i wręcz nie posiadających ludzkiej godności i pełni praw. Opiniotwórcze media co i rusz wyciągają podobne teorie zachłystując się rzekomym dramatem ludzi wykluczonych ze społeczności wiernych tylko dlatego, że pojawili się na świecie w sposób „nieodpowiedni”, niezgodny z doktryną. Tygodnik „Wprost” na przykład opublikował artykuł „Dzieci bez Kościoła” (numer 28 z 2010 roku), w którym autorki – Renata Kim i Marlena Mistrzak – ukazują dramaty kobiet „dyskryminowanych” przez Kościół tylko dlatego, że urodziły dzieci poczęte w probówkach. Kobiet i ich dzieci, które – zdaniem reporterek tygodnika – Kościół uważa za pozbawione duszy. Tekstów w podobnym tonie jest całe mnóstwo, Kościół stał się chłopcem do bicia tylko dlatego, że twardo stoi na stanowisku i nie ulega naciskom postępowych środowisk traktujących dziecko jak kolejną zachciankę, którą spełnić można dzięki nowoczesnej technologii, jak nowy samochód czy telewizor. Kościół obrywa, bo mówi prawdę, bo twardo broni bożego prawa i swojej doktryny, bo nie pływa zgodnie ze wskazaniami sondażowych słupków poparcia. A że wszystkie artykuły na jego temat to stek bzdur nie mających niczego wspólnego z rzeczywistością? I co z tego? Efekt się liczy, cios ma być skuteczny i powalający na łopatki a stare powiedzenie mówi, że jak się chce psa uderzyć to kij się zawsze znajdzie.
Kościół potępia procedurę pozaustrojowego zapłodnienia wyrażając się w tej kwestii nadzwyczaj jasno. Podobnie potępia cudzołóstwo i gwałt a jakoś nikt nie słyszał, by któryś z hierarchów wyraził się w niepochlebny sposób o ludziach poczętych w ich wyniku. Wręcz przeciwnie, Kościół zawsze bronił istniejącego życia będąc często jedyną instytucją, która nie traktuje go instrumentalnie. Wspomnieć wystarczy dzieci powołane do życia w wyniku gwałtu, które postępowcy chcą skazywać na śmierć tylko dlatego, że ich ojcowie okazali się kanaliami czy dzieci obarczone dziedzicznymi chorobami, którym odmawia się prawa do życia ze względu na ich domniemaną przyszłą niepełnosprawność. Podobnie jest z in vitro, które jest metodą całkowicie nieludzką, traktującą powoływanego do życia człowieka instrumentalnie, jak przedmiot a selekcja powstałych zarodków jako żywo przypomina tę przeprowadzaną w nazistowskich obozach zagłady gdzie o życiu lub śmierci decydowała przydatność do pracy i cechy rasowe. Temu sprzeciwia się Kościół, a nie ludziom, których ani jednym słowem w swoim oficjalnym nauczaniu nie potępił bo – wzorem Chrystusa – Kościół potępia grzech a nie grzesznika, czyn a nie człowieka. I to właśnie nie pasuje piewcom postępu, którzy za pomocą kłamstwa chcą go oczernić a siebie ukazać jako dobroczyńców ludzkości.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)