Giełda samochodowa / PAP
Giełda samochodowa / PAP

Kontrolka nie świeci, kasa ucieka. Problem 40 procent Polaków

Redakcja Redakcja Motoryzacja Obserwuj temat Obserwuj notkę 1
Nie tylko ceny na stacjach decydują o tym, ile płacimy za paliwo. Analiza danych ponad 100 tysięcy kierowców w Polsce wykazała, że niemal 40 proc. pojazdów ma usterki techniczne realnie zwiększające spalanie. Koszty rosną cicho, bez zapalenia kontrolki, tydzień po tygodniu. Kierowcy często nie zdają sobie sprawy, że przepłacają nie przez hurtowników ani rafinerie, lecz przez własny samochód.

Tego dowiesz się po przeczytaniu artykułu:

  • Które usterki techniczne mają największy wpływ na wzrost zużycia paliwa.
  • Jak bardzo niesprawna sonda lambda, filtr DPF czy układ EGR podnoszą spalanie.
  • Ile litrów i złotych rocznie kosztuje ignorowanie problemów diagnostycznych. 

Sonda lambda, EGR i wtryskiwacze na czele

Najpoważniejsze straty generują usterki bezpośrednio zaburzające proces spalania. W niemal 12 proc. przebadanych pojazdów stwierdzono problemy z sondą lambda, która odpowiada za utrzymanie właściwej mieszanki paliwowo-powietrznej. Na zbliżonym poziomie istotności uplasowały się usterki układu wtryskowego (5,61 proc.), problemy z zapłonem, potocznie zwane misfire (5,33 proc.), oraz nieprawidłowe wskazania czujników MAF i MAP (1,20 proc.). Tego rodzaju nieprawidłowości mogą zwiększać spalanie nawet o 10 do 25 proc. w zależności od skali odchylenia i stylu jazdy.


Najczęściej diagnozowaną kategorią okazał się układ EGR, który wystąpił w niemal 12 proc. pojazdów. Jego wpływ na spalanie jest umiarkowany do wysokiego. Typowo przekłada się na wzrost zużycia paliwa o 5 do 15 proc., szczególnie dotkliwy w ruchu miejskim.

DPF i turbo też podnoszą rachunek

 Eksploatacja samochodu generuje kolejną grupę problemów. W 8,82 proc. aut zdiagnozowano nieprawidłowości związane z filtrem DPF i ciśnieniem w układzie wydechowym. Ten typ usterki zwiększa spalanie o 5 do 15 proc., zwłaszcza gdy przepływ spalin jest ograniczony i filtr wymaga częstszych regeneracji.

Problemy z układem doładowania, turbo i boost, dotyczyły 7,67 proc. pojazdów. Wzrost zużycia paliwa z tego powodu szacowany jest na 5 do 10 proc. Nieco rzadziej, bo w 3,26 proc. aut, stwierdzono usterki układu zmiennych faz rozrządu, których wpływ to dodatkowe 3 do 10 proc. spalania. Usterki termostatu i układu chłodzenia (1,47 proc.) podnoszą zużycie o 3 do 8 proc., ponieważ silnik pracuje poza optymalnym zakresem temperatur.


Niewidoczne straty, realne koszty

Weronika Chrobrowska, Country Manager Carly w Polsce, zwraca uwagę na skalę problemu: "Ponad jedna trzecia samochodów ma usterki wpływające na spalanie. Wiele z nich pozostaje niewidocznych dla kierowców. To oznacza realne, powtarzalne straty."

Wyliczenie jest bezlitosne. Przy rocznym przebiegu 20 000 km każdy dodatkowy litr na sto kilometrów to 200 litrów paliwa więcej w skali roku. Mnożąc przez aktualną cenę przy dystrybutorze, koszt ten łatwo przekracza kilkaset złotych. Powtarza się niezależnie od tego, czy ceny chwilowo spadają, czy rosną.

 Tomasz Wypych

Fot: Giełda samochodowa / PAP

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj1 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Technologie