Tego dowiesz się po przeczytaniu artykułu:
- Które usterki techniczne mają największy wpływ na wzrost zużycia paliwa.
- Jak bardzo niesprawna sonda lambda, filtr DPF czy układ EGR podnoszą spalanie.
- Ile litrów i złotych rocznie kosztuje ignorowanie problemów diagnostycznych.
Sonda lambda, EGR i wtryskiwacze na czele
Najpoważniejsze straty generują usterki bezpośrednio zaburzające proces spalania. W niemal 12 proc. przebadanych pojazdów stwierdzono problemy z sondą lambda, która odpowiada za utrzymanie właściwej mieszanki paliwowo-powietrznej. Na zbliżonym poziomie istotności uplasowały się usterki układu wtryskowego (5,61 proc.), problemy z zapłonem, potocznie zwane misfire (5,33 proc.), oraz nieprawidłowe wskazania czujników MAF i MAP (1,20 proc.). Tego rodzaju nieprawidłowości mogą zwiększać spalanie nawet o 10 do 25 proc. w zależności od skali odchylenia i stylu jazdy.
Najczęściej diagnozowaną kategorią okazał się układ EGR, który wystąpił w niemal 12 proc. pojazdów. Jego wpływ na spalanie jest umiarkowany do wysokiego. Typowo przekłada się na wzrost zużycia paliwa o 5 do 15 proc., szczególnie dotkliwy w ruchu miejskim.
DPF i turbo też podnoszą rachunek
Eksploatacja samochodu generuje kolejną grupę problemów. W 8,82 proc. aut zdiagnozowano nieprawidłowości związane z filtrem DPF i ciśnieniem w układzie wydechowym. Ten typ usterki zwiększa spalanie o 5 do 15 proc., zwłaszcza gdy przepływ spalin jest ograniczony i filtr wymaga częstszych regeneracji.
Problemy z układem doładowania, turbo i boost, dotyczyły 7,67 proc. pojazdów. Wzrost zużycia paliwa z tego powodu szacowany jest na 5 do 10 proc. Nieco rzadziej, bo w 3,26 proc. aut, stwierdzono usterki układu zmiennych faz rozrządu, których wpływ to dodatkowe 3 do 10 proc. spalania. Usterki termostatu i układu chłodzenia (1,47 proc.) podnoszą zużycie o 3 do 8 proc., ponieważ silnik pracuje poza optymalnym zakresem temperatur.
Niewidoczne straty, realne koszty
Weronika Chrobrowska, Country Manager Carly w Polsce, zwraca uwagę na skalę problemu: "Ponad jedna trzecia samochodów ma usterki wpływające na spalanie. Wiele z nich pozostaje niewidocznych dla kierowców. To oznacza realne, powtarzalne straty."
Wyliczenie jest bezlitosne. Przy rocznym przebiegu 20 000 km każdy dodatkowy litr na sto kilometrów to 200 litrów paliwa więcej w skali roku. Mnożąc przez aktualną cenę przy dystrybutorze, koszt ten łatwo przekracza kilkaset złotych. Powtarza się niezależnie od tego, czy ceny chwilowo spadają, czy rosną.
Tomasz Wypych
Fot: Giełda samochodowa / PAP




Komentarze
Pokaż komentarze (1)